
– Hala magazynowa znajdująca się w Stalowej Woli została w całości wynajęta podmiotowi trzeciemu, zaś dziewięć linii produkcyjnych zostało przeniesionych do hali położonej w Radomiu – informuje Agencja Rozwoju Przemysłu. – Tak zakończyła działalność słynna fabryka maseczek, która miała nas na początku pandemii uniezależnić od dostaw środków ochrony przed koronawirusem z dalekich Chin.
Kilka tygodni temu, senator Koalicji Obywatelskiej Krzysztof Brejza wysłał pisemne zapytanie do kierownictwa Agencji Rozwoju Przemysłu w sprawie zakupu linii produkcyjnych do fabryki szycia masek ochronnych w Stalowej Woli. Pytania były szczegółowe i dotyczyły m.in. tego, czy rozpoczęto produkcję maseczek ochronnych w Stalowej Woli oraz ile ich trafiło na rynek Polski i poza jej granice.
Wsparcie samego prezydenta
Super Nowości kilkakrotnie pisały już o tym, że sztandarowa fabryka maseczek, którą wizerunkowo wspierał sam prezydent Andrzej Duda, nie rozkręciła swojej działalności. Obiekt choć doposażano w kolejne linie produkcyjne, to nie schodziły z niej kolejne partie maseczek ochronnych. Z czasem, o fabryce zrobiło się zupełnie cicho. O informacje publiczne w tej sprawie zabiegało natomiast stalowowolskie Stowarzyszenie Nasze Miasto. Z powodu odmowy udzielenia mu informacji, sprawa trafiła nawet do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie. Po 10 miesiącach od otwarcia fabryki, ustalono, że „dziewięć linii produkcyjnych zostało już odebranych, wdrażany jest system magazynowy i trwa wyposażanie hali w regały. Zatrudnieni zostali już także pracownicy. Obecnie „wdrażane są niezbędne procedury” i „trwają prace nad uruchomieniem produkcji”. Czyli innymi słowy, maseczki mimo przechodzącej przez kraj trzeciej fali COVID-19 wciąż nie były w Stalowej Woli produkowane. A przypomnijmy, że stalowowolska fabryka miała być częścią Programu Polskie Szwalnie. Projekt reklamowano jako kompleksowe działanie, w ramach którego około 200 szwalni zorganizowano w grupę produkcyjną pod przewodnictwem siedmiu dużych producentów odzieży. Polskie szwalnie miały szyć kilka milionów sztuk maseczek tygodniowo, a to wszystko dzięki rozwojowi nowych linii produkcyjnych w Stalowej Woli i dodatkowym zleceniom dla polskich firm z Agencji Rozwoju Przemysłu.
Ile to kosztowało?
Na zadane na początku maja przez senatora Brejzę pytania, otrzymał on odpowiedź od Biura Administracji i Zakupów w Agencji Rozwoju Przemysłu. – Hala magazynowa znajdująca się w Stalowej Woli została w całości wynajęta podmiotowi trzeciemu, zaś 9 linii produkcyjnych zostało przeniesionych do hali położonych w Radomiu – czytamy w odpowiedzi ARP. Jednocześnie przedstawiciele spółki podtrzymali stanowisko przedstawione w piśmie z grudnia ub.r. w którym zawarto odpowiedzi na wcześniejsze pytania senatora.
ARP deklarowała w nim, że 9 nowoczesnych i w pełni zautomatyzowanych linii produkcyjnych jest gotowych do produkcji różnego rodzaju masek ochronnych oraz, że „maszyny wykorzystywane były do produkcji masek testowych celem uzyskania przez ARP niezbędnych certyfikatów, które pozyskała spółka z Grupy Kapitałowej ARP”. Parlamentarzysta zapytał również na początku maja br., ile środków wydatkowano na budowę i wyposażenie fabryki maseczek w Stalowej Woli? ARP takich informacji kolejny raz jednak nie udzieliła. „Dane te dotyczą informacji finansowych, tj. wartości przedmiotu zamówienia oraz wysokości ustalonego wynagrodzenia, stanowią zatem tajemnicę przedsiębiorstwa podmiotów trzecich jak i ARP” – czytamy w odpowiedzi podpisanej przez Ewę Matysiak z Biura Administracji i Zakupów ARP.
Małgorzata Rokoszewska


