Białe plomby na NFZ dla wszystkich

Od 9 października wchodzą nowe przepisy u dentystów. Plomby będą już tylko białe. Ale nie trzeba usuwać nieuszkodzonych wypełnień, które posiadamy. Fot. Wit Hadło

Wypełnienia amalgamatowe zostaną zastąpione materiałami kompozytowymi, przyjaźniejszymi dla człowieka i środowiska. Tak postanowiło Ministerstwo Zdrowia. To decyzja długo oczekiwana przez pacjentów, którzy narzekali na nieestetyczne „czarne plomby”. Dentyści generalnie też są „za”, ale wskazują na wątki, o jakich głośno się nie mówi.

Odejście od wypełnień amalgamatowych jest uzasadnione nie tylko dobrem samych pacjentów, ale i troską o środowisko. Badania prowadzone w USA wykazały bowiem, iż amalgamat stomatologiczny jest, obok kopalni rtęci, fabryk ją przetwarzających, jednym z ważniejszych źródeł rtęci elementarnej w powietrzu.
Dentyści piszą zaś na forach: „Teraz pacjenci będą przychodzili kilkakrotnie częściej na wymianę wypełnień, bo te „zdrowsze”, kompozytowe są zdecydowanie mniej trwałe od amalgamatowych. Nie dość, że będziemy stosować droższe materiały, ale przecież nie najlepszej jakości, bo NFZ na to co dobre nie jest stać, to jeszcze te „plomby” będziemy wymieniać kilkukrotnie częściej (amalgamat stomatologiczny jest ceniony ze względu na wyjątkową trwałość – 30 – 40 lat i możliwość stosowania go w różnych przypadkach medycznych, np. rozległych wypełnień). Czy NFZ uwzględnia ten fakt w swoich analizach kosztów?”. „Chyba ktoś tam nie myśli. Niemal wieczne wypełnienia amalgamatowe będą zastąpione słabiutkimi kompozytami. Witaj próchnico! Nikt tego nie opanuje”.
Zdecydowane stanowisko w tej sprawie zajmuje Amerykańskie Stowarzyszenie Dentystów twierdząc, że amalgamat jest materiałem trwałym, łatwym w zastosowaniu i bezpiecznym dla zdrowia. Ma je 100 mln amerykańskich pacjentów. ADA stanowczo przeciwstawia się opiniom przestrzegającym przed stosowaniem wypełnień z udziałem rtęci.

Kiedy amalgamat może mieć wpływ na zdrowie

Toksykolodzy przyznają, że rtęć to metal trujący, ale w organizmie niebezpieczna jest w zasadzie jej pochodna metylortęć. Toksyczność zależy zaś od dawki. Nie ma problemu, jeśli mamy jedno, dwa amalgamatowe wypełnienia. Ryzyko jest wyższe, o ile ktoś posiada więcej wypełnień, a jednocześnie oddziałuje na niego rtęć z innych źródeł (je dużo owoców morza lub ma kontakt z tym metalem w pracy). Metylortęć zaburza działanie układu immunologicznego (choroba Alzheimera, Parkinsona, choroba Hashimoto), dezintegruje materiał genetyczny (karcenogeneza), jak również wpływa negatywnie na układy enzymatyczne organizmu człowieka. Towarzystwa stomatologiczne nie zalecają wymiany lub usuwania wypełnienia amalgamatowego, jeśli jest ono w dobrym stanie (nie nosi śladów rozpadu). Nieuzasadnione usunięcie wypełnienia może spowodować utratę zdrowej struktury zęba oraz niepotrzebną ekspozycję na opary rtęci. Gabinetów, które podejmowałyby się tego typu procedur, nie będzie zbyt dużo, gdyż warunkiem ich realizacji jest posiadanie separatorów amalgamatów, wyłapujących cząstki rtęci. Nie ma natomiast obowiązku, aby gabinet stomatologiczny, pracujący „na NFZ” posiadał tego typu urządzenie.

Anna Moraniec