
14-letni Jakub Dudek z Rzeszowa cierpi na wrodzoną karłowatość, w związku z czym, jego kości długie mają ograniczoną możliwość wzrostu. Mówiąc językiem niemedycznym: kręgosłup rośnie prawidłowo, a nogi nie. Lekarze ze Szpitala Specjalistycznego im. Stefana Żeromskiego SP ZOZ w Krakowie wykonali kolejny zabieg polegający na wszczepieniu gwoździ do jego kości udowych. W pręcie znajduje się specjalny generator sterowany elektromagnetycznie. Gwóźdź przy pomocy sygnałów elektromagnetycznych samoistnie wydłuża się i stopniowo wydłuża kość, w której jest osadzony. Dzięki tytanowemu prętowi, Jakub urośnie o 5 – 6 cm, a może nawet 7.
Jest to małoinwazyjny zabieg, ale kosztowny, gdyż gwóźdź elektromagnetyczny kosztuje 60 tys. zł – zaznacza prof. Julian Dutka, ordynator Oddziału Chirurgii Ortopedyczno-Urazowej w lecznicy. – My, jako pierwsi w Krakowie, zaczęliśmy stosować tę metodę. Pierwszy zabieg wykonaliśmy w 2018 r. Dzisiaj ta metoda jest coraz bardziej rozpowszechniona na świecie, dzięki czemu wiele osób ma zupełnie inny komfort życiowy i unika wykluczenia społecznego – dodaje.
To nie jest rutynowy zabieg
Niemniej jednak takie zabiegi wciąż nie zaliczają się do rutynowych, są dość rzadkie. W ich przypadku konieczna jest bardzo wnikliwa kwalifikacja pacjenta, gdyż lekarzy czeka skomplikowany, długotrwały proces przygotowania zabiegu. – Warto jednak informować pacjentów o tym, że istnieje możliwość przeprowadzenia takich zabiegów również w Krakowie – dodaje profesor. Potwierdza to Beata Dudek, mama Kuby, która szukała pomocy dla syna wiele miesięcy w całym kraju: Poznaniu, Warszawie i tylko dzięki prasowym informacjom o zabiegu w 2018 r. dotarła do krakowskich chirurgów. – Nie traciłam nadziei, że się uda znaleźć chętnych by pomóc Kubie, ale w pewnym momencie było totalne rozczarowanie – wspomina mama Kuby.
Zmiany na lepsze
Do tej pory osoby cierpiące na karłowatość były zdane na skomplikowaną inwazyjną operację, polegającą na stosowaniu fiksacji zewnętrznej. Lekarze wszczepiali choremu aparat dystrakcyjny do zewnętrznego wydłużania kości, przez skórę trzeba było wprowadzać implanty do kości, towarzyszyły temu liczne powikłania i infekcje. Kuba przez najbliższe kilka miesięcy nie może poruszać się i obciążać zoperowanej kończyny. Czeka go indywidualny tryb nauczania. Chłopiec musi też wykazać się olbrzymią cierpliwością i pilnie stosować się do zaleceń lekarzy. – Trzy razy dziennie powinienem przekładać elektromagnez we wskazanym miejscu na udo, na 2 minuty i 19 sekund, on uruchomi specjalne urządzenie w pręcie, dzięki temu kość dziennie urośnie o 1 mm – tłumaczy Jakub. I podkreśla, że to nie boli. – Cieszy mnie to niezwykle, gdyż dla mnie każdy centymetr więcej jest bardzo ważny – nie kryje wzruszenia 14-latek z Rzeszowa. Chłopca czekają jeszcze kolejne operacje kości piszczelowych i nowe gwoździe tzw. dla dorosłych, bo te dla dzieci nie pozwalają wydłużyć kości więcej niż o te kilka cm.
Anna Moraniec


