Były rzecznik MON nie chce siedzieć w areszcie

Obrońcy Bartłomieja M., byłego rzecznika MON, zaskarżyli postanowienie o jego tymczasowym aresztowaniu na 3 miesiące. Fot. Bogdan Myśliwiec

TARNOBRZEG. Skarga zostanie wkrótce rozpoznana przez tarnobrzeski sąd.

Do Sądu Okręgowego w Tarnobrzegu wpłynęło w środę zażalenie na tymczasowy areszt Bartłomieja M., byłego rzecznika Ministerstwa Obrony Narodowej. Jak poinformowali jego obrońcy, osobiste poręczenie, które za Bartłomieja M. złożył wcześniej o. Tadeusz Rydzyk jest nadal aktualne. Czy pomoże ono wydostać się z aresztu protegowanemu Antoniego Macierewicza? Wcześniej zażalenie na brak aresztu dla byłego posła PiS Mariusza Antoniego K. skierowała do sądu tarnobrzeska prokuratura.

Zażalenie na tymczasowe aresztowanie Bartłomieja M. wysłali do sądu jego trzej obrońcy – Wpłynęło do nas dosłownie przed chwilą – potwierdził nam w środę wczesnym popołudniem sędzia Marek Nowak, rzecznik Sądu Okręgowego w Tarnobrzegu

Były rzecznik MON od 30 stycznia przebywa w Zakładzie Karnym w Tarnowie. Decyzją Sądu Rejonowego w Tarnobrzegu w areszcie tymczasowym ma spędzić trzy miesiące.

Teraz wyższa instancja – tarnobrzeska „okręgówka” prócz zażalenia dotyczącego Bartłomieja M. będzie rozpatrywać jeszcze jedno zażalenie – dotyczące byłego posła PiS Mariusza Antoniego K. Prokuratura zaskarżyła bowiem postanowienie o braku aresztu dla niego. – Nie zgadzamy się z tym rozstrzygnięciem sądu i uważamy, że tylko izolacyjny środek zapobiegawczy zabezpieczy prawidłowy tok postępowania – mówi prok. Andrzej Dubiel, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Tarnobrzegu.

Śledczy domagali się bowiem, by były poseł PiS tak jak Bartłomiej M. trafił do aresztu tymczasowego na 3 miesiące. Sąd zdecydował jednak, że w przypadku Mariusza K. wystarczy poręczenie majątkowe w wysokości 50 tys. zł, zakaz opuszczania kraju i zatrzymanie paszportu. Zażalenie na tą decyzję wysłane zostało do sądu we wtorek.

Przypomnijmy. Były rzecznik MON i Mariusz Antoni K. są podejrzani o „powoływanie się wspólnie i w porozumieniu na wpływy w instytucji państwowej i podjęcie się pośrednictwa w załatwieniu określonych spraw celem uzyskania korzyści majątkowej w kwocie ponad 90 tys. zł.”. Dodatkowo Bartłomiej M. i Agnieszka M. (była pracownica MON, która przebywa na wolności) usłyszeli zarzuty „przekroczenia swoich uprawnień jako funkcjonariuszy publicznych i działania na szkodę spółki PGZ w związku z zawartą przez nią umową szkoleniową. Tym samym doprowadzili do wyrządzenia spółce szkody w wysokości 491 964 zł.”.

Prócz Bartłomieja M. w areszcie tymczasowym przebywają jeszcze 3 osoby związane niegdyś z PGZ: były członek zarządu spółki Radosław O., były dyrektor biura marketingu Robert K. i były dyrektor wykonawczy Robert Sz. Wszyscy zostali zatrzymani w związku z toczącym się w tarnobrzeskiej prokuraturze od grudnia 2017 śledztwem dotyczącym niegospodarności, powoływania się na wpływy i fałszowania dokumentów przy okazji zawierania umów przez Polską Grupę Zbrojeniową.

Katarzyna Szczyrek

3 Responses to "Były rzecznik MON nie chce siedzieć w areszcie"

Leave a Reply

Your email address will not be published.