Majówka w Bieszczadach w korkach. Tak samo będzie podczas wakacji?

W majówkę Bieszczady odwiedziły tysiące turystów. Niestety, zanim dojechali m.in. do Soliny, stanęli w kilkukilometrowym korku. Fot. Czytelniczka

Nawet turyści z całej Polski postawili podczas tegorocznej majówki na odpoczynek w Bieszczadach. Zanim jednak dotarli nad Solinę czy do Polańczyka, musieli stać niekiedy kilkadziesiąt minut w korkach. Dlaczego? Trwa remont drogi wojewódzkiej oraz mostu na Sanie. Przez zwężenie drogi i sygnalizację świetlną trzeba było „swoje” odstać.

Blisko 53 mln zł kosztuje przebudowa i rozbudowa drogi wojewódzkiej 895 na odcinku Solina – Myczków oraz drogi wojewódzkiej 894 z Hoczewa do Polańczyka. Roboty drogowe obejmują odcinek o długości 6,13 km. Roboty drogowe są obecnie na etapie realizowania podbudowy zasadniczej z kruszywa i betonu oraz prowadzone są prace bitumiczne na całym odcinku. Kończone są roboty brukarskie. Roboty elektryczne i teletechniczne oraz związane z kanalizacją deszczową zaawansowane są w 90 proc. Największym wyzwaniem dla firmy wykonującej te prace jest przebudowa mostu na Sanie, tuż przed samą Soliną. Na długości ok. 100 m prace obejmują m.in. demontaż deskowań i wykonanie prowadzeń do nasuwania ustroju nośnego. – Do wykonania zostało dokończenie podpory w nurcie rzeki oraz nasunięcie pomostu. Według planu, nastąpi to w maju. Następnie Budimex S.A. (wykonawca inwestycji – przyp. redakcja) przystąpi do prac wykończeniowych oraz rozbierze most tymczasowy – mówi Super Nowościom Joanna Szarata, Specjalista ds. Informacji Publicznej Podkarpackiego Zarządu Dróg Wojewódzkich.

Prawie godzina w korku do Soliny

1 maja, na jednodniową wycieczkę do Soliny wraz ze znajomymi, wybrała się nasza czytelniczka Klaudia. – Tuż przed wjazdem do tej miejscowości utknęliśmy w gigantycznym korku. Mniej więcej 2 km przed mostem na Sanie, nagle stanęliśmy w miejscu. W sumie nie wiedzieliśmy, co jest przyczyną – relacjonuje. Zdaniem czytelniczki, blisko 1 godzinę zajęło jej pokonanie drogi do Soliny.
– Podjeżdżaliśmy mniej więcej co 50 – 100 m, średnio co 7 – 10 minut. Niektórzy zawracali, inni zostawiali auta na poboczach i szli dalej pieszo – uzupełnia. Przyczyną wielkiego zatoru drogowego był ruch wahadłowy na przebudowywanym moście na Sanie. Jak przekazuje jednak Podkarpacki Zarząd Dróg Wojewódzkich w Rzeszowie, była to jedyna uciążliwość dla kierowców. Na pozostałych trzech odcinkach, gdzie przed wzmożonym ruchem turystycznym obowiązywała sygnalizacja świetlna, wyłączono ją. – Sygnalizacje te zostały obecnie przywrócone. Zgodnie z planem, do końca czerwca br. zostaną usunięte. Pozostanie tylko wahadłowa organizacja ruchu związana z budową mostu do czasu ukończenia inwestycji i uzyskania decyzji o pozwoleniu na użytkowanie – przekazuje Joanna Szarata.

Rozbudowa z opóźnieniem

Umowa z wykonawcą została podpisana pod koniec 2019 r. i początkowo zakładała zakończenie inwestycji do 31.10.2022 r. Jednakże w trakcie realizacji inwestycji powstały nieprzewidziane okoliczności, które miały istotny wpływ na opóźnienie kontraktu, w tym w szczególności wystąpienie pandemii COVID-19, wybuch wojny pomiędzy Rosją i Ukrainą. – Zerwane łańcuchy dostaw surowców wpłynęły zarówno na tę, jak i setki innych budów w Polsce, różnych firm wykonawczych – tłumaczy Michał Wrzosek, rzecznik prasowy Budimeksu i dodaje, że „powyższe czynniki spowodowały, że termin realizacji inwestycji musiał ulec zmianie”. Niemniej wielkimi krokami zbliżają się wakacje. Czy jest więc szansa, żeby korki w Bieszczadach już się nie powtórzyły? Niestety, szanse są znikome. – Przewidywany termin oddania do użytkowania tego mostu to sierpień br. – mówi Wrzosek. Także, wg informacji od wykonawcy, przynajmniej do końca wakacji turyści wciąż muszą liczyć się z utrudnieniami i tracić swoje nerwy stojąc w korkach. Miejmy nadzieję, że uda się jeszcze przyspieszyć termin oddania nowego mostu do użytkowania.

Dominik Bąk