Co dalej z rzeźbą na placu Farnym?

Rzeźba „Skrzydła dla Filipa” obok kościoła farnego w Rzeszowie. Fot. Wit Hadło

Wracamy do tematu metalowej konstrukcji obok kościoła Farnego w Rzeszowie. Jak
informowaliśmy wczoraj, skrzydła ze złomu nie są bezpieczne dla dzieci. – Rzeźbę postawiono
w bardzo ruchliwym miejscu, wszędzie biegają lub jeżdżą na rowerkach dzieci, a skrzydła z
metalu są na wysokości ich głów. To powinno być zabezpieczone – alarmowała czytelniczka
Super Nowości.

Konstrukcja ze złomu to rzeźba w kształcie skrzydeł anioła, która stanęła w Rzeszowie w ramach
akcji charytatywnej „Skrzydła dla Filipa”. Mają one cztery metry rozpiętości, a ich tył jest
wykonany z około tysiąca kutych ze złomu piór. Filip Biela to chłopiec, który w wieku dwóch
miesięcy uległ nieszczęśliwemu wypadkowi. Wskutek tego jego mózg i czaszka zostały
uszkodzone, złamał nóżkę, obił serce i nerki. Lekarze nie dawali mu szans na przeżycie, jednak
dzięki mobilizacji oraz wytrwałości rodziców chłopca, Filip ma już trzy lata. Niestety, leczenie jest
bardzo kosztowne.
Organizatorem akcji metalowych skrzydeł była firma Metkom, a współorganizatorem
stowarzyszenie Pod Skrzydłem Anioła. Wybrano taką formę pomocy, ponieważ surowce
wchodzące w skład złomu są cenne i potrafią odnaleźć swoje drugie zastosowanie nie tylko w
przemyśle, ale także w sztuce. „Skrzydła dla Filipa” miały być doskonałym przykładem na to, że
niepotrzebne przedmioty potrafią stać się symbolem wspólnego pomagania. Rzeźba ze złomu
została wykonana przez kowala-artystę, Janusza Śwista. Podstawowym celem akcji było zwrócenie
uwagi na prowadzoną on-line zbiórkę pieniędzy na pokrycie kosztów rehabilitacji i leczenia
chłopca.

Kto odpowiada za bezpieczeństwo?

Jak udało nam się ustalić, zgodę na postawienie konstrukcji na placu Farnym wydała Parafia Fara.
Skontaktowaliśmy się z nią. – Stowarzyszenie pod Skrzydłem Anioła odpowiada za projekt i
zabezpieczenie rzeźby. Jeżeli zagraża, to powinna być usunięta. W następnym etapie miała stać na
rynku – poinformowano nas. Zapytaliśmy więc organizację charytatywną o kwestię ogrodzenia
obiektu. Ta odesłała nas do wykonawcy, czyli firmy Metkom. – Tak, skrzydła zostaną przeniesione,
nie będą stać na placu Farnym. Nie wydaje mi się jednak, żeby był to rynek, chociaż bardzo byśmy
chcieli. Czekamy na zamknięcie formalności związanych z przekazaniem odpadu metalowego
przez firmy, które zdecydowały się wesprzeć leczenie i rehabilitację Filipa – poinformowała nas
Aleksandra Turkiewicz z firmy Metkom. W momencie, gdy akcja zostanie oficjalnie zamknięta,
przy skrzydłach staną dwie tablice, które uniemożliwią przechodzenie dzieciom pod rzeźbą. – Mam
nadzieję, że niebawem to nastąpi. Dokładam wszelkich starań by tak się stało, ponieważ bliscy
chłopca także czekają na potrzebne środki – dodała Turkiewicz.

Kinga Siewierska