
Beniaminek Energa Basket Ligi, Rawlplug Sokół rozpoczął sezon od porażki z wicemistrzem Polski, warszawską Legią. Momentami zespół z Łańcuta zaprezentował dobrą grę, co może napawać optymizmem.
– Wiedzieliśmy, że to będzie trudny rywal i że musimy, że tak powiem postawić wszystko na jedną kartę, zaryzykować szybkimi akcjami, zwłaszcza że wiedzieliśmy, że Legia nie lubi grać szybko, woli grać ustawioną koszykówkę – analizuje Mateusz Szczypiński, rzucający obrońca Rawlplug Sokoła. – Były momenty dobrej gry, był też moment, że przegrywaliśmy 20 punktami, więc dobrze, że nie poszło to w tą drugą, gorszą stronę i ten wynik dla Legii nie rósł, nie było 30, tylko mimo że byliśmy w dołku, to potrafiliśmy prawie wrócić do meczu. Myślę, że wynik byłby korzystniejszy, gdyby było lepsze wykończenie niektórych akcji, więcej szybkich ataków i więcej celnych trójek. Mam tutaj też na myśli siebie, bo nie zagrałem skutecznościowo dobrze. Jednak był to dopiero pierwszy mecz, sądzę, że pokazaliśmy się przed swoją publicznością z dobrej strony. I tak, jak wspomniałem, mimo że wynik nam nie szedł, to my nie poddaliśmy się i chcieliśmy walczyć do samego końca – mówi Szczypiński, który w przedsezonowych sparingach imponował skutecznością, a w piątkowym meczu trafił 1 na 7 rzutów z gry. Czy to wynik presji jaką sobie gracz z Łańcuta sam narzucił? – Może nie tyle blokada, wydaje mi się, że to się zaczęło wszystko od tego floatera, którym przerzuciłem obręcz i potem straciłem trochę pewności – odpowiada. – Wiem, że jestem tutaj od tego, że jak dostanę piłkę na otwartej pozycji, czy nawet nie tak stuprocentowo otwartej, to ja muszę brać te rzuty. Gdybym trafił trzy trójki więcej w tym meczu, to wynik byłby do samego końca na styku – mówi Szczypiński, którego zespół nieco napędził stracha Legii w połowie IV kwarty. – Moim zdaniem nie jednej drużynie się będą tutaj i ogólnie w meczach z nami, trzęsły nogi. Podejrzewam, że będziemy w każdym meczu startować z pozycji underdog’a, tak więc my możemy, natomiast drużyny, które będą z nami grały, będą musiały wygrać, jeżeli będą chciały walczyć o coś więcej. A my łatwo się nie poddamy w żadnym meczu – zapowiada Szczypiński.
W piątek (godz. 19.30) Rawlplug Sokół zmierzy się z kolejnym kandydatem do złota, trzecim zespołem ub. sezonu Anwilem Włocławek. Poprzeczka będzie zawieszona jeszcze wyżej.
Rafał Myśliwiec


