Jak w Somalii – ludzie się nie kąpią. Nie ma wody!

– Trzy dni upały i człowiek wracający z pracy czy skądkolwiek nie może w sposób cywilizowany umyć się? Ciekawe, dlaczego Hiszpania nie zamyka ludziom wody? To ja życzę sobie czasowego zawieszenia rachunków! – kpi mieszkaniec Łańcuta.Fot. Dominik Sadowski/Agencja Wyborcza.pl. Zdjęcie ilustracyjne.

Początek lata, żar leje się z nieba, a w Łańcucie mieszkańcy mają problem z tym, by się wykąpać. – Z językiem na brodzie pędzę z pracy, by zdążyć wziąć prysznic i nie iść spać brudny – mówi nam jeden z mieszkańców miasta. – Czasem się nie udaje, bo ciśnienie jest tak słabe, że woda ledwie kapie – irytuje się. – Normalnie Trzeci Świat, Somalia! A ja jestem Europejczykiem – przypomina mężczyzna.

Problemy z dostawą wody w Łańcucie są od lat. Raz mniejsze, raz większe, ale teraz przerwy w dostawie wody do mieszkań i domów w mieście przelały, nomen omen, czarę goryczy. Mieszkańcy Łańcuta dają upust swej irytacji w Internecie, interweniują też w mediach. Nic dziwnego, bo szczególnie podczas panujących teraz afrykańskich upałów brak dostępu do wody jest szczególnie dotkliwy.
Na oficjalnej stronie łańcuckiego Urzędu Miasta zaraz po wejściu na nią „wyskakuje” okienko z apelem do mieszkańców miasta. „W związku z trudną sytuacją hydrologiczną, ekstremalnymi opadami i brakiem opadów Łańcucki Zakład Komunalny Sp. z o.o. apeluje o racjonalne korzystanie z wody: nie napełnianie basenów ogrodowych, nie mycie samochodów i nie podlewanie trawników i ogródków. W przypadku utrzymywania się tej sytuacji, mogą nastąpić czasowe przerwy w dostawie wody w godzinach od 23.00 do 5.00” – czytamy w komunikacie. Dodajmy, że pozwoliliśmy sobie na podanie go zgodnie z oryginalną pisownią.
– Nie dość, że z rażącymi błędami ten komunikat jest napisany, to jeszcze jest on zwyczajnie kłamliwy – mówi nam nasz Czytelnik z Łańcuta. – Wody nie ma często gęsto w ciągu dnia! A nie, jak tu podają w nocy! – przekonuje nas mieszkaniec Łańcuta.
– Pędzę do domu po pracy z językiem na brodzie, żeby zdążyć wziąć prysznic i nie iść spać brudny – opowiada. – Czasem się nie udaje, bo ciśnienie jest takie, że woda nie leje się nawet wąską strużką, tylko wprost kapie z kranu czy prysznica. To jest normalnie Trzeci Świat, jak Somalia albo Sudan. A Łańcut podobno leży w Europie – ironizuje mężczyzna.
Nie on jeden jest wściekły na tę sytuację: „Dzień dobry, mam nadzieję że czytają to władze miasta, czy zamiast wydawania pieniędzy na imprezy może zostanie usprawniona kanalizacja? Wody notorycznie brak w tym mieście, a o Trześniku nie wspomnę, tam średnio co 3 miesiące awarie, dziś niedziela trzeba wydzwaniać po pogotowiu, bo przecież nikt nie raczy dodać informacji o której i do której przerwa, co się stało, tylko nr alarmowy zajmować by się dowiedzieć!” – pisze mieszkaniec Łańcuta na Spotted Łańcut. „Co to znaczy, że będą przerwy w dostępie do wody w godz. 22 – 5, bo upały? Trzy dni upały i człowiek wracający z pracy czy skądkolwiek nie może w sposób cywilizowany umyć się? Ciekawe dlaczego Hiszpania nie zamyka ludziom wody!!! To ja życzę sobie czasowego zawieszenia rachunków! Nie wspomnę że teraz żyj człowieku w strachu i myj się o 21, bo taki to wolny kraj, a do kibelka zakaz od 22 bo nie spłuczesz! Pomijam pożar w domu i np. nagłe udanie się do szpitala rodzącej, nie ma szans nie umyjesz się, bo upał, czy to jest poważne? – pyta na Spotted inny mieszkaniec miasta. – Problem z wodą w mieście jest od lat – przypomina kolejny nasz Czytelnik z Łańcuta. – Wodę mamy ze studni na Dąbrówkach – wyjaśnia. – W kampanii wyborczej mowa była o kolejnej nitce, a teraz tematu jakoś nie ma – zauważa. – Zamiast tego burmistrz (Rafał Kumek przyp. autora) chciał nam Rynek przebudowywać – irytuje się mężczyzna. – To jakaś kpina
– dodaje. – Skoro wiadomo, że są problemy z wodą i nadchodzą upały, to po jakie licho był w mieście cyrk wodny? – dopytuje mieszkanka Łańcuta. – Przecież na tę, wcale niekonieczną, rozrywkę poszły hektolitry wody! Tej wody, której ludziom teraz brakuje do normalnego funkcjonowania – złości się kobieta. – Gdzie tu jakaś logika? Myślenie władz miasta? – dopytuje.
Chcieliśmy o ten jakże palący dla mieszkańców Łańcuta problem zapytać burmistrza Rafała Kumka. Niestety, jest on teraz nieobecny. Pozwolimy sobie więc zwrócić się do niego, gdy tylko będzie dostępny dla mediów. Być może dowiemy się, jak zamierza ulżyć mieszkańcom miasta, którego jest włodarzem, w tej, nie czarujmy się, niecodziennej w XXI wieku i w Europie sytuacji.

Monika Kamińska