
Przemyślanie i odwiedzający miasto turyści nie mieli okazji długo cieszyć się atrakcją w postaci młyńskiego koła na placu Niepodległości. W poniedziałek (8 maja) właściciel firmy, do której koło należy podjął decyzję o jego demontażu. Atrakcja stanie teraz na starówce Białegostoku.
O tym, że młyńskie koło jest właśnie „zwijane” z przemyskiego placu Niepodległości poinformował na swoim oficjalnym facebookowym profilu wiceprzewodniczący przemyskiej Rady Miejskiej, Marcin Kowalski (niezależny). Nie bez powodu on właśnie zabrał w tej sprawie głos, bo to Marcin Kowalski, rzec można, sprowadził atrakcję w postaci młyńskiego koła do Przemyśla. Po prostu goszcząc w Rzeszowie i tam widząc tę atrakcję pomyślał, że fajnie byłoby, gdyby takowa pojawiła się także w jego mieście. Dlatego zostawił namiary do siebie prosząc o kontakt. Długo nie musiał czekać, skontaktował się z nim właściciel firmy, która od ponad pół wieku zajmuje się instalowaniem tego rodzaju urządzeń w całym kraju. Jej młyńskie koła gościły w Krakowie, Warszawie, Rzeszowie, Toruniu, Wrocławiu i wielu innych większych i mniejszych miastach Polski. Tym razem, po raz pierwszy, takie koło miało stanąć w Przemyślu. Ucieszony tym faktem wiceprzewodniczący Kowalski poinformował o tym na Facebooku, a reakcja przemyślan nie pozostawiała wątpliwości- pomysł bardzo się spodobał.
Koło stanęło bez zgody konserwatora
„Schody” zaczęły się za to nieco później. Zgodnie ze swoim wieloletnim doświadczeniem firma z kilku proponowanych jej na zainstalowanie koła lokalizacji wybrała plac Niepodległości. To miejsce w ścisłym centrum przemyskiej starówki, a zgodę na tę lokalizację wydał podległy magistratowi Zarząd Dróg Miejskich. Swej zgody na to nie dała jednak Beata Kot, podkarpacki wojewódzki konserwator zabytków. W swoim oświadczeniu napisała m.in., że wjazd ciężkiego sprzętu do montażu atrakcji, a także sama jej konstrukcja mogą zniszczyć nawierzchnię placu. – Zwrócono uwagę na występowanie zabytków archeologicznych pod nawierzchnią placu i (…) możliwość ich słabej odporności na wysokie obciążenia – czytamy w oświadczeniu. Mimo braku zgody konserwatorskiej firma przystąpiła do montażu koła, zaś Beata Kot wydała decyzję o natychmiastowym wstrzymaniu prac, a gdy tak się nie stało, wszczęła postępowanie w sprawie nałożenia administracyjnej kary pieniężnej w związku z wykonywaniem robót budowlanych. PWKZ zawiadomiła też policję oraz ZDM w Przemyślu oraz Powiatowy i Wojewódzki Nadzór Budowlany.
Atrakcja cieszyła się zainteresowaniem
Tymczasem młyńskie koło ruszyło i ruszyły nań tłumy przemyślan oraz odwiedzających miasto turystów. W Internecie pełno było relacji ze skorzystania z tej atrakcji. Były co prawda i takie głosy, że czasowe zainstalowanie koła jest niezgodne z podjętą niedawno uchwałą Rady Miejskiej o ustanowieniu na przemyskiej Starówce parku kulturowego. Pretensje z tym związane kierowane były do prezydenta Przemyśla Wojciecha Bakuna, a także tych miejskich radnych, którzy głosowali za parkiem kulturowym. Wśród nich był i wiceprzewodniczący Kowalski. – Spotykałem się z hejtem – przyznaje w rozmowie z Super Nowościami Kowalski.
– Nic miłego, ale staram się skupiać na działaniu – podkreślił.
– Cieszyłem się, że przemyślanie i turyści mogą korzystać z atrakcji w postaci młyńskiego koła i to było najważniejsze – dodał. Wiceprzewodniczący zadbał o to, by widokiem z koła mogły się za darmo cieszyć dzieci z przemyskiego domu dziecka i grupy terapeutycznej. – Udało się wynegocjować około 200 biletów dla nich – zdradził.
I po kole
Młyńskie koło miało gościć w Przemyślu do 14 maja. Niestety, tak nie będzie. – Z przykrością informuję, że właściciel koła widokowego podjął decyzję o szybszym zakończeniu pracy tej atrakcji w naszym mieście – napisał Marcin Kowalski na swoim profilu na FB. – Decyzja jaką podjął, była słuszna, bo być codziennie atakowanym, pomawianym i obrażanym, to troszkę nie przystoi tak wysoko postawionym osobom w naszym mieście (…) – poinformował wiceprzewodniczący RM. – Jeden z przemyskich posłów wręcz używał określeń w moim kierunku o łamaniu prawa – kontynuował. Mowa o pośle PO, Marku Rząsie, który komentując sprawę postawienia koła na placu Niepodległości sugerował, że to Kowalski miał wskazać to miejsce właścicielowi instalacji, a prezydent miasta i urzędnicy zgodzili się na jawne łamanie prawa.
Monika Kamińska


