Fenomen rin no tama

Fot. Mat. prasowe
Fot. Mat. prasowe

Niejeden gadżet, dostępny dziś w sex shopach, ma swoją tradycję, sięgającą jeszcze czasów starożytnych. Dotyczy to np. dildo, którego pierwowzór – olisbos – wykonany ze skóry lub z drewna, znany był co najmniej od III w. p.n.e. Rolę lubrykatu pełniła oliwa z oliwek. Pierścienie erekcyjne dla mężczyzn znane były w chińskiej epoce Ming, a więc w XIV-XVII wieku. Tworzono je z kości słoniowej albo z tkaniny.

Rin no tama, czyli kulki gejszy
Pochodzą z Japonii, ale rozpowszechnione były także w Chinach i Indiach. Pierwotnie składały się z trzech srebrnych kul, połączonych łańcuszkiem. Ostatnia z nich, noszona na samym dole, posiadała wstążkę służącą do wyjmowania. W jej wnętrzu znajdowała się mniejsza kulka z żelaza lub ołowiu. Pierwsza, najwyżej noszona kula była pusta i służyła przede wszystkim do utrzymywania całości w pochwie. Środkowa natomiast, umieszczana blisko punktu G, była częściowo wypełniona rtęcią. Kule środkowa i dolna wytwarzały podczas każdego ruchu kobiety niewielkie drgania. Istniał również wariant z dwoma kulami, niekiedy mosiężnymi, które umieszczano w pochwie przy pomocy papierowego tamponu. Jego zadaniem było utrzymanie kul na właściwym miejscu.

Współczesne kulki
Obecnie kulki gejszy produkowane są głównie z tworzywa sztucznego w wielu odmianach. Popularnym wariantem są dwie połączone kulki, zawierające wewnątrz mniejsze. Ich poruszanie się podczas gdy kobieta wykonuje różne ruchy ciała, np. chodzi, wywołuje w podbrzuszu wibracje, które mogą być uznawane za przyjemne. Nie są one w stanie wywołać orgazmu, ale potrafią wywoływać wzrost libido. Istnieje też wersja z jedną kulką ze stali szlachetnej, zawierającą wewnątrz drugą. Produkowane są również kulki wibracyjne z napędem elektrycznym, czy to reagujące na ściśnięcie, czy to sterowane z zewnątrz, nawet bezprzewodowo.

Odczuwanie przyjemności i wzrost popędu seksualnego to nie wszystko. Niektórzy ginekolodzy zalecają noszenie kulek gejszy przyszłym matkom oraz kobietom po porodzie. Chodzi tu o trening mięśni dna macicy: jeśli są wyćwiczone, poród może być łatwiejszy, a po porodzie łatwiej będzie o powrót dolnych dróg rodnych do poprzedniego stanu, uznawanego za normalny. Trening polega po prostu na tym, że mięśnie Kegla napinają się, by utrzymać kulki we wnętrzu. Zwiększenie ich sprawności przez kobietę potęguje doznania obojga partnerów podczas stosunku. Może też być receptą na problemy z nietrzymaniem moczu.

Aby sprawić sobie kulki gejszy, wystarczy odwiedzić internetowy sex shop. Cena poszczególnych modeli wynosi od kilkudziesięciu do kilkuset złotych.

Artykuł sponsorowany