
Wystawy pamiątek z czasów Polski Ludowej cieszą się w ostatnim czasie ogromną popularnością. Jak choćby te w Kolbuszowej i w Mielcu. Podziwiać tam można prawdziwie sentymentalne skarby z dawnych lat jak m.in.: kultowe komiksy, dawny sprzęt AGD, szklana rybka czy adapter z widokówką dźwiękową. Dla starszych Polaków to podróż do czasów młodości lub dzieciństwa, dla młodszych – totalna egzotyka.
„Mielec w PRL. Ludzie, miejsca, wydarzenia” od kilku dni możemy oglądać w Pałacyku Oborskich, który jest siedzibą Muzeum Regionalnego. – Na tej wystawie chcemy zarówno śmieszyć, ale i postraszyć – mówił podczas wernisażu Jerzy Skrzypczak, dyrektor Muzeum Historii Regionalnej. – Myślę, że wszystkiego jest tu po trochu, na ile miejsca nam starczało.
Ekspozycja podzielona jest na kilka tematycznych kącików: pokój gościnny z dawnych lat, przestrzeń malucha oraz nastolatka, moda i uroda, represje, Stal Mielec, WSK PZL Mielec, Rzeszowiacy oraz szeroko pojęty relaks. Nie brakuje przestrzeni skierowanych do najmłodszych. Muzealnicy przygotowali dla nich zagadki przybliżające im wystawę.
Eksponaty pochodzą z prywatnych zbiorów mieszkańców. Pokazane jest przede wszystkim życie codzienne w PRL. – Chcieliśmy pokazać fragment mieszkania typowej ówczesnej rodziny. Jest pokój dziecięcy podzielony na dwie części: dziecka i zbuntowanego nastolatka. Zaprezentowaliśmy sporo ubrań i gadżetów, które związane były z ówczesną modą – wyliczał Krzysztof Haptaś z mieleckiego muzeum.
„Fabryka ludzkich umysłów”
Pokazany jest też wielki zakład doby socrealizmu, jaką była Wytwórnia Sprzętu Komunikacyjnego w Mielcu. Człowiekiem, który 33 lata swego życia przepracował w WSK, jest były prezydent miasta, Janusz Chodorowski. – Poświęciłem tej firmie większość swego zawodowego życia – podkreślał w rozmowie z nami. – Pracowałem w sumie w 16 halach i na kilkunastu stanowiskach. Zajmowałem się głównie produkcją lotniczą.
– WSK była fabryką do przerabiania ludzkich umysłów. Kto tam nie był, nie ma o tym najmniejszego pojęcia. Wspominam ją jednak z nostalgią, bo to były naprawdę fantastyczne czasy. Fabryka ta działała w ramach tak jakby innego ustroju. Utopijnego? Nie chcę go oceniać, ale – przyznaję – ten system nie miał nic wspólnego z rzeczywistością – dodaje.
Zakład kreował kształt miasta. W 1957 r. oddał do użytku wybudowane przez siebie osiedle fabryczne. Finansował: budownictwo mieszkaniowe, infrastrukturę drogową i wodociągowo-kanalizacyjną, przedszkola, szkoły i żłobki. Ale na tym nie koniec.
To WSK stworzyła w Mielcu bazę sportową na ówczesnym europejskim poziomie: stadion przy ul. Solskiego, halę sportową, baseny i hotel. Szkoły miały patronat poszczególnych zakładów. W latach 70. XX w. w WSK pracowało ponad 20 tys. osób.
Sekcja narciarska w Mielcu
Osobnym rozdziałem historii Mielca okresu PRL był wielosekcyjny klub sportowy Stal Mielec, którego zawodnicy – zarówno w sportach zespołowych jak i indywidualnych – odnosili wielkie sukcesy, zdobywali medale na arenach krajowych i zagranicznych. – Oprócz sztandarowej piłki nożnej, w Stali działało wiele innych sekcji. Wymienię może tylko te, które odniosły największe sukcesy, czyli: boks, lekkoatletykę, piłkę ręczną, pływanie oraz siatkówkę. Trenowali tu także: tenisiści stołowi i ziemni, gimnastycy, kolarze, koszykarze, motocrossowcy, kajakarze, szermierze i szachiści. Była też sekcja… narciarska, a skocznię zbudowano na Górce Cyranowskiej – wylicza Józef Witek, mielecki regionalista. – Stal Mielec w PRL to był sportowy moloch działający w oparciu o wielkie przedsiębiorstwo państwowe, czyli WSK. Kiedyś prawie każdy pracownik tej fabryki dawał 1 proc. z wypłaty na klub. Sportowcy, trenerzy i działacze mieli etaty zakładowe – zaznacza.
Wystawie towarzyszy książka w formie słownika, w którym hasła opracowali pracownicy muzeum. Publikacja pt. „Mielec w PRL od A do Z” jest do nabycia podczas zwiedzania ekspozycji. Jest tam 50 haseł opisujących zjawiska, które występowały w całym kraju, ale z drugiej strony i takie, które dotyczą Mielca, czasami z przymrużeniem oka.
Wystawę można oglądać od pon. do pt., w godz. 8-16, w czw. w godz. 8-18, w niedzielę 14-18 (w sob. jest nieczynna). Bilety w cenie 5 i 7 zł, w niedzielę – bezpłatnie. Ekspozycja będzie otwarta do końca lutego 2024 r.
Czekolada czekoladopodobna
W sentymentalną podróż do czasów PRL mogą się również wybrać mieszkańcy Kolbuszowej. A to za przyczyną wystawy pt. „Świat PRL widziany oczami dziecka”, która znajduje się na I piętrze budynku dawnej synagogi przy ul. Piekarskiej.
Eksponaty w liczbie ponad 200 sztuk pochodzą ze zbiorów Andrzeja Wesołowskiego, regionalisty i pasjonata historii. Jak powiedział nam dyrektor Miejskiej i Powiatowej Biblioteki Publicznej, Paweł Michno, ekspozycja będzie otwarta przez wiele miesięcy. – Nazwa wystawy nie jest przypadkowa. Jest to świat PRL widziany oczami dziecka, czyli generalnie mojego pokolenia. Są tu rzeczy, które kiedyś oglądaliśmy przez szyby sklepów, marzyliśmy o nich, pragnęliśmy, a teraz można je zobaczyć, tyle że z zupełnie innej perspektywy – opowiada nam pan Andrzej.
Widzimy tu np. opakowania PRL-owskich słodyczy: bombonierek, ptasiego mleczka, pralinek i czekolady… czekoladopodobnej. – Mamy też pierwsze kultowe komiksy, których posiadanie dla wielu z nas było marzeniem. Są m.in. takie pozycje jak „Kapitan Kloss” czy „Kajko i Kokosz”. Brakuje tylko „Kapitana Żbika”, pierwszego polskiego komiksu. Mamy też sprzęt AGD: suszarkę, odkurzacz i sokowirówkę. Nie mogło zabraknąć szklanej rybki, która zazwyczaj stała na czarno-białym telewizorze.
Jak zaznacza nasz rozmówca, ze względu na bezpieczeństwo na ekspozycji ulokowano ją nieco niżej. Są też zabawki, a także talerze i kubki z restauracji GS i „Społem”. – A jak ktoś wierzy w „Kingsajz”, to znajdzie tutaj butelkę po słynnej… „Polo Cockcie”. Prezentujemy również płyty winylowe i adapter z widokówką dźwiękową – marzenie lat 60. Jest też duże czarno-białe zdjęcie kolbuszowskiej studni – wylicza Andrzej Wesołowski.
Wystawę można oglądać od wtorku do czwartku i w soboty, w godz. 9-17, w poniedziałki i niedziele budynek dawnej synagogi jest zamknięty. Wstęp jest wolny.
Paweł Galek


