
Wojna w Ukrainie i bohaterska postawa obywateli tego kraju pokazała, jak dużą rolę w odpieraniu ataków wroga odgrywa odpowiednie wyszkolenie z obsługi broni oraz jej posiadanie. Pod tym względem Polacy są niemal najbardziej rozbrojonym krajem w Europie. W naszym kraju jest zaledwie 35 tys. sztuk broni, która została zarejestrowana do ochrony osobistej. W ostatnich tygodniach wzrosło jednak zainteresowanie m. in. nauką strzelania.
Mniej od nas sztuk broni przypada jedynie na mieszkańców… Watykanu. Jak podaje serwis Business Insider powołując się na dane Small Arms Survey z 2018 r., na 100 mieszkańców naszego kraju przypada jedynie 2,5 sztuki broni. Dysponujemy jedynie 35 tys. sztuk broni zarejestrowanej (zezwolenie do obrony osobistej). Więcej broni mają m. in. Finowie (32 sztuki) czy Austriacy (30 sztuk). Poza tym, o ile w teorii zdobycie pozwolenia na broń w Polsce nie wydaje się być trudne (zaświadczenie lekarskie i psychologiczne, a także opłata około 250 zł) to praktyka pokazuje, że niewiele osób je uzyskuje.
Niedawno „Dziennik Gazeta Prawna” podawał, że w szkołach średnich pojawić mają się obligatoryjne kursy obsługi broni strzeleckiej. Umiejętności wojskowe mają być rozwijane m. in. w Centrach Szkoleń Proobronnych, które powstaną w każdym województwie. Placówki będą nastawione na edukację młodych osób. Zanim jednak nowe przepisy wejdą w życie, Polacy już wzięli sprawy w swoje ręce. Od końca lutego do teraz gigantycznie wzrosło zainteresowanie nauką strzelania. Jak słyszymy, „strzelnice w całej Polsce są oblężone”, a osób które chcą poznać tajniki obsługi broni jest o kilkaset procent więcej niż dwa miesiące temu. – Rzeczywiście, zauważamy wzrost zainteresowania korzystaniem ze strzelnic. Przełomowe były ostatnie tygodnie – potwierdza Marcin Hendzel, przewodniczący Polskiego Związku Łowieckiego Zarząd Okręgowy Rzeszów.
Strzelać chcą zarówno osoby młode, jak i starsze, kobiety, jak i mężczyźni. – W ostatnich tygodniach ludzie zmienili totalnie swoje nastawienie. Przychodzą masowo na strzelnice, pytają o procedury wyrobienia pozwolenia na broń. Myślę, że zainteresowanie tematyką wzrosło o kilkaset procent – dodaje z kolei Sławomir Czyż, właściciel jednej ze strzelnic w Lutoryżu. Jak dodaje, rośnie nowe pokolenie, a szczególnie widać to u osób, które dopiero zyskują świadomość. – U nas na strzelnicy prowadzimy zajęcia dla uczniów. Co ciekawe, na 20 młodych osób, aż 14 zainteresowanych to dziewczyny – podkreśla Czyż. Świadomość rośnie więc u obu płci.
Eksperci uważają, że boom na strzelnice dopiero się rozpocznie. Wydaje się więc, że wraz za tym powinny iść pewne ułatwienia prawne w kontekście zdobywania pozwolenia na broń oraz nowoczesne rozwiązania w systemie szkolenia. Czy tak będzie? Trudno powiedzieć.
Kamil Lech


