Biblioteka w Klęczanach do likwidacji!

Katarzyna Hagdej, dyrektor MGOK
w Sędziszowie Młp., potwierdziła, że biblioteka w Klęczanach zostanie zlikwidowana. Fot. Paweł Galek

Bibliotekę Publiczną w Klęczanach czeka likwidacja. Potwierdza to Katarzyna Hagdej, dyrektor Miejsko-Gminnego Ośrodka Kultury w Sędziszowie Młp. Powód? Baza lokalowa, która ma być najgorsza ze wszystkich filii w gminie. Księgozbiór w większości zostanie przeniesiony do Będziemyśla. Trafić ma tam też pani bibliotekarka.

Na likwidację biblioteki w Klęczanach nie zgadza się radny Mariusz Toton. W tym kontekście zwraca on uwagę na 300 tys. zł, które gmina znalazła na kolejną dotację dla MGOK. – Tu wydaje się takie pieniądze, a nie stać nas na kilkanaście tysięcy złotych rocznie, bo tyle kosztowałoby utrzymanie biblioteki w mojej miejscowości – ironizował radny Toton.
Burmistrz Bogusław Kmieć tłumaczył, że 300 tys. zł to refundacja kosztów związanych z remontem Ośrodka plus pokrycie strat wynikających z zamknięcia tam kina. – Jeśli chodzi o bibliotekę w Klęczanach, to ona nie została jeszcze zlikwidowana – zastrzegł. – Warunki, jakie są w tej placówce, nie są najlepsze. Z tego co wiem, to był jeden z czynników, który determinował do tego, żeby nie kontynuować funkcjonowania biblioteki w tej miejscowości. Jej baza lokalowa jest chyba najgorsza na terenie naszej gminy – dodał.
Katarzyna Hagdej, dyrektor MGOK, potwierdziła, że los biblioteki w Klęczanach jest przesądzony: – Wstępne działania zostały już podjęte – oświadczyła. – Mamy obowiązek dostosowania obiektów do standardów architektonicznych i informatycznych, które wytycza Unia Europejska. O ile pozostałe filie znajdują się w budynkach, które są własnością gminy i jest szansa na ich dostosowanie, tak tutaj takiej możliwości nie ma, bo to… dom prywatny.
Dyrektor MGOK zapewniła, że pani bibliotekarka z Klęczan nie straci pracy, zostanie przeniesiona do placówki w Będziemyślu. Trafi tam również znaczna część księgozbioru. – To jest tylko 3 km, w dzisiejszych czasach, gdzie każdy ma samochód, nie powinno być to większym problemem – zaznaczyła Katarzyna Hagdej. – Jeśli wśród mieszkańców Klęczan będzie jakieś pilne zapotrzebowanie na książki, możemy im je przecież dowieźć.

Paweł Galek