Cenna zastawa powróciła do Łańcuta

– Jesteśmy usatysfakcjonowani i wdzięczni wszystkim, którzy przyczynili się do odzyskania królewskiej zastawy – zaznaczył Wit Karol Wojtowicz, dyrektor Muzeum-Zamku w Łańcucie. Fot. Wit Hadło

Piękna, delikatna i bardzo cenna chińska porcelana budzi zachwyt i nie daje się porównać z żadną inną. Delikatne wzory przedstawiające nieznaną zabawę konnych jeźdźców przykuwają uwagę patrzącego i domagają się dalszego ciągu. Miejmy nadzieję, że ciekawość koneserów zwiedzających łańcucką rezydencję zostanie niedługo zaspokojona.

Muzeum-Zamek w Łańcucie zakupiło w londyńskiej galerii, zajmującej się od 1925 r. sprzedażą dzieł sztuki do muzeów światowych, 4 talerze i 1 półmisek z końca XVII w. To fragment serwisu z okresu Kang-Xi (1662 – 1723), który cesarz Chin podarował królowi Janowi III Sobieskiemu. W wyniku królewskiej darowizny zastawa stała się własnością Czartoryskich. Do Łańcuta przywiozła ją pochodząca z tego rodu księżna Izabella, żona Stanisława Lubomirskiego, Marszałka Wielkiego Koronnego. Serwis liczył wówczas około 120 elementów i był wtedy największym zbiorem chińskiej porcelany w Europie. Ponieważ był bardzo cenny, nie używano go podczas uczt, ale podziwiano. Był bowiem eksponowany w czterech oszklonych szafach w Korytarzu Północnym I piętra, zwanym także Korytarzem Białym, oraz częściowo porozwieszany na ścianach Wielkiej Jadalni.
W przewodniku autorstwa dr. Józefa Piotrowskiego pt. ,,Zamek w Łańcucie. zwięzły opis dziejów i zbiorów” wydanym we Lwowie w 1933 r., tak opisano ten zabytek: ,,Wyróżniają się cztery, oszklone szafy różane, ozdobione bronzami w stylu Ludwika XVI. zapełnione wyjątkowo cenną porcelaną chińską. Jest to duży serwis, składający się z przeszło stu sztuk, wielkich i mniejszych półmisków (30 – 50 cm średnicy), talerzy i salaterek”.

Zawody o nieznanych regułach

Sceny przedstawione na talerzach nie wyobrażają chińskiej gry w polo, jak się zwykle sądzi, lecz uprawiane w XVI i XVII wieku narodowe, rycerskie gonitwy konne, które odbywały się przed trybuną cesarza Chin. Nie wiadomo jednak, w jakiej kolejności powinny być prezentowane talerze, bo reguły tych zawodów nie są obecnie znane. Takiego serwisu nie posiadał przed II wojną żaden najbogatszy nawet kolekcjoner w Europie.
W 1944 r. serwis został wywieziony przez Alfreda III Potockiego, IV ordynata, który ewakuował dzieła sztuki znajdujące się w łańcuckiej siedzibie rodowej. Po wojnie porcelanowa kolekcja została sprzedana, a poszczególne egzemplarze z tego serwisu pojawiały się na kilku aukcjach – między innymi na aukcji w Christie’s w Londynie 26 kwietnia w 2016 r. oraz w Domu Aukcyjnym Bonhams na aukcji „Fine Chinese Art”.
Po 78 latach nieobecności cenne talerze „wróciły do domu”. Ich pochodzenie potwierdzają nalepki inwentarzowe stosowane przed II wojną w Łańcucie. Zostały zakupione w marcu tego roku, a było to możliwe dzięki dotacji Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego w wysokości 400 tys. zł.

Powrót do świetności

– Pozyskanie tych obiektów do zbiorów łańcuckich, a tym samym polskich, jest bez wątpienia wielkim wydarzeniem nie tylko z uwagi na ich powrót do Łańcuta, ale przede wszystkim na osobę króla Polski – Jana III Sobieskiego – podkreśła Wit Karol Wojtowicz, dyrektor Muzeum-Zamku w Łańcucie. – Ich obecność w tej placówce jest bardzo ważna, gdyż ukazują dawną świetność zbiorów tutaj przechowywanych. Obecnie cenne talerze są opisywane merytorycznie przez historyków, a następnie, po zakończeniu prac badawczych, zostaną okazane zwiedzającym.
Dyrekcja Muzeum-Zamku stara się, by eksponować je tak, jak przed wojną. Jednak na razie sprawa pozyskania stosownych gablot do prezentacji nie jest zamknięta, bo trwają starania o zakup następnych naczyń z tej wyjątkowej, królewskiej kolekcji.

Wit Hadło