Bilety drożeją, a ludzie jeżdżą upychani jak śledzie!

– Zwierzęta podczas transportu są lepiej traktowane niż my, mieszkańcy! – grzmią pasażerowie rzeszowskich autobusów MPK. Mieszkańcy Rzeszowa skarżą się na niemiłosierny tłok, zwłaszcza na liniach „koło”, jadących przez całe miasto. Dodatkowo już wkrótce zapłacą za droższe bilety. Czy takie sytuacje nie spowodują rezygnacji z jazdy miejskimi autobusami?

Zapchane kursy linii „koło”

Z racji, że kursów jest mniej, czyli kursują rzadko, w autobusach jest ścisk i tłok. To zwróciło uwagę naszych czytelników, którzy zaalarmowali redakcję. – To, co dzieje się w autobusach MPK, zwłaszcza na kursach linii „koło” czy 19, to nieporozumienie. We wtorek czekałam na przystanku Rejtana Uniwersytet na kurs linii 19 w kierunku centrum. Było to ok. 13.30. Dopiero o 13.55 podjechał jakikolwiek autobus – linia „koło”. Nie mogliśmy wsiąść, autobus jechał dosłownie zapchany pasażerami – oburza się studentka Anna Kraska z Rzeszowa, Warto zaznaczyć, że kursy na liniach „koła” realizowane są przez autobusy elektryczne, o długości 12 m. Pomieścić mogą około 80 pasażerów, te standardowe zasilane CNG lub olejem napędowym – powyżej 100.

„Upchani jak ryby w konserwie”

– Z dużą przykrością muszę stwierdzić, że zwierzęta podczas przewozu są lepiej traktowane niż mieszkańcy Rzeszowa. To jest skandal! Nie dość, że płacimy coraz więcej za bilety, to w dodatku jedziemy autobusem upchani jak ryby w konserwie – mówi Jacek Podolec z Rzeszowa. Przypomnijmy, że już od 1 listopada drożeją bilety w komunikacji miejskiej. Za bilet jednoprzejazdowy lub 40-minutowy zapłacimy 5 zł. Od nowego roku mieszkańcy podrzeszowskich gmin zapłacą jeszcze więcej. Prawdopodobnie 6 zł za jeden przejazd. – Urzędnicy cieszą się, że realizują kolejne projekty unijne, wymieniają autobusy, ale kompletnie nie myślą o ewentualnych skutkach. – Dlaczego te dłuższe autobusy nie jeżdżą na liniach „koła”? – pyta nasz rozmówca. – Jeszcze chwila i wrócę do podróżowania samochodem. Przynajmniej będę jechał w komfortowych warunkach – żali się Jacek Podolec. – Jak to się ma do zachęcania do jazdy komunikacją autobusową, dbania o ekologię?! – dodaje. – Jeżeli większość pasażerów wybierze prywatne samochody, czy nawet coraz popularniejsze taksówki na minuty, to z ekologią niewiele będzie to mieć wspólnego – uzupełnia.

Sprawdzamy

Postanowiliśmy sprawdzić te niepokojące sygnały. Środa, godzina 8.35, przystanek Piłsudskiego Urząd Wojewódzki. Sześć minut wcześniej miała jechać linia 19, kursu jednak nie było. Podjeżdża za to autobus linii „0A”. Wsiadamy. Tutaj w pojeździe jedzie tylko dwie osoby. Sielanka nie trwa jednak długo. Na przystanku plac Wolności do autobusu wsiada grupa około 50 – 60 osób. Są to pasażerowie w różnym wieku – dużo studentów, osoby starsze, dzieci. Już teraz kierowca ma problem z zamknięciem drzwi, robi to kilkukrotnie. Zanim dojedziemy pod Uniwersytet, do autobusu na przystankach po drodze wsiada kilku innych pasażerów. Podobnie było po południu. Ok. 13.30 na przystanku Rejtana/Krzyżanowskiego wsiadamy do linii „0B”. Już wtedy autobusem jedzie sporo pasażerów. Dojeżdżając do przystanku pod Uniwersytetem, do autobusu zamierza wsiąść ok. 25 kolejnych osób. Wsiadają. Jest tłoczno, nawet bardzo. Do tego duszno, klimatyzacja nie działa, okna są zamknięte. Kierowca nie może zamknąć drzwi. Dodatkowo odpowiada pasażerom, którzy zastanawiają się, czy wsiąść, że „za kilkanaście minut będzie 19-stka, proszę poczekać”. Przygotowując ten artykuł musimy wspomnieć także o licznych sygnałach naszych czytelników, którzy nieustannie skarżą się na opóźnienia kursów, a niekiedy na brak ich realizacji.

Czy miasto widzi problem?

ZTM w Rzeszowie, który organizuje komunikację miejską, wyjaśnia, że sytuacja przepełnionych autobusów spowodowana jest właśnie problemami kadrowymi u rzeszowskiego przewoźnika. Przez wypadanie kursów pasażerowie kumulują się, wsiadając do jakiegokolwiek autobusu jadącego w pożądanym przez nich kierunku. Dlaczego na linie „koła” nie mogą wyjechać dłuższe autobusy przegubowe? Na to pytanie odpowiada Marek Filip, prezes MPK Rzeszów. – Linie „koła” zostały wskazane przez władze miasta, jako te, które mają charakteryzować się niskoemisyjnością, stąd jeżdżą na nich głównie autobusy elektryczne – mówi. Prezes MPK zapewnia, że już w przyszłym roku do Rzeszowa trafią elektryczne autobusy przegubowe, które dedykowane będą dla „koła”.
MPK Rzeszów realizuje w dni robocze 2698 kursów – wynika z danych, do których dotarła nasza redakcja. W zeszłym tygodniu blisko 100 z nich dziennie nie było realizowanych.

Dominik Bąk