
W próbce krwi leskiego policjanta, który w Huzelach spowodował kolizję i oddalił się z miejsca zdarzenia, nie wykryto alkoholu. Krew do badań została mu pobrana dopiero kilkanaście godzin po zdarzeniu, kiedy funkcjonariusz został odnaleziony przez policję.
Prokuratura dysponuje już opinią biegłych z zakresu medycyny. – W pobranej próbce krwi biegli nie stwierdzili obecności alkoholu – powiedziała Super Nowościom Izabela Jurkowska-Hanus, szefowa Prokuratury Rejonowej w Sanoku, która bada sprawę kolizji w Huzelach.
Jak podkreśla prokurator, to nie koniec śledztwa, czynności cały trwają. – Opinia biegłych jest tylko częścią materiału dowodowego w tej sprawie. Dopiero po wykonaniu wszystkich czynności prokurator będzie mógł zdecydować o
merytorycznym zakończeniu śledztwa – dodaje szefowa sanockiej prokuratury.
Chodzi o sprawę, którą szeroko opisywaliśmy już na łamach Super Nowości. Około godz. 1 w nocy z 6 na 7 maja Huzelach pod Leskiem doszło do zderzenia dwóch osobówek, audi i toyoty.
Kierowca audi jechał od strony Leska w kierunku Hoczwi. Nagle zauważył na swoim pasie światła jadącego prosto na niego samochodu. Aby uniknąć zderzenia, w ostatniej chwili skręcił na przeciwny pas, ale jego pojazd został uderzony w tył przez toyotę. W wyniku uderzenia audi kilkukrotnie obróciło się wokół własnej osi i po przejechaniu kilkudziesięciu metrów zatrzymało się na poboczu. Kierowca toyoty sforsował przydrożne ogrodzenie i wjechał do ogródka jednej z prywatnych posesji, która znajduje się przy drodze.
Audi kierował 20-latek z powiatu leskiego, w chwili wypadku był trzeźwy. W samochodzie oprócz niego znajdował się jego kolega i dwie koleżanki, wszyscy w podobnym wieku. W wyniku zderzenia nie odnieśli poważnych obrażeń.
Kierowca toyoty przed przyjazdem policji oddalił się z miejsca zdarzenia.
Dotarliśmy do świadka tego zdarzenia. W rozmowie z Super Nowościami relacjonował, że toyotą kierował wysoki, łysy mężczyzna. – Zapytałem, czy coś mu się stało, ale odpowiedział, że nie. Prosił, aby nie dzwonić na policję. Czułem od niego alkohol. Zerknąłem do samochodu, poduszki powietrzne były wystrzelone, w aucie leżała butelka wódki
– relacjonował Super Nowościom.
Z naszych ustaleń wynika, że to wysoko postawiony policjant zatrudniony w Komendzie Powiatowej Policji w Lesku. Aspirant Katarzyna Fechner, rzecznik prasowa leskiej policji, w rozmowie z Super Nowościami potwierdziła, że toyota biorąca udział w wypadku należy do niego.
Policja szukała funkcjonariusza przez kilkanaście godzin. Wg informacji rzeczniczki, nie było go w domu, miał też nie odbierać telefonu. W sobotę, dzień po zdarzeniu, około godziny 18 aspirant Fechner poinformowała, że funkcjonariusz został odnaleziony, nie zdradziła jednak, gdzie przebywał ani jak tłumaczył swoje zachowanie.
45-letni funkcjonariusz został przebadany alkomatem i jak informowała wówczas policjantka, urządzenie nie wykazało zawartości alkoholu w jego organizmie. Została mu też pobrana krew do badań. Policja zabezpieczyła też jego samochód razem z zawartością.
W naszych nieoficjalnych ustaleń wynika, że wieczór poprzedzający wypadek policjant miał spędzić w jednym z bieszczadzkich pubów. Obiekt, jak wynika z naszych ustaleń, jest monitorowany. Kobieta, która odebrała podany na stronie lokalu telefon, nie chciała z nami rozmawiać. Nie udzieliła nam też informacji, czy funkcjonariusz był tego wieczoru w lokalu i czy pił alkohol.
W zderzeniu audi i toyoty żaden z uczestników nie odniósł obrażeń, zostało więc zakwalifikowane jako kolizja. Zgodnie z przepisami, oddalenie się z miejsca kolizji przez sprawcę nie jest przestępstwem.
W leskiej komendzie policji trwa postępowanie dyscyplinarne w sprawie 45-letniego funkcjonariusza. Nie zostało zakończone w terminie, ponieważ policjant, którego dotyczy, od czasu zdarzenia w Huzelach przebywa na zwolnieniu lekarskim i nie ma możliwości przeprowadzenia z nim koniecznych do wyjaśnienia sprawy czynności.
Jeśli okaże się, że funkcjonariusz dopuścił się nieprawidłowości, grozi mu nawet wydalenie ze służby.
Śledztwo w tej sprawie prowadzi Prokuratura Rejonowa w Sanoku. Zostało wszczęte z artykułu 178a par. 1 kodeksu karnego, który dotyczy prowadzenia pojazdu w stanie nietrzeźwości. Czyn ten zagrożony jest karą grzywny, ograniczenia lub pozbawienia wolności do lat dwóch.
Śledczy dysponują już opinią biegłego z zakresu informatyki, który badał zabezpieczony w sprawie monitoring oraz opinią biegłego z zakresu medycyny, który badał krew policjanta.
Ze względu na dobro śledztwa prokurator nie udziela żadnych szczegółowych informacji na temat ustaleń, ani jego przebiegu.
Martyna Sokołowska


