Bieda uderza w Polaków!

Lodówka, a w jej środku tania margaryna, trochę pasztetu i mleko. W kuchennej szafce półtora bochenka chleba. A w domu cztery osoby, w tym dwoje dzieci. – Nie ma łez, które wyraziłyby naszą biedę – mówi pani Zuzanna, 49-letnia mieszkanka podrzeszowskiej gminy. Jak zatem wygląda ich codzienność?

Jest ciężko

– Porozmawiam z panem, ale proszę zmienić moje dane. Ciężko mi o tym opowiadać, wstydzę się mojego życia – prosi kobieta. Tak też robimy. Trudno się dziwić. Dziś bycie biednym jest nie tyle wstydliwe, co żenujące i bardzo ryzykowne. Dlaczego? Bo, pomimo licznych zapewnień ze strony rządu, niezagwarantowanie chociażby dzieciom minimum egzystencji może prowadzić do opieki kuratora. 49-letnia pani Zuzanna ma chore nogi. Ledwo przechadza się z pokoju do pokoju. Od kilkunastu lat zmaga się z problemami stawów. – To trwa już z 10 lat – informuje. Tyle też lat nasza rozmówczyni nie pracuje. – Najpierw musiałam zająć się wychowaniem dwóch synów (dziś mających 7 i 10 lat – przyp. redakcja), teraz po prostu ledwo chodzę – stwierdza. Pani Zuzanna nie może liczyć na rentę chorobową. – Otrzymuję zasiłek rodzinny i 500 plus – przekazuje. Razem z synami i 55-letnim mężem mieszkają w niewielkim domku pod Rzeszowem. – Ten budynek ma już z 50 lat. Tu jest drewniany strop, co ruszę, to wszystko się sypie – opowiada pan Zenon, małżonek pani Zuzanny. Głowa rodziny pracuje w jednej z rzeszowskich fabryk, jest monterem instalacji. – Zarabiam niewiele ponad minimalna krajową – mówi.

Życie od pierwszego do… piątego

W rodzinie naszych rozmówców nie jest łatwo. Niewielka pensja pana Zenona i brak pracy pani Zuzanny, prowadzą do ich skromnego życia. – Czy pan wie, ile kosztuje jeden dzień życia dla naszej rodziny? 100 zł lub więcej! – pyta retorycznie pani Zuzanna – i nie chodzi tu o spektakularne zakupy. Kupujemy chleb, pasztet lub najtańszą wędlinę, margarynę, mleko. Czasami wafelki dla dzieci – dodaje kobieta. – Musimy opłacić rachunki, kredyt (wzięty przed rokiem na nowy piec centralnego ogrzewania – przyp. redakcja)
– uzupełnia pan Zenon – u nas pieniędzy brakuje już kilka dni po mojej wypłacie. Panie, tak się nie da żyć! – mówi drżącym głosem mężczyzna. – To, z czego żyjecie w kolejne dni miesiąca? – pytam. – Czasami sprzedamy coś niepotrzebnego, a to mąż pójdzie komuś pomóc koło domu, a to w polu pomoże – odpowiada pani Zuzanna. Jak przekazała, w ostateczności są zmuszeni pożyczać pieniądze po rodzinie czy znajomych. – Nie ma dnia, żebym się nie martwiła jutrem, kolejnymi dniami – mówi kobieta ze łzami.

Czy ktoś pomaga?

Od 1 stycznia br. obowiązują nowe, wyższe kryteria dochodowe uprawniające do świadczeń z pomocy społecznej. Próg dochodowy dla osoby samotnie gospodarującej wynosi 776 zł. W przypadku rodzin wynosi 600 zł w przeliczeniu na jednego członka. I tu – uwaga – nie lada niespodzianka! Dochód w rodzinie naszych rozmówców, na jednego członka gospodarstwa domowego wynosi 647 zł, zatem na zasiłek socjalny z GOPS nie ma co liczyć. – Otrzymujemy tylko od czasu do czasu żywność w ramach pomocy osobom ubogim – dodaje.

Drastyczny raport o polskiej biedzie!

Obawa o to, czy wystarczy pieniędzy na jedzenie to codzienna zmora 2 mln Polaków – zauważają autorzy „raportu o biedzie”, opublikowanego przez Szlachetną Paczkę. – Aż tylu z nas żyje poniżej granicy skrajnego ubóstwa, czyli w warunkach stałego zagrożenia dla zdrowia fizycznego i psychicznego. Za mniej niż 20 zł dziennie. W ostatnim roku liczba ta znacząco wzrosła – osób, które przestały balansować na granicy minimum socjalnego i spadły z niej w skrajną biedę przybyło prawie 400 tys. – przytaczają autorzy raportu.

Damian Bąk