
– Nie ukrywam, że nie jestem szczęśliwy z tego, że ta inwestycja tu jest. I nie ukrywam, że zrobiłbym wszystko, żeby ją zatrzymać i ograniczyć. Ale już poszły konie po betonie, nie jesteśmy w stanie nic zrobić po tym, jak zostało podtrzymane pozwolenie na budowę – mówi prezydent Konrad Fijołek o bloku powstającym obok hali na Podpromiu. I obiecuje, że miasto zrobi wszystko, żeby w trakcie prac budowlanych przejazd do budynku od strony Lenartowicza został zapewniony.
Wypowiedź prezydenta to reakcja na burzę, jaką z początkiem tygodnia wywołało zamknięcie krótkiego odcinka ul. Podpromie, który od strony ulic Hetmańskiej i Lenartowicza prowadzi do hali sportowej i na znajdujący się przy niej największy bezpłatny parking w mieście. We wtorek po południu przejazd został zablokowany metalowymi siatkami. Dzień później przedstawiciel odpowiedzialnej za zamieszanie firmy MGroup Development oznajmił nam: – Rozpoczęliśmy budowę bloków. W związku z tym musieliśmy zamknąć drogę.
Przejazd ma być zapewniony
Budowa potrwać ma prawie dwa lata. Powstanie tu trzyczęściowy budynek – dwa 8-piętrowe segmenty, które zbudowane zostaną po obu stronach jezdni połączy 4-kondygnacyjna przewiązka znajdująca się nad drogą. – To prawda, że ten odcinek należy do dewelopera? W mojej małej głowie się nie mieści, jak można zamknąć drogę w centrum miasta, którą dziennie jeżdżą setki mieszkańców – mówiła nam wzburzona Katarzyna, która codziennie korzysta z tego odcinka, dojeżdżając na parking.
W ratuszu, gdzie zapytaliśmy o całą sytuację, obawy mieszkanki Rzeszowa się potwierdziły. Teren pod drogą faktycznie jest własnością inwestora. W październiku 2015 roku doszło do zamiany, za grunt pod inwestycję miasto dostało działki przy ul. Grabskiego. – Z tym, że jednym z warunków było ustalenie nieodpłatnej służebności przejazdu. Ta służebność przez cały czas obowiązuje i inwestor ma obowiązek zapewnić przejazd i przejście mieszkańcom. Tego nie dopełnił. Nie wystąpił też do nas o zgodę na czasowe zamknięcie drogi – wyjaśnia Marzena Kłeczek-Krawiec z Kancelarii Prezydenta Rzeszowa.
Reakcja miasta była natychmiastowa. W środę z inwestorem spotkał się wiceprezydent Dariusz Urbanik, a w czwartek w południe droga była z powrotem otwarta. Metalowe ogrodzenie oddziela teraz działki po jej obu stronach, a na swoje miejsce wróciła kostka, którą dzień wcześniej zaczęli wyciągać z jezdni pracujący na miejscu robotnicy.
Inwestor się trochę zagalopował
Do tematu odniósł się prezydent Konrad Fijołek w trakcie czwartkowej sesji Rady Miasta Rzeszowa.
– Analizujemy jeszcze z wykonawcą harmonogram realizacji tej inwestycji. Nie jesteśmy w stanie jej zatrzymać ani ograniczyć, chcemy jednak zminimalizować jej oddziaływanie na otoczenie. Nawet jeśli tę drogę trzeba będzie chwilowo zamknąć, np. podczas budowy podziemnego parkingu, chcemy wynegocjować przejazd i przejście zaraz obok. Na razie ten przejazd odblokowujemy, trochę się tam zagalopowali – powiedział Konrad Fijołek.
Grzegorz Król


