
Ponad 140 tys. zł zapłaci miasto za przygotowanie dokumentacji lodowiska, którego… nie będzie. Obiekt miał powstać w okolicach al. Witosa, ale miasto po raz kolejny zmieniło plany. Teraz ślizgawka ma sąsiadować z aquaparkiem.
Rozmowy na temat budowy nowego lodowiska toczą się od 2016 r., kiedy to żywota dokonał obiekt Rzeszowskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji, znajdujący się między alejami Witosa i ulicą Sportową, niedaleko stadionu Resovii.
Od tego czasu, kilka razy zmieniła się planowana lokalizacja, a inwestycji jak nie było, tak nie ma. Choć, jak zarzekają się w ratuszu, ostateczne miejsce docelowe już jest i w końcu rzeszowianie na łyżwach pojeżdżą. Kiedy? Ciężko powiedzieć. W pierwszej kolejności miasto stawia na aquapark.
Z miejsca na miejsce
Stare lodowisko zburzono, bo w miejscu, gdzie się znajdowało, miał powstać potężny kompleks Res-Vita. Oprócz hotelu z ponad 150 pokojami i zajmującej trzy poziomy galerii handlowej planowano tu część rekreacyjną ze skateparkiem, multikinem na 1000 miejsc i nowym, pełnowymiarowym lodowiskiem. Szczegóły projektu poznaliśmy w 2011 roku, tyle, że już na początku 2016 r. niewiele osób wierzyło w jego realizację. Kilka miesięcy później było pewne, że Res-Vita nie powstanie, a marzenia o nowym lodowisku po raz pierwszy przesunęły się w czasie.
Kolejny pomysł zakładał, że lodowisko powstanie na os. Drabinianka. Całoroczny obiekt miał stanąć na działce przy ul. Zielonej. Projekt zakładał budowę nowoczesnej hali o powierzchni 4 tys. mkw. Połowę miało zajmować lodowisko przystosowane do rozgrywania meczów hokejowych, w drugiej planowano wypożyczalnię łyżew, szatnię i kawiarnię. Plan miał być gotowy na wiosnę 2018 r. Jednak miasto znów zmieniło plany. Na Drabiniance postanowiono wybudować Sąd Okręgowy, a lokalizacja lodowiska wróciła w okolice Witosa.
Tym razem projektem zajęła się gdańska firma TBI Architekci, która za prawie 450 tys. zł miała opracować nową dokumentację. Ze wstępnymi szczegółami tej inwestycji radni zapoznali się już w styczniu 2021 roku. I pewnie, gdyby wszystko poszło zgodnie z planem, niedługo śmigalibyśmy na łyżwach w nowym obiekcie. Tyle, że w Rzeszowie równie intensywnie planowano budowę aquaparku. Gdy w ubiegłym roku okazało się, że powstanie on na os. Staromieście, gdzie miasto ma już teren o powierzchni ok. 40 hektarów, ze względów ekonomicznych postanowiono obie inwestycje połączyć.
Z firmą projektową z Gdańska miasto musi rozwiązać umowę. Za dotychczasową pracę otrzyma ona około 140 tys. zł. A miłośnicy jazdy na łyżwach? Powinni uzbroić się w cierpliwość co najmniej na kolejnych kilka lat. Bo budowa aquaparku nie oznacza równoczesnej inwestycji w lodowisko.
Aquapark z lodowiskiem czy bez
– Na razie wariant z lodowiskiem odłożymy z kilku względów. Przede wszystkim wiąże się to z polityką energetyczną i oczywiście z finansami – powiedział w lipcu podczas sesji Rady Miasta, prezydent Konrad Fijołek.
Chodzi o powstające właśnie studium wykonalności. Warszawska firma ma przedstawić rzeszowskim urzędnikom trzy warianty i symulację ich opłacalności. Pierwszy zakłada budowę krytego aquaparku, w drugim część basenów ma znajdować się na zewnątrz, w trzecim, oprócz basenów krytych i zewnętrznych, pojawia się też lodowisko. – Na razie nie wybraliśmy jeszcze ostatecznej wersji, zdecydujemy się na nią jesienią. Prezydent rzeczywiście mówił o wariancie drugim. Jednak, nawet jeśli taka będzie decyzja, nie oznacza to, że lodowisko na Staromieściu nie powstanie. Tam jest około 40 hektarów, to teren zarezerwowany zarówno na aquapark, jak i na krytą ślizgawkę – mówi Artur Gernand z Kancelarii Prezydenta Rzeszowa.
Nie zmienia to faktu, że park wodny jest teraz priorytetem. Możliwe, że już w 2026 r. będziemy mogli popływać. Od wyburzenia ślizgawki przy Witosa minie akurat równe 10 lat.
Grzegorz Król


