

Unia Europejska mówi stanowcze „nie” takim rewitalizacjom polskich miast, które są nieprzyjazne klimatowi. Tego rodzaju inwestycje nie mogą liczyć na wsparcie z unijnych funduszy. To odpowiedź Komisji Europejskiej na burzę wokół wycięcia wszystkich drzew na leżajskim Rynku.
O rewitalizacji Rynku w Leżajsku, która polegała na usunięciu z niego wszystkich drzew jako pierwszy napisał portal 300gospodarka.pl. ujawniając, że została ona w połowie opłacona przez Regionalny Program Operacyjny Województwa Podkarpackiego na lata 2014 – 2020. Ów program natomiast uzskał pieniądze z unijnego Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego. Wyszło więc na to, że to UE w lwiej części wsparła działanie antyklimatyczne i nieekologiczne, do jakiego doszło w Leżajsku. Wywołało to falę komentarzy. – Mam przykrość ogłosić laureata plebiscytu „Beton Roku”. Został nim Ireneusz Stefański z PiS, burmistrz Leżajska, który zmasakrował rynek swojego miasta za grube miliony złotych. Panie Premierze Morawiecki, z tą zapowiadaną walką z betonozą coś nie pykło – stwierdził Jan Mencwel, aktywista miejski i współzałożyciel stowarzyszenia Miasto Jest Nasze, autor książki pt. „Betonoza”. Sprawę komentowali też politycy opozycji. Tymczasem portal 300gospodarka poprosił o komentarz profesora Zbigniewa Karaczuna, ze Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie. – To nie powinno być w ogóle finansowane ze środków publicznych, bo to działanie sprzeczne z interesem publicznym, szczególnie w obliczu zmian klimatu, czy ekstremalnej pogody. Zresztą polityka Unii Europejskiej jest nastawiona na adaptację, czyli naturalizację i wręcz odbetonowywanie. Za 3 – 4 lata władze miasta będą zrywały ten beton i przywracały naturalny wygląd i bardzo ciekawe, kto za to zapłaci – powiedział portalowi naukowiec.
Odpowiedź Komisji Europejskiej na tę kuriozalną sytuację mogła być tylko jedna:
– Od tej perspektywy finansowej fundusze unijne nie będą wspierać nieprzyjaznych klimatowi rewitalizacji polskich miast i miasteczek – napisała Dyrekcja Generalna KE, odpowiedzialna za politykę UE dotyczącą regionów i miast. Wspomniano też o zawartej w końcu czerwca umowie partnerskiej między Komisją a Polską. Zawarto w niej polską strategię inwestycyjną w ramach polityki spójności na lata 2021 – 2027 o wartości 76,5 mld euro. W myśl tej umowy przez następne 5 lat unijne fundusze mają wspierać działania na rzecz transformacji ekologicznej i cyfrowej, a także te na rzecz zrównoważonego wzrostu gospodarczego kraju. Nie ma więc już szans na to, by UE sfinansowała taką masakrę ekologiczną, jaka wydarzyła się na leżajskim Rynku.
emka


