
Przed sezonem w zaskakujący sposób z posady trenera w Sokole zrezygnowała legendarna postać łańcuckiego klubu – Dariusz Kaszowski. Teraz odchodzą kolejne dwie osoby od blisko 23 lat związane z klubem: Grzegorz Kijowski i Jacek Szwarczak oraz sprawujący od niespełna roku funkcję prezesa – Wojciech Mazur.
Grzegorz Kijowski to kolejna legendarna postać Sokoła. To m.in. dzięki jego ogromnemu zaangażowaniu i finansach przed wielu laty zespół mógł awansować na szczebel centralny, a później z powodzeniem radził sobie w rozgrywkach zarówno II, jak i I ligi. To jego firma była przez lata głównym, a później jednym z istotnych sponsorów. Drużyna występowała pod szyldem jego firmy walcząc przez dwa lata o II ligę, a potem w debiutanckim sezonie na jej parkietach. Klub z Łańcuta zawsze mógł liczyć na jego pomoc, a bez niej nie byłoby pewnie Sokoła tam, gdzie jest teraz. Dlatego bardzo zaskakujące jest jego odejście, podobnie jak Jacka Szwarczaka, również od lat człowieka związanego i oddanego pracy w łańcuckim klubie. Obaj byli związani na dobre i złe z Sokołem i trudno sobie wyobrazić ich brak. Ich marzeniem – podobnie jak trenera Dariusza Kaszowskiego, była gra w ekstraklasie. Gdy Sokół się w niej znalazł, twórców sukcesów i historii łańcuckiego klubu już tam nie ma… O co zatem chodzi, zapewne jak zawsze o politykę i władzę. Z czasem na pewno wszystko wyjdzie na jaw, kto za co jest odpowiedzialny, i kto tak naprawdę „potrząsa” łańcuckim klubem, który w tej sytuacji słabych wyników sportowych, a zwłaszcza zamieszania organizacyjnego staje się dość mało wiarygodny dla sponsorów. Ci, widząc co się dzieje, mogą zaprzestać finansowania klubu, a wtedy… Może jednak nie będzie tak czarnego scenariusza, ale na pewno w łańcuckiej koszykówce nie jest dobrze i bardzo szkoda byłoby tym jednym sezonem zaprzepaścić całe lata pracy ludzi oddanych Sokołowi. Oby klub z Łańcuta nie okazał się ofiarą własnego sukcesu, jakim był awans do Energa Basket Ligi.
Jak poinformował klub na swoim profilu facebookowym (do dziś nie uaktualniona jest strona internetowa), nowym prezesem wybrany został Bartłomiej Detkiewicz, a jego zastępcą Mariusz Dzień. W skład zarządu wszedł natomiast Sławomir Kwoszcz. Ustępujący prezes, Wojciech Mazur 17 października złożył rezygnację, argumentując ją życiem prywatnym i sprawami rodzinnymi. Jego miejsce zajął znany dobrze w Łańcucie Bartłomiej „Dedek” Detkiewicz, szef fan clubu. Z obu panami nie udało się nam wczoraj skontaktować, nie odbierali telefonów. Nie umniejszając nic nikomu, ale wybranie za sternika ekstraklasowego klubu szefa kibiców (na co dzień jest właścicielem studia masażu i kosmetologii Magiczne Dłonie w Rzeszowie) wywołuje delikatny uśmiech nie tylko w podkarpackim środowisku koszykarskim. Najlepszym komentarzem do ww. sytuacji jest wpis na facebookowym koncie klubu z Łańcuta byłego zawodnika Sokoła, Tomasza Fortuny. – Szkoda, że z porządnego klubu robicie szopkę… Jednym słowem dramat, czarno to widzę – napisał gracz, którzy przez siedem lat bronił barw Sokoła.
Moore do Włocławka?
Jak informuje portal polski kosz.pl Lee Moore, lider Rawlplug Sokoła, znalazł się na celowniku Anwilu Włocławek. Koszykarze trenera Przemysława Frasunkiewicza od czasu kontuzji Janariego Joesaara wygrali jedno z sześciu ostatnich spotkań. W kontrakcie Moore’a z ekipą z Łańcuta nie ma wpisanej kwoty buy outu i klub z Podkarpacia może zażądać odstępnego, by wyrazić zgodę na transfer. W poprzednich latach kwoty, które pojawiały się na polskim rynku, wynosiły od 5 do 20 tysięcy dolarów.
Rafał Myśliwiec


