Blok operacyjny nadal zamknięty, pielęgniarki na chorobowym

Pielęgniarki zaprosiły dyrektora krośnieńskiego szpitala na ubiegłotygodniowe spotkanie, ale szef lecznicy się na nim nie pojawił. Później mówił mediom, że placówki nie stać na podwyżki. Pielęgniarki wsparcia i pomocy postanowiły szukać u marszałka województwa podkarpackiego, Władysława Ortyla. Wysłały do niego pismo w tej sprawie, czekają na odpowiedź. Fot. Damian Krzanowski / Krosno24.pl

Blok operacyjny w Wojewódzkim Szpitalu Podkarpackim w Krośnie nadal nie działa. Sytuacja może się utrzymać do końca tygodnia. Pracujące tam pielęgniarki przebywają na zwolnieniach lekarskich. Oficjalnie z powodów chorobowych. Nieoficjalnie jest to forma protestu wobec działań dyrektora szpitala, który naliczając pielęgniarkom i położnym wynagrodzenia w oparciu o znowelizowaną ustawę o sposobie naliczania najniższego wynagrodzenia pracowników medycznych, nie wziął pod uwagę ich wykształcenia, przez co zarabiają około dwa tysiące złotych mniej niż ich koleżanki
w ościennych szpitalach.

Od ubiegłego poniedziałku (22 sierpnia) część krośnieńskich pielęgniarek anestezjologicznych przebywa na zwolnieniach lekarskich. W sumie to około 30 osób z Oddziału Intensywnej Terapii i bloku operacyjnego. Z tego powodu wszystkie zaplanowane zabiegi trzeba było odwołać, wykonywane są tylko operacje ratujące życie. Ta sytuacja może przeciągnąć się do końca tego tygodnia. – Potrwa na pewno do 31 sierpnia, a być może i do końca tygodnia – potwierdza w rozmowie z Super Nowościami Leszek Kwaśniewski, dyrektor krośnieńskiego szpitala.
Pielęgniarki wzięły L4, aby w ten sposób zaprotestować przeciwko decyzji dyrektora szpitala, który naliczając wynagrodzenia w oparciu o znowelizowaną Ustawę o sposobie ustalania najniższego wynagrodzenia zasadniczego niektórych pracowników zatrudnionych w podmiotach leczniczych, nie uznał ich wyższego wykształcenia biorąc pod uwagę jedynie specjalizację, przez co pielęgniarki nie dostały podwyżek, jakie gwarantuje im znowelizowana ustawa.
– Jesteśmy stratne około dwa tysiące złotych. Wszystkie koleżanki w ościennych szpitalach dostały wypłaty naliczone zgodnie ze współczynnikami zawartymi w nowej ustawie, a my zarabiamy po staremu. To dyskryminacja, nie ma na to naszej zgody – mówiły w ubiegły wtorek (23 sierpnia) podczas spotkania z udziałem mediów, organizowanego w krośnieńskim szpitalu.

Fiasko rozmów, apel do marszałka

Dyrektor nie wziął w tym spotkaniu udziału, mimo że był o nim poinformowany przez związki zawodowe. Mediom tłumaczył, że zapisy ustawy pozwalają mu przy obliczaniu wynagrodzenia w oparciu o znowelizowaną ustawę wziąć pod uwagę wyłącznie specjalizację pielęgniarskie, bez wykształcenia. – Brak środków na realizacje ustawy wymusił u mnie taką a nie inną decyzję – powiedział Super Nowościom. Szpital dostał za mało funduszy z NFZ na realizację zapisów nowej ustawy.
W środę z inicjatywy związków zawodowych działających w krośnieńskim szpitalu odbyło się spotkanie z dyrektorem poświęcone sytuacji w krośnieńskim szpitalu. – Ze strony dyrektora nie ma żadnej woli porozumienia. Omija ustawę. Obstaje przy tym, że nie musi uznawać naszego wykształcenia – mówi nam Anna Futyma, przewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek Anestezjologicznych i Pracowników Bloku Operacyjnego.
Po spotkaniu, które zakończyło się fiaskiem, pielęgniarki wysłały pismo do marszałka Władysława Ortyla. Krośnieński szpital podlega marszałkowi.
– Liczymy na to, że zainteresuje się naszą sytuacją. Z tego co wiemy, we wszystkich szpitalach zarządzanych przez marszałka wypłaty naliczane są zgodnie z nową ustawą, tylko w naszym nie – mówi Anna Futyma.

Możliwy spór zbiorowy i strajk ostrzegawczy

Pielęgniarki anestezjologiczne nie wykluczają wejścia w spór zbiorowy z pracodawcą. – Jest nam ciężko. Czujemy się zmęczone fizycznie i psychicznie, zarówno pracą, jak i obecną sytuacją. Czekamy na jakiś ruch marszałka i później będziemy decydować, co dalej – powiedziała Super Nowościom Anna Futyma.
W sporze zbiorowym z pracodawcą są już pielęgniarki i położne zrzeszone w Ogólnopolskim Związku Zawodowym Pielęgniarek i Położnych działającym przy krośnieńskim szpitalu. Lucyna Sznajder, przewodnicząca związku zapowiedziała, że jeśli rozmowy z dyrekcją nie przyniosą przełomu, zakończą się podpisaniem protokołu rozbieżności, a to otworzy pielęgniarkom i położnym drogę do zorganizowania dwugodzinnego strajku ostrzegawczego. – Jesteśmy na to gotowe – powiedziała nam przewodnicząca.
W tym samym czasie, kiedy pielęgniarki i położne mówią o braku porozumienia na linii personel-dyrektor szpitala, szef krośnieńskiej lecznicy zapewnia w rozmowie z mediami, że jest otwarty na „konstruktywne rozmowy”. Sęk w tym, że personel chce podwyżek, jakie gwarantuje im znowelizowana ustawa, a na to, jak przyznaje dyrektor Leszek Kwaśniewski, szpital nie ma pieniędzy.
– Nie tylko my borykamy się z problemem braku funduszy na zrealizowanie wynagrodzeń zgodnie ze znowelizowaną ustawą, to problem wielu szpitali, także na Podkarpaciu – podkreśla dyrektor krośnieńskiego szpitala w rozmowie z Super Nowościami.
– Potrzebujemy systemowego rozwiązania, które pozwoli nam rozwiązać tę sytuację, nie jednorazowej dotacji, bo ona niczego nie zmieni – przyznaje szef krośnieńskiej lecznicy. Systemowego rozwiązania, o którym mówi dyrektor, na razie nie ma. – Nie słyszałem, aby trwały prace nad jego opracowaniem – mówi Super Nowościom.

Martyna Sokołowska