Jest miejsce na Złotego Orła

– Na półce znajdzie się miejsce na statuetkę Złotego Orła – przyznał Piotr Żyła przed rozpoczynającymi się w środę kwalifikacjami w Oberstdorfie, kolejnym narciarskim Turniejem Czterech Skoczni.

Klasyfikacja Pucharu Świata wskazuje, że oprócz Dawida Kubackiego, który jest liderem, także piąty w zestawieniu zawodnik Wiślańskiego Stowarzyszenia Sportowego może włączyć się do walki o zdobycie głównego trofeum TCS. Nie ma on nic przeciwko temu, aby wskazywać go jako jednego z faworytów prestiżowej imprezy. – Cały czas ciężko pracuję, aby oddawać dobre skoki. Staram się stawiać sobie najwyższe cele. Mam dzięki temu dobrą motywację – przyznał. Oprócz siebie w gronie faworytów widzi także oczywiście Kubackiego. – On jest wręcz niemożliwy w tym sezonie. Już kilka razy było tak, że ja wykonałem całkiem niezły skok, patrzę, a Dawid poszybował jeszcze dalej
– wspomniał. 35-letni Żyła nie pamięta, ile razy startował w TCS. Jednak naprawdę zadowolony wracał z niej tylko dwa razy na 12 występów. – Na pewno było tak niemal dwa lata temu, gdy wygrałem… „Złotego Bażanta”. To był zakład z Andrzejem Stękałem, że który z nas będzie niżej, to stawia piwo. Nie byłem najlepszy w turnieju, ale nagroda i tak była. Poza tym miło wspominam zawody rozegrane na przełomie 2016 i 2017 r. Wówczas zająłem drugie miejsce w końcowej klasyfikacji. Nie spodziewałem się, że w ogóle mogę stanąć na podium. Wygrał wtedy Kamil Stoch, a ja co prawda cały czas byłem w czołówce klasyfikacji turnieju, ale dopiero w ostatniej chwili skutecznie zaatakowałem – powiedział skoczek.
Przed wyjazdem do Niemiec zapowiedział, że choć stawia sobie ambitne cele, to będzie zadowolony, jeśli dobrze wykona swoją robotę. Nie musi to oznaczać triumfu. – Lubię czuć, iż już więcej nie mogłem z siebie dać, że ledwo żyję – dodał. Nie podziela poglądu, że jeśli źle się wypadnie w Oberstdorfie – pierwszym konkursie cyklu
– to można zapomnieć o sukcesie w TCS. Podał przykład zawodów z sezonu 2020/21. Wówczas Kubacki na inaugurację zajął 15. miejsce, a w całym turnieju był trzeci.Nie żałuje, że ze względu na sportową rywalizację od lat nie może spędzić hucznie sylwestra. Jak podkreślił, świetnie można się zabawić w gronie zaprzyjaźnionych osób równie dobrze w… kwietniu. Przyznał, że raz startując w turnieju nie spał w nocy z 31 grudnia na 1 stycznia. Wówczas jednak brakowało mu sił, gdy przyszło rywalizować w drugiej serii konkursu w Garmisch-Partenkirchen. Przyznał jednak, że to było dawno. – Byłem młody i noc mnie… pochłonęła – wskazał ze śmiechem mistrz świata z 2017 roku z Lahti.
TCS rozpocznie się tradycyjnie w Oberstdorfie – na środę zaplanowano kwalifikacje, a w czwartek odbędzie się konkurs. 1 stycznia zawodnicy będą rywalizować w Garmisch-Partenkirchen, 4 stycznia w Innsbrucku, a 6 stycznia w Bischofshofen. Trzykrotnym (2017, 2018 i 2021) zwycięzcą tej imprezy jest Stoch. W niemiecko-austriackim turnieju triumfowali też Adam Małysz (2001) i Kubacki (2020).

rm