Gigantyczne podwyżki cen energii elektrycznej, ciepła i gazu rujnują cukiernie i piekarnie. Upadają jedne po drugich. W regionie ten smutny los spotkał rodzinne zakłady w Kolbuszowej i Sędziszowie Młp. I to nie koniec, bo kolejny wzrost cen mediów jest nieunikniony. Przedsiębiorcy stoją pod ścianą i nie wiedzą, co będzie jutro.
Niektóre piekarnie i cukiernie rekompensują sobie koszty m.in. poprzez podnoszenie cen produktów. Jest tu jednak pewna granica, po przekroczeniu której klienci odchodzą.
Wielka szkoda
W Sędziszowie Młp., po kilkudziesięciu latach działalności zamknięta została rodzima piekarnia na osiedlu Młodych. – Szanowni klienci. Dziękujemy za uznanie jakości naszych wypieków i zakupy przez 22 lata. Właściciele i pracownicy – czytamy na drzwiach do lokalu.
Mowa o sklepie, w którym – jak mówią mieszkańcy – do późnych godzin wieczornych można było kupić świeże pieczywo o wysokich walorach zdrowotnych i smakowych. Były to produkty w oparciu o tradycyjne metody bez polepszaczy i dodatków chemicznych. – Świetne pieczywo i inne produkty. Widocznie to za mało, żeby w czasie dobrobytu, jak głosi władza, mogło to funkcjonować na normalnych zasadach ekonomicznych – komentuje pan Stanisław.
Podobny los spotkał cukiernię „Wróbel”, która przez lata funkcjonowała przy ul. Narutowicza w Kolbuszowej. – Kochani klienci, chcielibyśmy Was poinformować, że 1 października był ostatnim dniem naszej działalności. Dziękujemy za zaufanie oraz wspólne lata współpracy – przekazał lokal. – Wielka szkoda. Wypieki tam były nie tylko pyszne w smaku, ale również stanowiły prawdziwą ucztę dla oczu – nie może odżałować pani Ania.
Paweł Galek


