
– Mamy trzy powody, by odsunąć PiS od władzy: niekompetencję, nieuczciwość i ideologię antyeuropejską – powiedział podczas spotkania w Kluczborku przewodniczący PO i były premier, dodając, że rozsądek, umiar i zdolność rozumienia tego, co wokół nas się dzieje, są ważniejsze niż ideologie z książek.
O tym, że były premier i eksprzewodniczący Rady Europejskiej oraz lider największej partii opozycyjnej jest przez Jarosława Kaczyńskiego i PiS po prostu znienawidzony, wie chyba każdy. Jednak poza nienawiścią, prezes PiS i jego ekipa czują wobec Donalda Tuska jeszcze coś. To po prostu strach przed nim. Nie ma się czemu dziwić, bo Tusk o tym, jak obecnie sprawuje władzę PiS z Kaczyńskim na czele, potrafi mówić bardzo wprost, a merytoryka jego wypowiedzi sprawia, że trudno się z nim nie zgodzić, nawet gdy nie do końca komuś z PO i jej liderem po drodze.
Pierwszy powód, by odsunąć PiS od władzy – niekompetencja
Lider największej partii opozycyjnej nie owijał w bawełnę, mówiąc o aktualnie rządzących. Podał przykłady osób zupełnie niesamodzielnych, jak Mateusz Morawiecki, będący premierem, a także dramatycznie niekompetentnych, jak wicepremier i minister aktywów państwowych Jacek Sasin, czy też „sprawiający wrażenie, jakby byli nie z tego świata, jak Glapiński” (prezes NBP przyp. autora). Przewodniczący PO poświęcił prezesowi Narodowego Banku Polskiego, Adamowi Glapińskiemu, sporo czasu, nawiązując do niedawnej konferencji prasowej tegoż. – Jak on zaczął tłumaczyć, że rząd musi wydawać dużo pieniędzy, bo przecież to jest demokratyczny kraj. Hitler też wygrał wybory demokratycznie, bo też dawał dużo pieniędzy – przypomniał Tusk. – To prezes NBP mówi o polskim rządzie swojego kolegi Morawieckiego. Naprawdę coś tam się niepokojącego stało – stwierdził D. Tusk. – My dzisiaj słyszymy od pana Glapińskiego, że ludzie w Polsce (…) mają za dużo pieniędzy i za dużo wydają – znów jedynie przypomniał słowa Glapińskiego. – I on to mówi poprzez kamery w twarz polskiej nauczycielce, która miesięcznie, jeśli znajdzie pracę w dwóch szkołach i będzie w stanie tam dojechać, dostanie na rękę cztery tysiące złotych i każdego dnia patrzy, jak szybują ceny – zauważył Tusk. Wspomniał też o kryzysie energetycznym i obawach Polaków, że zimą zwyczajnie będzie im zimno i ciemno. – A wieczorem można usłyszeć w telewizji Glapińskiego, który mówi, że macie za dużo pieniędzy, za dużo wydajecie. I to jest główny problem według PiS i według prezesa banku dzisiaj w Polsce. „Nie ma kryzysu” – mówi szef NBP, nic złego się nie dzieje, mamy wzrost gospodarczy. Naprawdę coś mu się w głowie dzieje, bo po chwili dodał, że ten wzrost jest aż za duży i że dobrze byłoby, żeby był mniejszy w Polsce – wspominał kolejne wypowiedzi Glapińskiego. – Może prezes Glapiński chce rozśmieszyć ludzi, rozbawić tymi wystąpieniami? – zastanawiał się przewodniczący PO. – Ale tak naprawdę płakać się chce, jak człowiek widzi, kto w tak krytycznym momencie polskiej historii rządzi naszą walutą, finansami, naszą gospodarką – podkreślił Tusk.
Drugi powód, by odsunąć PiS od władzy – nieuczciwość
– Trzeba zmienić nie całą gospodarkę, tylko władzę. Mamy najdroższy i najmniej kompetentny rząd w Europie. Jako podatnicy płacimy gigantyczne pieniądze, by finansować gigantyczne błędy tej władzy i jej gigantyczną pazerność – zauważył D. Tusk. – Posprzątanie kosmicznego bałaganu, jaki wprowadził PiS, to zadanie na kilkanaście miesięcy – dodał. Były szef Rady Europejskiej nie ukrywał, że jest zwolennikiem solidnego rozliczenia obecnie rządzących za to, co czynią Polsce i Polakom. – Oni będą siedzieć, a nie, że odbierze im się prawo do kandydowania. Jestem zdeterminowany w tej sprawie. Mam nadzieję, że w sprawach fundamentalnych, tych, które domagają się Trybunału Stanu lub prokuratora, będę mógł liczyć na inne partie opozycyjne, żeby rozliczyć ewidentne przestępstwa. Pierwsza rzecz, jaka zwróciła moją uwagę po powrocie z Brukseli, to fakt, jak wielu Polaków przyzwyczaiło się do zła. Zrobię wszystko, żeby w Polsce były niezależna prokuratura i niezależny sąd. Będą mieć masę pracy bez mojej pomocy – kontynuował.
Trzeci powód, by odsunąć PiS od władzy – antyeuropejskość
W Kluczborku Tusk powiedział także wprost, że PiS ustawił nas bokiem, a właściwie tyłem do Europy i do miliardów złotych z Krajowego Planu Odbudowy.
– To jest jeden z powodów, dla których tak bardzo mi zależy, żebyśmy za rok odsunęli PiS od władzy. To nie jest tylko to, że im wszystko leci z rąk – zauważył lider PO.
– To odwracanie się rządu PiS-u od Europy nie jest przypadkowe, to nie są błędy, to jest intencjonalne – stwierdził D. Tusk.
– Oni (rządzący – przyp. autora) naprawdę myślą o tym, jak wyprowadzić Polskę z Unii Europejskiej – nie ukrywał, co myśli lider PO. – To, że oni blokują pieniądze europejskie, jest takim pilotażem: „zobaczcie, przeżyliśmy bez tych pieniędzy, to po co nam ta Unia?” – wyjaśniał tok myślenia i działania polityków władzy Tusk.
Były premier i szef Rady Europejskiej posłużył się też konkretnymi kwotami, uświadamiając mieszkańcom Kluczborka, a za pośrednictwem mediów także innym Polakom, o jakie pieniądze z UE chodzi. – Wyobraźcie sobie tu, w Kluczborku, 500 milionów złotych, które w Europie czekają dokładnie na to, abyśmy je wzięli i wydali tu, w tym powiecie – przemawiał do wyobraźni słuchaczy. – Za te pieniądze w połowie województwa opolskiego można byłoby naprawić drogi lokalne – tłumaczył.
Na spotkanie z Donaldem Tuskiem może przyjść każdy
Podczas wizyty Donalda Tuska w Kluczborku widać było kolosalną różnicę pomiędzy atmosferą i formułą tego rodzaju spotkań przewodniczącego PO i prezesa PiS po prostu z ludźmi, z Polakami. Kiedy przyjeżdża do jakiejś polskiej miejscowości Kaczyński, wraz z nim jedzie „szwadron” ochroniarzy oraz parę autobusów rzekomych „mieszkańców” tej miejscowości, będących w rzeczywistości działaczami PiS z zupełnie innego regionu kraju. Do tego przebieg całego spotkania jest wyreżyserowany: od haseł na powitanie „wodza”, poprzez pytania, które są wcześniej weryfikowane, a które zadający je czytają z kartek. Ktoś, kogo ochrona podejrzewa o to, że mógłby zadać Kaczyńskiemu niewygodne pytanie, nie zostaje na spotkanie z nim wpuszczony, a wszystkiego pilnuje solidna obstawa policjantów, gotowych użyć siły, jeśli ktoś ośmieli się nie wykazywać entuzjazmu z wizyty posła Jarosława Kaczyńskiego. Na spotkanie z Donaldem Tuskiem może wejść każdy, każdy też może zapytać go, o co chce. Ta różnica pokazuje, który z tych polityków jest naprawdę za wolnością słowa, demokracją i transparentnością w polityce. – Pytań na kartkach nie przyjmujemy, pytania przygotowane wyrzucamy – mówił z uśmiechem były premier, nawiązując do formuły spotkań z Kaczyńskim i wywołał tym salwy serdecznego śmiechu. – I dopuszczamy do głosu także tych, którzy na mój widok się nie uśmiechają – podkreślił. – Nie ma trudnych pytań – zadeklarował.
Celnie i z uśmiechem na ustach
Zatem mikrofon wziął do rąk Paweł Tanajno, reprezentujący opozycję pozaparlamentarną – Polskę Liberalną Strajk Przedsiębiorców i kandydat na prezydenta RP w wyborach w 2015 i 2020 roku. Tanajno zarzucił Tuskowi, że ten „nienawidzi polskich przedsiębiorców”. – Za pana rządów było najwięcej spraw skarbowych przeciwko przedsiębiorcom – zauważył. – Pan podaje się za liberała, a chce pan kontynuować politykę rozdawnictwa prowadzoną przez PiS – kontynuował Tanajno. – Pan kandydował na prezydenta RP – przypomniał z kolei Tusk. – Niech pan powie głośno, jakie poparcie pan uzyskał – zachęcał swojego rozmówcę były premier. P. Tanajno nie odpowiedział, a przypomnijmy, że w wyborach prezydenckich w 2020 roku głos na niego oddało 0,14 proc. głosujących. – To ja może tak na szybko przeliczając powiem, że może co tysięczny przedsiębiorca polski zagłosował na pana, uznając, że reprezentuje pan jego interesy – zauważył D. Tusk. – To, co pan opowiada o mojej rzekomej nienawiści do małych i średnich przedsiębiorców, jest tyleż niepoważne, co niemądre – stwierdził lider PO.
„500 plus, to nie są zmarnowane pieniądze”
Odnosząc się do słów P. Tanajny dotyczących rozdawnictwa, Donald Tusk podkreślił, że absolutnie nie uważa, iż 500 plus, to zmarnowane pieniądze. – Jeśli tylko jest możliwość wspomożenia Polaków wychowujących dzieci, to należy to robić – stwierdził. – Wiem, jaka to ciężka praca, być może najważniejsza w życiu: wychować potomstwo – zauważył były premier. – Dlatego już teraz mogę zadeklarować, że chcemy, aby urlop rodzicielski, bo nie tylko mamy przecież mogą z niego korzystać, był płatny 100 procent – dodał.
„Media publiczne prowadzą działalność przestępczą”
Lider PO był też pytany o telewizję publiczną. – TVP zajmuje się szerzeniem kłamstw i obrażaniem ludzi – powiedział kolejny uczestnik spotkania w Kluczborku. – Czy macie receptę na to, by przyszła władza, jaka by nie była, nie mogła wykorzystywać telewizji publicznej do swojej propagandy? – chciał wiedzieć. – Ja jestem, tak mi się zdaje, osobą dość doświadczoną w temacie telewizji pana Kurskiego – powiedział D. Tusk, wywołując tym salwy śmiechu. – Mam dużą wyobraźnię na temat tego, co należy zrobić z telewizją publiczną i panem Kurskim – przyznał były premier. – Nie mam wątpliwości, że telewizja publiczna pod rządami Kurskiego i jego następcy łamała i łamie bardzo wiele przepisów – zauważył Tusk. – Media publiczne w rękach PiS-u zajmują się tak naprawdę działalnością przestępczą! Szerzenie kłamstwa i nienawiści jest według mnie polityczną zbrodnią – dodał D. Tusk i zapowiedział, że 100 dni wystarczy, by „usunąć najgorsze złogi z tej stajni”, czyli telewizji publicznej. Na pytanie, co powinniśmy zrobić, by odblokować fundusze z KPO, lider PO odpowiedział: – Zdobyć się na cierpliwość i poczekać 12 miesięcy – nawiązując do przyszłorocznych wyborów.
Jak widać, szef największej opozycyjnej partii potrafi dosłownie „zmiażdżyć” Kaczyńskiego i PiS w swoich wystąpieniach. Dlatego też jest dla rządzących wrogiem numer jeden i postrachem. Natomiast jeden z uczestników spotkania w Kluczborku powiedział do byłego premiera, że jest on „Jak Wałęsa, nadzieją Polaków”. Rzecz w tym, by Polacy mądrze i dojrzale wybrali w przyszłym roku.
Monika Kamińska


