
– Mówię stanowcze „nie” dla łodzi motorowych w tym miejscu. Trzeba uchronić Jezioro Solińskie przed hałasem i spalinami. Ryk silników straszy ptactwo, a i turyści czy żeglarze wybrali właśnie to miejsce na wypoczynek, żeby mieć ciszę i spokój – to tylko jeden z wielu głosów w kwestii zakazu poruszania się łodzi motorowych po Jeziorze Solińskim i Myczkowieckim. Radni powiatu leskiego już wcześniej zdecydowali o takim zakazie, jednak Naczelny Sąd Administracyjny z powodów uchybień prawnych uchylił uchwałę, co wiąże się z możliwością pływania hałaśliwych łodzi motorowych po obu akwenach.
Większość turystów, z którymi rozmawialiśmy w ostatnich dniach, jest za przywróceniem strefy ciszy na Jeziorze Solińskim i Myczkowieckim, gdzie oprócz żaglówek mogłyby pływać jedynie łodzie z napędem elektrycznym (nie dotyczy to służb ratunkowych i policji). Są też jednak głosy, choć zdecydowanie mniej liczne, opowiadajace się za możliwością korzystania z głośnych skuterów wodnych i motorówek na obu akwenach. – Takie spalinowe łodzie tworzą klimat tego miejsca i powinny mieć wstęp na jezioro – mówi pan Stanisław, który nad zalew przyjeżdża w sezonie z Rzeszowa. – Nie mam nic przeciw skuterom czy motorówkom. Sam lubię popływać na takich pojazdach. Skoro tam są, to znaczy, że jest na nie zapotrzebowanie. Nie powinno być więc zakazu ich używania na Jeziorze Solińskim.
Marszałek: – Cisza nad jeziorem jest nieodzowna
Inne zdanie ma na ten temat ma marszałek województwa podkarpackiego, Władysław Ortyl, który w tej sprawie wydał stosowne oświadczenie. – Znaleźliśmy się w niedopuszczalnej sytuacji, w której nie obowiązują żadne ograniczenia w tym zakresie, co może spowodować znaczne pogorszenie klimatu akustycznego w rejonie zbiorników wodnych Solina i Myczkowce – podkreśla. – Biorąc pod uwagę wiele wypowiedzi, zapytań dotyczących tej sprawy, chciałem jednoznacznie stwierdzić, że cisza nad Jeziorem Solińskim jest nieodłącznym elementem tego pięknego krajobrazu – stwierdził. Marszałek, który często wypoczywa nad tym jeziorem, dodał, że decyzja NSA sprawia, że musipowstać nowa uchwała, która ureguluje wszystkie kwestie dotyczące ograniczenia używania łodzi z silnikami spalinowymi. Obecnie trwają prace nad taką uchwałą Rady Powiatu Leskiego (RPL). W sprawie utrzymania strefy ciszy kilka organizacji wystosowało list otwarty do RPL. Są wśród nich m.in.: Stowarzyszenie Natchnieni Bieszczadem w Cisnej, Polska Ekologia, Lokalna Grupa Działania Zielone Bieszczady, Stowarzyszenie Przyjaciół Caryńskiej.
Tysiące ludzi za strefą ciszy
– Jesteśmy jako stowarzyszenie miło zaskoczeni, że aż 41 tys. osób „bieszczadników” z całego kraju poprzez media społecznościowe opowiedziało się za strefą ciszy na Jeziorze Solińskim – mówi Paweł Krajmas, prezes Stowarzyszenia Polska Ekologia z siedzibą w Dukli, jak też żeglarz od 1994 r., często wypoczywający na zbiorniku w Solinie. – Już w pierwszych dniach maja na jeziorze może się pojawić wielu żeglarzy, dlatego konieczne jest szybkie podjęcie uchwały przez powiat leski w sprawie zakazu używania spalinowych jednostek pływających. Oczywiście powinny to być przemyślane i mądre przepisy, które obowiązywałyby na wiele lat – przekonuje. Mieszkańcy Podkarpacia i nie tylko nadal mogą poprzeć wniosek wprowadzenia strefy ciszy na sztucznym Jeziorze Solińskim. Wystarczy wejść na strony: Stowarzyszenie Polska Ekologia, Lokalna Grupa Działania Zielone Bieszczady, Fundacja Brama Karpat, Stowarzyszenie Przyjaciół Caryńskiej czy Stowarzyszenie Dziedzictwo Europy Środkowej.
Solina – odpoczynek od zgiełku
Tysiące osób, które popierają inicjatywę utworzenia strefy ciszy na Jeziorze Solińskim podkreślają, że ten największy akwen województwa podkarpackiego cieszy swoimi urokami turystów, żeglarzy i wędkarzy. Jego urozmaicona i długa linia brzegowa jest ostoją dla wielbicieli odpoczynku na łonie natury, a akwen jest odwiedzany przez pasjonatów sportów wodnych. Zbiornik jest szczególnie popularny wśród żeglarzy i kajakarzy ze względu na walory krajobrazowe i jest mniej „skomercjalizowany” niż np. Kraina Wielkich Jezior Mazurskich. Jeśli nie będzie strefy ciszy, to na akwenie pojawią się szybkie łodzie motorowe i skutery wodne. Negatywne oddziaływanie wodnej turystyki i sportu motorowego na środowisko, to nie tylko hałas, ale i zanieczyszczenia: spaliny, wycieki paliw i materiałów eksploatacyjnych.
Kto przyjedzie nad Jezioro Solińskie, na którym co kilka minut słychać będzie ogłuszający warkot silników? Trzeba temu zapobiec i na szczęście – co podkreślają m.in. działacze Stowarzyszenia Polska Ekologia – tysiące osób chce strefy ciszy na tym zbiorniku. – Uratujmy to sztuczne jezioro – mówią turyści i żeglarze. – Nie psujmy tego, co dobrze od dziesięcioleci wpływa na rozwój tej części Bieszczadów. Chcesz odpocząć od zgiełku cywilizacji to jedź w Bieszczady i nad Jezioro Solińskie – dodają.
Mariusz Andres


