
Asseco Resovia w sobotę zmierzy się z ekipą LUK Lublin, w której nie brakuje siatkarzy mających za sobą grę
w Rzeszowie: Marcin Komenda, Nicolas Szerszeń i Jeffrey Jendryk II. Resoviacy mają bilans 19-4 i apetyty na kolejne zwycięstwo. Natomiast zespół z Lublina walczy o udział w play-off. Ma cztery punkty straty do ósmego miejsca.
– Jestem podekscytowany na tę rywalizację i spotkanie z dobrymi kolegami (jego rodacy Dustin Watten i Jeffrey Jendryk II – przyp. red.) – mówi Torey DeFalco, przyjmujący Asseco Resovii. – Spodziewam się dobrego meczu, ale my musimy przede wszystkim skupić się na swojej grze. Musimy nastawić się na twardą walkę, bo teoretycznie nawet słabsze kadrowo drużyny mogą pokusić się o niespodziankę. Każdy zespół PlusLigi jest w stanie zagrać dobry mecz i go wygrać, więc nie można niczego brać za pewnik i przypisać sobie z góry punkty, tylko trzeba grać dobrze i wywalczyć zwycięstwo na boisku – stwierdza Amerykanin.
Zespół z Lublina zaczął sezon od sześciu z rzędu porażek. Później z meczu na mecz LUK zaczął wygrywać. W I rundzie ekipa trenera Dariusza Daszkiewicza przegrała przed własną publicznością z Asseco Resovią 0-3, ale w kolejnych 12 meczach wygrała dziesięć spotkań, pokonując m.in. zespoły z Kędzierzyna – Koźla, Warszawy czy Jastrzębia. Wydawało się, że są na dobrej drodze do miejsca w ósemce, ale niespodziewanie przegrali dwa ostatnie mecze ze Stalą Nysa i Treflem Gdańsk po 0-3. Dla LUK to drugi sezon w PlusLidze. W debiutanckim ekipa z Lublina zajęła jedenaste miejsce, a teraz celem jest awans do fazy play-off. Zespół prowadzi trener Dariusz Daszkiewicz, w którego sztabie szkoleniowym jest nowy asystent Kamil Nalepka, jeden z dwóch trenerów wspomagających i statystyków Nikoli Grbicia w drużynie narodowej. Z kadry LUK z minionego sezonu na dalszą grę zdecydowali się: przyjmujący Wojciech Włodarczyk, Mateusz Jóźwik i Jakub Wachnik, środkowi Jan Nowakowski i Konrad Stajer, atakujący Szymon Romać oraz występujący na pozycji libero Amerykanin Dustin Watten i Szymon Gregorowicz. Z Lublinem pożegnało się sześciu graczy, a nowymi zostali Marcin Komenda, Nicolas Szerszeń, Damian Hudzik, Mateusz Malinowski oraz Amerykanin Jeffrey Jendryk i Brazylijczyk Cristiano Torelli. Dla tego ostatniego to debiut w Europie, bowiem 26-latek dotychczas występował tylko w rodzimej lidze m.in. z klubem Volei Renata Campinos występując w finale Pucharu Brazylii i zdobywając brąz klubowego czempionatu Ameryki Południowej.
W zespole z Lublina jest trójka graczy mających za sobą grę w barwach Asseco Resovii: Nicolas Szerszeń, Marcin Komenda i Jeffrey Jendryk II. Amerykański środkowy po roku przerwy znów wrócił do PlusLigi i radzi sobie bardzo dobrze. – Jestem niezmiernie podekscytowany ponowną grą w PlusLidze – mówi Jendryk II, który przed dwoma laty debiutował w Polsce w barwach Asseco Resovii. Mimo ważnego kontraktu na kolejny sezon Amerykanin wówczas zmienił otoczenie. – Chciałem na dłużej zostać w Polsce, ale stało się tak, że zmieniłem otoczenie i wróciłem do Berlina. Tak wówczas wyszło i obie strony zrobiły to, co trzeba było zrobić. Najważniejsze, że rozstaliśmy się w dobrych relacjach i to się liczy. W Lublinie czuję się bardzo dobrze. Zawsze jestem pozytywnym człowiekiem. Jedyne co mnie nie nastraja optymistycznie w Polsce, to pogoda, bo jest to dalekie od słońca i ciepła w Kalifornii. Poza tym wszystko jest w porządku – uśmiecha się Amerkanin, który jest pod wrażeniem gry swojego rodaka Toreya DeFalco. – TJ gra znakomicie. Jest w świetnej formie i od początku sezonu prezentuje się bardzo dobrze w drużynie Asseco Resovii. Cieszę się, że tak dobrze mu idzie i mam nadzieję, że będzie to kontynuował – mówi Jendryk II.
– Przed nami wciąż wiele trudnych meczów, niezależnie od klasy rywali i ich pozycji w tabeli – mówi Giampaolo Medei, włoski szkoleniowiec Asseco Resovii. – Nie możemy też nie doceniać niektórych przeciwników i przypisywać sobie z góry punktów przed rywalizacją z nimi. Wiemy, że przystępując do meczów z pozycji lidera tabeli jesteśmy pod dodatkową presją, bo wszyscy jeszcze bardziej chcą nas pokonać. Mamy więc taką dodatkową presję, ale ja to lubię i wolę być w takiej sytuacji niż być daleko w tabeli i grać bez większej presji. Natomiast co do naszego poziomu gry, to czasami rzeczywiście nie gramy na tym topowym poziomie, ale biorąc pod uwagę cały dotychczasowy sezon uważam, że drużyna grała całkiem dobrze i była w miarę stabilna w swojej grze. Oczywiście musimy popracować nad małymi rzeczami, które mogą zrobić różnicę w ważnych meczach – stwierdza trener Asseco Resovii, której najmocniejszym elementem jest zagrywka. – Myślę, że zagrywka jest takim elementem, który nie tylko u nas, ale w przypadku każdej drużyny, raz funkcjonuje lepiej, a raz gorzej. Mamy świadomość, że drużyna powinna grać lepiej także wtedy, kiedy serwis nie do końca jest takim atutem. To jest oczywiście bardzo ważny element gry, który może nam wiele dać i spowodować, że nasza gra jest jeszcze agresywniejsza, ale nie możemy być tak uzależnieni od tego elementu, że jak zagrywka nam nie „siedzi”, to nie jesteśmy w stanie wygrać meczu – mówi trener Medei.
W zespole z Rzeszowa debiut zaliczył już brazylijski przyjmujący Mauricio Borgesa z Cerradu Enei Czarnych Radom. – Thibault Rossard w ostatnim czasie znów odczuwał problemy z kolanem, więc poprosiłem klub czy jest możliwość pozyskania dodatkowego przyjmującego tuż przed zamknięciem okna transferowego, a klub zdziałał coś niesamowitego, bo znalazł takiego gracza – wyjaśnia kulisy transferu Brazylijczyka. – Mieliśmy zaledwie jeden dzień na znalezienie takiej opcji i zorganizowanie transferu. To nie jest łatwa sprawa, więc włodarze klubu są niesamowici. Transfer Mauricio to dla nas takie zabezpieczenie, bo nie wiemy, czy Thibault upora się ze swoimi problemami zdrowotnymi całkowicie czy jednak nie. Nie chciałem być w takiej sytuacji, żeby przez ponad 3,5 miesiąca, które zostały nam do końca sezonu, mieć do dyspozycji tylko trzech przyjmujących, nie tylko w kontekście meczów, ale też treningów. Wtedy trzeba inaczej zarządzać treningami i bardziej wykorzystywać trzech przyjmujących, co też zwiększa ryzyko ich urazów. Ponadto Mauricio jest bardzo doświadczonym zawodnikiem. Uważam, że on może pomóc drużynie w niektórych meczach. W swojej karierze grał wiele spotkań o dużą stawkę w bardzo mocnych rozgrywkach. Jestem więc wdzięczny klubowi za ten transfer, tym bardziej że wzięliśmy najlepszego gracza, jaki był możliwy do wzięcia w tak krótkim czasie. Nie było zbyt wiele opcji na rynku, więc cieszymy się, że mamy to dodatkowe zabezpieczenie na wypadek gdyby Thibault wciąż borykał się z problemami zdrowotnymi i musiał mieć dłuższą przerwę w treningach. Dla nas ważne jest, żeby mieć czternastkę graczy do dyspozycji zarówno w meczach, jak i na treningach – wyjaśnia Medei i dodaje: – Mauricio jest bardzo zmotywowany. Uważam, że on jest nam w stanie pomóc, a w jakim wymiarze, to w dużej mierze zależy od niego. Nie jest tak, że poprosiłem klub o zawodnika, który ma nam tylko statystować i mieć wielkie nazwisko na koszulce. Natomiast pozostała część sezonu pokaże czy mam rację, czy nie – mówi trener Asseco Resovii, którą wkrótce czeka Final Four TAURON Pucharu Polski. W Krakowskiej TAURON Arenie rzeszowianie zmierzą się z Jastrzębskim Węglem, podobnie jak w zeszłym roku na turnieju we Wrocławiu. Wtedy górą było Jastrzębie, a trenerem Asseco Resovii był obecny szkoleniowiec tej drużyny, Marcelo Mendez.- To faktycznie brzmi trochę dziwnie, ale mnie nie interesuje to, co było w przeszłości, tylko to, co ma miejsce w tym sezonie. Nie ma to zresztą większego znaczenia. – mówi Medei i dodaje: – Wiemy, że Jastrzębie jest bardzo mocną drużyną, ale też zdajemy sobie sprawę, że możemy grać na takim samym poziomie jak oni, co było już widać w naszym bezpośrednim starciu w pierwszej rundzie PlusLigi, nawet mimo naszej porażki 0-3. Mieliśmy wtedy poczucie straconej szansy na zwycięstwo każdego z setów i tamten mecz pozostał w naszej pamięci jako taka motywacja do dalszej pracy. Moim zdaniem każda z drużyn, które przyjadą na turniej finałowy do Krakowa, ma 25procent szans na końcowy sukces. My powalczymy o wykorzystanie swojej szansy na wywalczenie tego trofeum. Na razie jednak skupiamy się na najbliższym meczu z Lublinem – kończy włoski szkoleniowiec Asseco Resovii.
ASSECO RESOVIA – LUK
sobota, godz. 14.45
(transmisja Radio Rzeszów
i Polsat Sport)
Rafał Myśliwiec


