Kryminalne wpadki z przymrużeniem oka

Fot. Archiwum

Każdemu z nas zdarzyło się popełnić coś głupiego. Są jednak tacy, których wyczyny przekroczyły nie tylko granice rozsądku, ale i prawa. W policyjnych statystykach nie brakuje przypadków, które bardziej niż trwogę i zgorszenie, wywołują uśmiech i politowanie.

Wendy Lewis przewertowała tysiące policyjnych akt i w książce pt. „Najgłupsi przestępcy” zebrała i opisała kilkaset absurdalnych historii napadów, fałszerstw, porwań i kradzieży. Same perełki. My przeszukaliśmy nasze lokalne policyjne statystyki. I przyznać należy, że ich „bohaterom” także fantazji nie brakuje.

Dla zdrowia?!

Niecałe dwa tygodnie temu staszowscy policjanci zlikwidowali plantację konopi indyjskich i zatrzymali podejrzewanego o ich uprawę. Plantacja licząca blisko 350 krzewów znajdowała się w ogrodzie… 86-latka. – W rozmowie z mundurowymi właściciel roślin oświadczył, że nasiona kupuje na różnego rodzaju targach, po czym sadzi je w celu pozyskania nasion, które następnie mieli i dodaje do posiłków. Jak twierdził, wyczytał w sieci, że ma to dobry wpływ na zdrowie – informuje Policja.
Mężczyzna usłyszał już zarzuty. Teraz tłumaczyć się będzie przed sądem. Grozi mu nawet do 8 lat pozbawienia wolności.
Jedni w celu uniknięcia kary zasądzonego im więzienia chowają się do szaf, łóżek czy pralek licząc, że nie zostaną zauważeni. Inni doznają zaników pamięci. Oto sprawa sprzed niecałych dwóch tygodni. – Policjanci patrolujący rejon Sandomierza postanowili zatrzymać do kontroli osobowego volkswagena, którym poruszało się 4 mężczyzn
– informuje sandomierska Policja. Z wnętrza pojazdu zaczęły wylatywać foliowe zawiniątka z narkotyczną zawartością. Policjanci szybko podjęli dalsze czynności, jednak żaden z mężczyzn nie przyznawał się do tego, by były jego własnością. W efekcie policjanci zatrzymali kierującego i podróżujących z nim pasażerów. Podejrzani zostali już przesłuchani. 18-latek przyznał się do posiadania środków odurzających i usłyszał zarzuty. Mężczyźnie grozi kara do 3 lat pozbawienia wolności. Udawanie, że zawiniątka nie były jego, nie okazały się skutecznym sposobem na uniknięcie konsekwencji.

Zamienił się miejscami

Komiczną interwencję odnotowali tarnobrzescy policjanci w kwietniu br. 57-letni kierowca audi, jadąc przez Tarnobrzeg, popełnił wykroczenie. Jak próbował uniknąć kary? – Kierowca auta, będąc w rejonie przejazdu kolejowego, zignorował znak drogowy stop, który nakazuje bezwzględne zatrzymanie pojazdu, przyspieszył i kontynuował jazdę – informuje podinsp. Beata Jędrzejewska – Wrona, rzecznik tarnobrzeskiej Policji. Gdy mężczyzna zauważył patrol, zatrzymał auto i przesiadł się miejscami z pasażerką. Przeprowadzone badanie wykazało 0,42 promila alkoholu w organizmie 57-latka. Po sprawdzeniu w policyjnych systemach okazało się także, że nie posiada uprawnień do kierowania pojazdami. Był także notowany za jazdę na „podwójnym gazie”. – 54-letnia pasażerka, która siedziała za kierownicą pojazdu, przyznała się policjantom do zamiany miejsc. Była zdenerwowana i zawstydzona zajściem – dodaje policjantka. Kierowca audi został ukarany mandatem w wysokości 300 zł. Za jazdę po alkoholu i bez uprawnień, 57-latek odpowie przed sądem.

Janusz z Grażyną

W jednym z marketów w Tarnobrzegu została przyłapana para, która oszukiwała na… ważeniu owoców, warzyw i słodyczy. Funkcjonariusze, którzy zajęli się wyjaśnianiem sprawy, ustalili, że 21-letni mieszkaniec Tarnobrzega podtrzymywał od dołu wagę sklepową, powodując zaniżanie ciężaru ważonych produktów, a następnie naklejał metkę z zaniżoną ceną na towarze. W tym czasie jego znajoma, 20-letnia mieszkanka Gorzyc pilnowała, by nie został on nakryty podczas robienia nieuczciwych zakupów. Czyn, którego się dopuścili, to oszustwo.
Kolejna historia wydarzyła się w Grębowie. Dwaj mieszkańcy tej miejscowości ukradli wózek sklepowy z towarem i uciekli.
– Sprawcy prowadzili wózek sklepowy wyładowany po brzegi słodyczami, kosmetykami, środkami chemicznymi i żywnością. Złodzieje ukradli też po parze butów sportowych. Na widok policjantów, 23-latek i 51-latek porzucili wózek i zaczęli uciekać. Zostali jednak szybko zatrzymani i doprowadzeni do radiowozu. Byli całkowicie zaskoczeni i od razu przyznali się do popełnionego czynu.

Poszukiwany, poszukiwana

Ciekawy przypadek odnotowali policjanci, którzy odnaleźli poszukiwanego listem gończym oszusta na terenie ogródków działkowych przy ul. Ciepłowniczej w Rzeszowie. Mężczyzna wpadł, gdy był nie dość, że kompletnie pijany, to miał na sobie sukienkę, szpilki i damską bransoletę. Mężczyzna został odwieziony do zakładu karnego. Na jego szczęście policjanci dali mu męskie ubranie, bo gdyby się nie zlitowali, miałby niezapomniane wejście.

Uwaga! Bomba

Ogrom problemów narobiła sobie 24-letnia mieszkanka Tarnobrzega, która nadała paczkę do swojej znajomej. Paczka była zwyczajna, ale zawierała ostrzeżenie, że w środku znajduje się bomba termojądrowa. Pracownik firmy kurierskiej napis wypatrzył i zgłosił sprawę policji. Paczkę przeniesiono na teren otwarty i powiadomiono odpowiednie służby. Na miejsce zostały skierowane dwa zastępy z JRG Tarnobrzeg i jeden zastęp z OSP Chmielów. Zjawili się policjanci z Tarnobrzega i Rzeszowa. Teren z podejrzaną przesyłką został zabezpieczony i wyznaczono wokół niego strefę bezpieczną. Strażacy dokonali także pomiaru przy pomocy miernika radiacyjnego, który nic nie wskazał. Po skontaktowaniu się z nadawczynią okazało się, że w środku są…podręczniki, a napis miał jedynie rozbawić adresatkę. Żart ten mógł jednak kosztować młodą kobietę 8 lat pozbawienia wolności.
W Dębicy pewna kobieta ukradła w jednym z pubów damską torebkę. Znalazła w niej kartę płatniczą i próbowała z jej użyciem wypłacić pieniądze z bankomatu. Takich zdarzeń jest wiele. To zapadło w pamięci lokalnych policjantów, bo złodziejka po tym jak wsadziła do bankomatu kradzioną kartę, wbiła na klawiaturze PIN do swojej karty. Oczywiście transakcja się nie udała, a kobieta wpadła w ręce funkcjonariuszy.
Brakiem wyobraźni i wyjątkowo dziecinnym zachowaniem popisała się pewna para. – Policjanci wydziału ruchu drogowego zauważyli fiata punto na jednej z gorzyckich ulic. Jego kierowca na widok policyjnego radiowozu gwałtownie przyhamował i zjechał na pobocze. Podczas kontroli drogowej okazało się, że mężczyzna podróżował wraz z 3-letnim dzieckiem i kobietą. Pasażerka próbowała ukryć dziecko przed policjantami, chowając je pomiędzy nogami i zasłaniając ubraniem. Podczas kontroli okazało się także, że samochód zarejestrowany był jako ciężarowy i mogły nim podróżować tylko dwie osoby.

Nie wiem od kogo

Ciekawy przypadek dotyczy też mężczyzny, u którego policjanci odnaleźli skradziony pojazd. Policjanci nakryli 27-latka w momencie, gdy ten próbował wypchać czterokołowiec w stronę lasu, a potem zaczął uciekać. Po zatrzymaniu tłumaczył, że pojazd otrzymał do naprawy od nieznajomego. Nie potrafił wyjaśnić, dlaczego naprawa miała odbyć się w lesie? Po sprawdzeniu danych pojazdu o wartości 15 tys. zł, okazało się, że quad został kilka dni wcześniej skradziony. W trakcie kolejnych czynności z udziałem zatrzymanego na terenie jego posesji, policjanci znaleźli skradziony w sierpniu 2019 r. z terenu posesji w Nisku motocykl marki Yamaha o wartości ok. 20 tys. zł. Według mężczyzny, ten pojazd również miał być przez niego naprawiany. Na pytanie, kto zlecił naprawę, nie był w stanie odpowiedzieć. Policjanci poinformowali go natomiast, że grozi mu 5 lat więzienia.
Policjanci z Wydziału Kryminalnego sandomierskiej komendy zatrzymali ukrywającego się od 2006 roku przestępcę, który na swoim koncie miał liczne kradzieże z włamaniami. – Jeszcze w trakcie zatrzymania, poszukiwany liczył na łut szczęścia. Na początku usiłował ukryć się w łazience, a następnie chciał zmylić funkcjonariuszy, podając się za swojego brata – relacjonuje sandomierska Policja. Ostatecznie, 56-latek trafił do policyjnego aresztu, z którego został przewieziony do zakładu karnego.
Policyjne serwisy informacyjne niemal każdego dnia donoszą o przypadkach, których sprawcy, bądź ofiary w chwili ich popełniania działali pod wpływem wyjątkowej głupoty. Niestety, głupota nie jest w ich przypadkach okolicznością łagodzącą.

Małgorzata Rokoszewska