
Blok operacyjny w Wojewódzkim Szpitalu Podkarpackim w Krośnie nadal nie działa. Sytuacja może się utrzymać do końca tygodnia. Pracujące tam pielęgniarki przebywają na zwolnieniach lekarskich. Oficjalnie z powodów chorobowych. Nieoficjalnie jest to forma protestu wobec działań dyrektora szpitala, który naliczając pielęgniarkom i położnym wynagrodzenia w oparciu o znowelizowaną ustawę o sposobie naliczania najniższego wynagrodzenia pracowników medycznych, nie wziął pod uwagę ich wykształcenia, przez co zarabiają około dwa tysiące złotych mniej niż ich koleżanki
w ościennych szpitalach.
Od ubiegłego poniedziałku (22 sierpnia) część krośnieńskich pielęgniarek anestezjologicznych przebywa na zwolnieniach lekarskich. W sumie to około 30 osób z Oddziału Intensywnej Terapii i bloku operacyjnego. Z tego powodu wszystkie zaplanowane zabiegi trzeba było odwołać, wykonywane są tylko operacje ratujące życie. Ta sytuacja może przeciągnąć się do końca tego tygodnia. – Potrwa na pewno do 31 sierpnia, a być może i do końca tygodnia – potwierdza w rozmowie z Super Nowościami Leszek Kwaśniewski, dyrektor krośnieńskiego szpitala.
Pielęgniarki wzięły L4, aby w ten sposób zaprotestować przeciwko decyzji dyrektora szpitala, który naliczając wynagrodzenia w oparciu o znowelizowaną Ustawę o sposobie ustalania najniższego wynagrodzenia zasadniczego niektórych pracowników zatrudnionych w podmiotach leczniczych, nie uznał ich wyższego wykształcenia biorąc pod uwagę jedynie specjalizację, przez co pielęgniarki nie dostały podwyżek, jakie gwarantuje im znowelizowana ustawa.
– Jesteśmy stratne około dwa tysiące złotych. Wszystkie koleżanki w ościennych szpitalach dostały wypłaty naliczone zgodnie ze współczynnikami zawartymi w nowej ustawie, a my zarabiamy po staremu. To dyskryminacja, nie ma na to naszej zgody – mówiły w ubiegły wtorek (23 sierpnia) podczas spotkania z udziałem mediów, organizowanego w krośnieńskim szpitalu.
Fiasko rozmów, apel do marszałka
Dyrektor nie wziął w tym spotkaniu udziału, mimo że był o nim poinformowany przez związki zawodowe. Mediom tłumaczył, że zapisy ustawy pozwalają mu przy obliczaniu wynagrodzenia w oparciu o znowelizowaną ustawę wziąć pod uwagę wyłącznie specjalizację pielęgniarskie, bez wykształcenia. – Brak środków na realizacje ustawy wymusił u mnie taką a nie inną decyzję – powiedział Super Nowościom. Szpital dostał za mało funduszy z NFZ na realizację zapisów nowej ustawy.
W środę z inicjatywy związków zawodowych działających w krośnieńskim szpitalu odbyło się spotkanie z dyrektorem poświęcone sytuacji w krośnieńskim szpitalu. – Ze strony dyrektora nie ma żadnej woli porozumienia. Omija ustawę. Obstaje przy tym, że nie musi uznawać naszego wykształcenia – mówi nam Anna Futyma, przewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek Anestezjologicznych i Pracowników Bloku Operacyjnego.
Po spotkaniu, które zakończyło się fiaskiem, pielęgniarki wysłały pismo do marszałka Władysława Ortyla. Krośnieński szpital podlega marszałkowi.
– Liczymy na to, że zainteresuje się naszą sytuacją. Z tego co wiemy, we wszystkich szpitalach zarządzanych przez marszałka wypłaty naliczane są zgodnie z nową ustawą, tylko w naszym nie – mówi Anna Futyma.
Możliwy spór zbiorowy i strajk ostrzegawczy
Pielęgniarki anestezjologiczne nie wykluczają wejścia w spór zbiorowy z pracodawcą. – Jest nam ciężko. Czujemy się zmęczone fizycznie i psychicznie, zarówno pracą, jak i obecną sytuacją. Czekamy na jakiś ruch marszałka i później będziemy decydować, co dalej – powiedziała Super Nowościom Anna Futyma.
W sporze zbiorowym z pracodawcą są już pielęgniarki i położne zrzeszone w Ogólnopolskim Związku Zawodowym Pielęgniarek i Położnych działającym przy krośnieńskim szpitalu. Lucyna Sznajder, przewodnicząca związku zapowiedziała, że jeśli rozmowy z dyrekcją nie przyniosą przełomu, zakończą się podpisaniem protokołu rozbieżności, a to otworzy pielęgniarkom i położnym drogę do zorganizowania dwugodzinnego strajku ostrzegawczego. – Jesteśmy na to gotowe – powiedziała nam przewodnicząca.
W tym samym czasie, kiedy pielęgniarki i położne mówią o braku porozumienia na linii personel-dyrektor szpitala, szef krośnieńskiej lecznicy zapewnia w rozmowie z mediami, że jest otwarty na „konstruktywne rozmowy”. Sęk w tym, że personel chce podwyżek, jakie gwarantuje im znowelizowana ustawa, a na to, jak przyznaje dyrektor Leszek Kwaśniewski, szpital nie ma pieniędzy.
– Nie tylko my borykamy się z problemem braku funduszy na zrealizowanie wynagrodzeń zgodnie ze znowelizowaną ustawą, to problem wielu szpitali, także na Podkarpaciu – podkreśla dyrektor krośnieńskiego szpitala w rozmowie z Super Nowościami.
– Potrzebujemy systemowego rozwiązania, które pozwoli nam rozwiązać tę sytuację, nie jednorazowej dotacji, bo ona niczego nie zmieni – przyznaje szef krośnieńskiej lecznicy. Systemowego rozwiązania, o którym mówi dyrektor, na razie nie ma. – Nie słyszałem, aby trwały prace nad jego opracowaniem – mówi Super Nowościom.
Martyna Sokołowska


