Karetka nie miała jak dojechać

Jak widać na zdjęciu, mieszkańcy sami wydeptywali chociażby ścieżki do chodzenia. Fot. Mieszkaniec osiedla 1000-lecia

– Mieszkańcy, którzy opłacili abonament za miejsca dla pojazdów, mają je odśnieżone wyłącznie dzięki swojej pracy w niedzielę i poniedziałek. Tłumaczy się nam, że śnieg spadł i to normalne w zimie… Jednak to my płacimy za parking,
z którego nawet nie możemy skorzystać, bo jest zasypany – mówi nam mieszkaniec osiedla 1000-lecia w Rzeszowie.

Rzeszowianie alarmują – nie da się parkować pod blokami na wielu osiedlach. Wszystko przez duże opady śniegu, które nawiedziły miasto kilka dni temu. Zgłaszający się do nas mówią, że nieodśnieżone ulice i chodniki komplikują im życie. Przypomnijmy też, że np. na ul. Skargi (wchodzącej w skład osiedla 1000-lecia) znajduje się Zespół Szkolno-Przedszkolny nr 9, a więc łatwo przejezdna droga to podstawa. Dzieci chodzą tam także pieszo.

Wydeptali sobie ścieżki

Wczoraj naszą redakcję odwiedził mieszkaniec wspomnianego osiedla. Pokazał nam pismo w sprawie braku odśnieżania, które kilka dni temu, także w imieniu sąsiadów, skierował m.in. do Rzeszowskiej Spółdzielni Mieszkaniowej, Miejskiego Zarządu Dróg, Urzędu Miasta i MATiP-u. Mieszkańcy pytają, do kogo powinni się zgłosić z prośbą o zwrot pieniędzy za opłatę miejsc parkingowych, które przez kilka dni stały zasypane.
– Płacimy abonament. Ja sam obecnie 120 zł rocznie. Ktoś nam to narzucił, nie uzgodnił. Bilety też się kupuje, choć do niektórych parkometrów nie da się dojść przez hałdy śniegu. Jest trudno zarówno dla kierowców, jak i dla pieszych – opowiada nam mężczyzna. Jak napisał w dokumencie, mieszkańcy bloków mogą dotrzeć do swoich samochodów nie chodnikami, ale ścieżkami, które sami wydeptali. – We wtorek karetka, która przyjechała do chorej, nie mogła zaparkować przy chodniku. Stała więc na ulicy, a ratownicy musieli brnąć w śniegu z krzesełkiem. Potem, żeby zabrać panią, pojazd musiał stanąć na skrzyżowaniu ulic Piotra Skargi i Kosynierów, bo inaczej nie można było jej przetransportować – napisał. Pomimo braku odpowiedzi od instytucji, do których wysłano pismo, w środę, a także w czwartek rano, na osiedlu pojawił się pług. – Obecnie mamy odśnieżoną każdą kosteczkę chodnika, ale nie wiemy, kto za to odpowiada, skoro nas nie poinformowano. Instytucje milczą. Próbujemy jednak się tego dowiedzieć – mówi mieszkaniec. Jak widać, ich uporczywość pomogła, ale takie sytuacje nie powinny mieć miejsca.

Kinga Siewierska