
Na maszcie telefonii komórkowej w Świerczowie, którego budowa wzbudziła tak ogromne kontrowersje, pojawiły się właśnie kolejne anteny. Prawdopodobnie będą one nadawały sygnał do innej wieży – być może do tej, która ma powstać w Nowej Wsi.
Budowie stacji bazowej w Świerczowie towarzyszyły ogromne emocje. Okoliczni mieszkańcy dowiedzieli się o niej dopiero wtedy, kiedy obok stacji paliw zaczęto ulewać beton pod konstrukcję. Nie pomogły protesty i dramatyczne apele. Inwestycja ruszyła.
Burmistrz Jan Zuba podkreślał, że wszystko odbywa się zgodnie z prawem i nic nie można zrobić: – Rozumiem mieszkańców, którzy obawiają się negatywnego oddziaływania przekaźnika. Pamiętajmy jednak, że strona formalno-prawna tego zadania nie została zaskarżona przez żadną ze stron. W związku z tym inwestor ma prawo do budowy – mówił.
Obiekt o wysokości 53 m ostatecznie wybudowano. Jego najbliższymi sąsiadami są państwo Justyna i Marcin Grabcowie. Ich też nikt nie powiadomił o tym przedsięwzięciu. Nie wyobrażają sobie życia obok wieży. Obawiają się, że promieniowanie z anten będzie szkodliwe dla ich rodziny. Zapowiadają wyprowadzkę z niedawno wybudowanego domu.
Na maszcie zamontowano dodatkowe, prostokątne anteny. Prawdopodobnie będą one emitowały sygnał do innej wieży. Niewykluczone, że może chodzić o planowany maszt w Nowej Wsi. – Ważne jest, żeby stacje bazowe „widziały się ze sobą” w linii prostej. Na każdej wieży znajdują się dwie anteny: sektorowa i radioliniowa. Ta druga odbiera sygnał z innej stacji, dzięki czemu sektorowa ma co rozsyłać. Maksymalny zasięg oddziaływania stacji to 7 km – mówił na niedawnym spotkaniu w Nowej Wsi przedstawiciel sieci Play.
Paweł Galek


