
SANOK. Rodzice podopiecznych Przedszkola nr 3, w którym doszło do masowego zatrucia, nie wykluczają złożenia pozwu zbiorowego przeciwko placówce.
Trwa dezynfekcja Przedszkola nr 3 w Sanoku, w którym doszło do masowego zakażenia salmonellą. Zanim jednak placówka zacznie w pełni funkcjonować, minie jeszcze sporo czasu. U prawie połowy personelu stwierdzono zakażenie niebezpieczną bakterią, potwierdzonych zachorowań jest już ponad 200, a łączna liczba osób bezpośrednio narażonych na zakażenie wynosi kilkaset. Wyjaśnianiem sprawy zajmuje się sanepid i prokuratura.
We wtorek, 5 listopada, w Przedszkolu nr 3 przy ulicy Podgórze i jego filii przy ulicy Kochanowskiego ruszyła dezynfekcja wszystkich pomieszczeń. Wnętrza obu budynków będą natryskiwane chlorem, a później ozonowane. – Prace prowadzi doświadczona firma z Rzeszowa. Z informacji, jakie uzyskaliśmy wynika, że dezynfekcja potrwa dwa dni – mówi Małgorzata Pietrzycka, dyrektor Przedszkola nr 3 w Sanoku, gdzie doszło do masowego zakażenia.
Po zakończonej dezynfekcji oba budynki zostaną skontrolowane przez sanepid. Jeśli kontrola nie wykaże uchybień, ruszy procedura uruchamiania przedszkola. – Zdrowi pracownicy, u których w badaniach nie stwierdzono salmonelli, będą sprzątać przedszkole i przygotowywać je na przyjęcie dzieci – informuje dyrektor.
Przedszkole będzie uruchamiane etapami. Najpierw do placówki będą mogły wrócić dzieci, które nie chorowały i u których badania nie wykazały salmonelli. Później stopniowo dzieci chore, które po zakończonym leczeniu będą musiały powtórzyć badania. Dopiero kiedy wyjdą ujemne, będą mogły wrócić do przedszkola.
Połowa pracowników z salmonellą
Ta sama procedura obowiązuje personel przedszkola. U 40 z 91 pracowników w badaniach potwierdzono salmonellę. Będą mogli wrócić do pracy dopiero po przebytym leczeniu, powtórnych badaniach i kontroli u lekarza medycyny pracy. W niektórych przypadkach procedura może potrwać nawet kilka tygodni. – Dopóki badania nie wyjdą ujemne, nie dopuścimy ich do pracy – zapewnia Grzegorz Kornecki, wiceburmistrz Sanoka do spraw oświaty. Dodaje, że jeśli zajdzie potrzeba, będą zatrudniani pracownicy z zewnątrz, zaznacza jednak, że i taka procedura może potrwać, dlatego rodzice powinni uzbroić się w cierpliwość.
Catering zamiast kuchni
Kuchnia w przedszkolu do odwołania będzie nieczynna. Przedszkole będzie korzystać z posiłków przygotowanych przez firmę cateringową. Rodzice, jak zapewnia wiceburmistrz, nie poniosą z tego tytułu żadnych dodatkowych kosztów.
We wtorek ruszyły także badania w sanepidzie zdrowych dzieci, czyli takich, które nie miały żadnych objawów zatrucia. To właśnie na podstawie tych wyników dzieci będą mogły wrócić do przedszkola. – Na miejscu pobieramy wymazy. Trzykrotny ujemny wynik jest potwierdzeniem, że organizm jest wolny od salmonelli – informuje Marta Żaczek, dyrektor Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Sanoku.
Łącznie do Przedszkola nr 3 uczęszcza 350 dzieci. Wszystkie miały kontakt ze skażoną żywnością, więc wszystkie potencjalnie mogły zarazić się salmonellą. Zachorowań może być znacznie więcej, ponieważ od chorego zakazić może się cała rodzina.
Zagrożenie sepsą
Zakażenie salmonellą wywołuje wysoką gorączkę, wymioty i obfite biegunki. Najbardziej narażone są osoby o obniżonej odporności. – Wtedy rokowania są różne. Jeśli salmonella przekroczy barierę jelitową i przedostanie się do krwi, może wywołać sepsę – mówi Małgorzata Witas z Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Rzeszowie.
Aktualnie w województwie podkarpackim sanepid odnotował trzy przypadki zachorowania na sepsę po przebytej salmonellozie.
Choroba brudnych rąk
W dalszym ciągu prowadzone są działania związane z dochodzeniem epidemiologicznym prowadzonym przez sanepid. Wiadomo, że bakterie salmonelli znaleziono w trzech posiłkach przygotowanych w przedszkolnej kuchni – sałatce jarzynowej, surówce z marchewki i jabłka i kawie Inka z mlekiem. Skąd bakteria w jedzeniu – tego na razie nie udało się ustalić. – Na tym etapie mogę powiedzieć tylko tyle, że nie zostały zachowane podstawowe zasady higieny w procesie produkcji tych posiłków, które były podawane dzieciom – mówi dyrektor sanockiego sanepidu.
W próbkach wody oraz tych pobranych z mebli i sprzętu kuchennego nie wykryto bakterii.
Aby uchronić się przed zakażeniem należy przestrzegać podstawowych zasad higieny – dokładnie myć ręce i sprzęt kuchenny, a jedzenie poddawać obróbce termicznej – Salmonella ginie bowiem w 70 stopniach.
Kwarantanna i dezynfekcje
W placówkach oświatowych podległych miastu nadal trwa kwarantanna. Włodarze miasta poprzez dyrektorów żłobków, przedszkoli i szkół podstawowych zaapelowali do rodziców dzieci, które uczęszczały do Przedszkola nr 3, o nie posyłanie dzieci do szkół. Jak tłumaczy Grzegorz Kornecki, wiceburmistrz miasta do spraw oświaty, chodzi o powstrzymanie rozprzestrzeniania się choroby. Dyrektorzy wszystkich placówek podległych miastu zostali także zobligowani do dezynfekcji pomieszczeń i sprzętów. Mają to robić dwa razy w tygodniu – w poniedziałek i piątek.
Sprawę bada prokuratura
Masowym zatruciem w przedszkolu zajmuje się Prokuratura Rejonowa w Sanoku. Spraw toczy się z artykułu 165. §1 pkt 1 Kodeksu Karnego i dotyczy sprowadzenia niebezpieczeństwa dla życia lub zdrowia wielu osób, powodując zagrożenie epidemiologiczne lub szerzenie się choroby zakaźnej. Za nieumyślne popełnienie tego przestępstwa grozi do trzech lat więzienia.
Dalsze czynności będą uzależnione od wyniku dochodzenia epidemiologicznego, które prowadzi sanepid. – Najpierw musi zostać ustalone źródło zakażenia salmonellą, czy jest to wynikiem zaniedbania ze strony przedszkola, czy dostarczenia skażonych produktów żywnościowych do przedszkola, bo to jest bardzo duża różnica – podsumowuje Grzegorz Kornecki.
Martyna Sokołowska



7 Responses to "Kto odpowie za masowe zatrucie?"