Kieszonkowy park w… oparach spalin

Fot. Wit Hadło

W rejonie ulicy Króla Augusta i Reymonta funkcjonuje nowy miejski ogród kieszonkowy. Jednak pojawiły się negatywne głosy rzeszowian, co do tej inwestycji. Zdaniem części mieszkańców z ich własnej kieszeni sfinansowano, kieszonkowy obiekt nie do końca przemyślany. – Postawiono za duże ławki, fachowo nazywane parkletami, i wydano na to duże pieniądze – twierdzą mieszkańcy.

– Kto to widział, żeby część ogrodu kieszonkowego przy ul. Króla Augusta umieszczono tuż przy skrzyżowaniu i jak można wypoczywać obok przejeżdżających aut, z których wydobywają się spaliny – mówi pan Zbigniew. – Dodatkowo, umieszczono tam ogromne ławki-dziwadła na 4 metry długości. Przecież wystarczyłoby postawić takie zwykłe, jakie można zobaczyć w rzeszowskich parkach. To oczywiście zmniejszyłoby koszty inwestycji. A przecież to z naszych podatków – irytuje się. Projekt ogrodu kieszonkowego opracował Zarząd Zieleni Miejskiej. Ma on kilkadziesiąt arów, a koszt jego urządzenia oraz nasadzeń to ponad 300 tys. zł. Posadzone tam mają być jeszcze duże drzewa, wysiane łąki kwietne i zasadzone byliny na rabatach. Zamontowano już małą architekturę, m.in.: huśtawki, parklety czyli niewielkie miejsca do odpoczynku z siedziskami i zielenią, ławki i pergole. Ten zielony teren powstał przy garażach, tuż przy zjeździe z wiaduktu Śląskiego. I właśnie o tę lokalizację mają pretensje niektórzy mieszkańcy osiedla Króla Augusta. – Nie mamy nic przeciw takiemu ogrodowi. Jest jak najbardziej potrzebny – mówią mieszkańcy. – Ale z jednej strony ta lokalizacja jest błędna, biorąc pod uwagę liczbę aut zjeżdżających z wiaduktu. Wybrano niefortunne miejsce na postawienie ławek. Co to zresztą za ławki, potężne konstrukcje o długości od 3,5 do 4 metrów? Miały upiększyć to miejsce? Wątpię – przekonują.

Co na to przedstawiciele ratusza?

– Czy wszędzie muszą być standardowe ławki? – pyta Artur Gernand z Kancelarii Prezydenta Rzeszowa. – W parku kieszonkowym przy ul. Króla Augusta miały stać ławki z lat 70.? Wybraliśmy nowoczesne, funkcjonalne siedziska. Co do ich wielkości, dla jednych są duże, dla innych małe. Nie uważam też, że błędem było postawienie części elementów rekreacyjnych bliżej ulicy. Na park kieszonkowy przeznaczono mały teren, to nie są hektary, ale kilkadziesiąt arów, dlatego ławki musiały stanąć tam, gdzie stoją – wyjaśnia.
Pieniądze na parki kieszonkowe (powstaną jeszcze dwa kolejne: przy ul. Ustrzyckiej i Sanockiej) finansowane są z budżetu miasta. O lokalizacji parku kieszonkowego przy skrzyżowaniu ulicy Króla Augusta i Reymonta zdecydował Zarząd Zieleni Miejskiej i jego projekt został zaakceptowany przez przedstawicieli Rady Osiedla Króla Augusta. Okazuje się jednak, że nie wszystkim mieszkańcom podoba się umieszczenie go tuż przy ruchliwej ulicy, a i same konstrukcje ławko-podobnych elementów wypoczynkowych ich zdaniem są absurdalnym pomysłem.
and