Krytego lodowiska, jak nie było, tak nie ma

Ponad 140 tys. zł zapłaci miasto za przygotowanie dokumentacji lodowiska, którego… nie będzie. Obiekt miał powstać w okolicach ul. Witosa, ale miasto po raz kolejny zmieniło plany. Teraz ślizgawka ma sąsiadować z aquaparkiem.

Rozmowy na temat budowy nowego lodowiska trwają od 2016 roku, kiedy wyburzony został obiekt ROSiR, znajdujący się przy ulicy Witosa. Od tego czasu kilka razy zmieniła się planowana lokalizacja, a inwestycji, jak nie było, tak nie ma. Choć, jak zarzekają się w Ratuszu, ostateczne miejsce docelowe już jest i w końcu rzeszowianie na łyżwach pojeżdżą. Kiedy? Ciężko powiedzieć.
Na razie miasto musi zwrócić ok. 140 tys. zł gdańskiej firmie TBT Architekci, która zaczęła prace nad dokumentacją nowego lodowiska. Miało powstać w miejscu starego. Plany zmieniono, gdy w ub.r. okazało się, że na os. Staromieście, gdzie miasto ma wykupiony teren, wybudowany będzie aquapark. Ze względów ekonomicznych postanowiono obie inwestycje połączyć.
Miłośnicy jazdy na łyżwach powinni jednak uzbroić się w cierpliwość co najmniej na kolejnych kilka lat. Bo budowa aquaparku wcale nie oznacza równoczesnej inwestycji w lodowisko. Miasto na razie rozpatruje różne koncepcje, w których park wodny jest priorytetem. – Tam, jest około 40 hektarów, to teren zarezerwowany zarówno na aquapark, jak i na krytą ślizgawkę. I ona w końcu powstanie – mówi Artur Gernand z Kancelarii Prezydenta Rzeszowa.

krl