
– Ciężar monitorowania przechodzi z dziennej liczby zakażeń koronawirusem na sytuację w szpitalach. Dopóki nie będziemy mieli pewnego krytycznego progu hospitalizacji związanego z covid-em – ok. 5 tys. – to nie będziemy wracali np. do masowego testowania, noszenia maseczek w komunikacji zbiorowej czy zamkniętych pomieszczeniach – powiedział minister zdrowia Adam Niedzielski.
W tym tygodniu resort odnotował już czterocyfrowe liczby zachorowań (po raz pierwszy od przeszło dwóch miesięcy). 5 lipca Ministerstwo Zdrowia poinformowało o 1075 zakażeniach koronawirusem. W ciągu ostatniego tygodnia wykryto w Polsce 4163 zakażeń koronawirusem, w tym 556 ponownych – podało w środę Ministerstwo Zdrowia. Z powodu COVID-19 zmarło 16 osób. Nowe dane obejmują okres od 30 czerwca do 6 lipca. W czwartek,7 lipca, potwierdzono kolejnych 1068 przypadków. Ostatniej doby wykonano 5551 testów w kierunku SARS-CoV-2.
Szef resortu zdrowia pytany o rekomendacje w kontekście przygotowań do kolejnej spodziewanej fali covid-19 uspokajał, mówiąc, że w sytuacji, kiedy część społeczeństwa jest już zaszczepiona, a część społeczeństwa przechorowała, musimy przeorientować sposób monitorowania epidemii. – Dziś w szpitalach z powodu COVID-19 przebywa ok. 400 pacjentów, a więc do krytycznego progu jest jeszcze daleko – mówił.
Zachorowań na pewno więcej
Z oficjalnymi danymi niekoniecznie zgadzają się obserwujący przebieg pandemii eksperci. Według dr. Franciszka Rakowskiego, współautora modelu epidemii koronawirusa z Interdyscyplinarnego Centrum Modelowania UW, realnych zakażeń może być nawet 20 tys. dziennie. „Termometr został uszkodzony i nie mamy większości danych o stwierdzonych przypadkach, które były raportowane dotychczas. Po prostu prawie nie testujemy” – mówił. Przytakuje mu dr Paweł Grzesiowski, ekspert ds. COVID-19 Naczelnej rady lekarskiej, który mówi, że kolejną falę, związaną z nowymi wariantami omikronu widać tam, gdzie nie zaprzestano szerokiego testowania, czyli prawie w całej Europie.
– Za ostatnie wzrosty zakażeń w Polsce odpowiadają dwa warianty koronawirusa – BA4, BA5. Oba te warianty uciekają spod naszej odporności immunologicznej, dlatego tak naprawdę nie ma znaczenia, kto ile razy wcześniej chorował na COVID-19 i czy był szczepiony. Każdy zaraża się tak samo – mówił wirusolog dr hab. Tomasz Dzieciątkowki. Według niego niektórzy mogą przychodzić zakażenie nawet po raz czwarty.
Będzie nowa szczepionka
Minister zwrócił jednak uwagę, że we wrześniu ma być gotowa szczepionka dostosowana do wariantu omikron. – Wówczas, zgodnie z zaleceniami EMA (Europejska Agencja Leków), „będziemy wskazywali grupy wiekowe, które mogłyby przyjąć czwartą dawkę” – zapowiedział. Resort przypomina, że obecnie szczepienia przeciw COVID-19 przeprowadzane są zgodnie z aktualnymi oficjalnymi zaleceniami, które mogą być uaktualnione wraz z decyzją EMA. Różne kraje dopuszczają czwartą dawkę dla seniorów powyżej 60. lub 70. roku życia.
Koronawirusa wszędzie przybywa, a poszczególne kraje różnie sobie radzą
6 lipca władze Cypru zdecydowały np. o ponownym wprowadzeniu obowiązku noszenia maseczek w pomieszczeniach zamkniętych. Przepis wchodzi w życie w piątek. Władze francuskiego miasta Nicea również w środę postanowiły o wprowadzeniu od poniedziałku ponownego obowiązku noszenia maseczek w środkach komunikacji miejskiej. Podejście władz Nicei zmieniło się głównie ze względu na wtorkową informację o ponad 200 tys. zakażeń w ciągu jednego dnia, w całej Francji. Minister zdrowia Hiszpanii co prawda nie wprowadziła nakazu, ale zarekomendowała z powodu wzrostu zakażeń koronawirusem noszenie maseczek w pomieszczeniach zamkniętych oraz w miejscach, gdzie jest dużo ludzi. Hiszpanie mówią już wręcz o COVID-22, „bo to całkiem inna choroba”. W Niemczech jak alarmuje Instytut Roberta Kocha, wzrost infekcji dotknął wszystkie grupy wiekowe, zwłaszcza osoby starsze, dzieci i młodzież. Znacznie zwiększyła się też liczba ognisk zakażeń w domach starców i w domach opieki, a także w szpitalach, co stwarza zauważalne problemy dla lecznic, którym coraz trudniej zagwarantować pacjentom właściwą opiekę. We Włoszech ostatnio notowano od około 80 tys. do ponad 90 tys. zakażeń dziennie. Zdaniem profesora Fabrizia Pregliasco, wykładowcy uniwersytetu w Mediolanie i jednego z najbardziej znanych włoskich wirusologów, szerzący się obecnie we Włoszech subwariant omikronu BA.5 jest trochę spokojniejszy i mniej groźny niż poprzednie, ale bardzo zaraźliwy i dlatego należy spodziewać się pogorszenia sytuacji pandemicznej i dalszego wzrostu liczby zakażeń koronawirusem.
Anna Moraniec


