
z Kędzierzyna-Koźla. Fot. Wit Hadło
Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle po raz drugi pokonała Asseco Resovię i w półfinałach play-off (gra się do
3 zwycięstw) jest o krok od awansu. Teraz rywalizacja przenosi się do Kędzierzyna-Koźla i przed resoviakami nie lada wyzwanie, żeby wygrać dwa mecze i wrócić na piąty do Rzeszowa. Nie mają już marginesu błędu.
– Na pewno są mentalnie silni i pokazali to, że są bardzo dojrzałym zespołem i dzięki temu wygrali mecze – mówi Jakub Kochanowski, środkowy Asseco Resovii. – W pierwszych dwóch, trzech setach sobotniego meczu rywale oddali nam troszkę więcej bezpośrednio z zagrywki, mieliśmy więcej asów serwisowych, a później trochę ciężej było ich złamać. Nie wiem, czy to jest spowodowane fizyką. Wątpię. Myślę, że po prostu ZAKSA z tego słynie, że czeka na takie momenty, w których przeciwnik już myśli, że ich przełamał, a oni przełamują go z powrotem – stwierdza Kochanowski.
Inauguracyjną partię sobotniego meczu mistrzowie Polski zaczęli od prowadzenia 3-1. Odpowiedź resoviaków był, jednak natychmiastowa – trzy punkty z rzędu. Z każdą kolejną akcją gospodarze rozkręcali się na dobre. Świetnie funkcjonowała zagrywka, a jeszcze lepiej blok (pięć punktowych, z czego trzy Jana Kozamernika). Resoviacy systematycznie budowali przewagę (8:6, 12:9, 15:10). Praktycznie nie do zatrzymania byli Maciej Muzaj (80 proc. skuteczności ataku) i Klemen Cebulj (60 proc.). Gdy asem serwisowym zaskoczyła rywali Kozamernik, gospodarze wygrywali już 21;14. Ekipa z Kędzierzyna-Koźla nie zamierzał się poddawać. Od stanu 23:15 goście zdobyli sześć punktów, w czym duża zasługa świetnie zagrywającego Davida Smitha. Niemoc resoviaków przerwał Jakub Kochanowski, a za chwilę Cebulj wykorzystał piłkę setową.
W drugiej partii resoviacy spisali się jeszcze lepiej. Od początku powiększali przewagę praktycznie w każdym elemencie. Kędzierzynianie mieli ogromne błędy w ataku, kończąc zaledwie 2 na 18 (11 proc. skuteczności). Natomiast resoviacy punktowali rywala jak rasowy bokser powiększając przewagę. Po takim nokaucie zespół mistrzów Polski bardzo szybko się pozbierał przejmując inicjatywę od początku III seta. Trener Tuomas Sammelvuo dokonał jednej zmiany w szóstce. Dmytro Paszycki zastąpił słabo spisującego się Norberta Hubera. Goście po asie serwisowym Łukasza Kaczmarka wygrywali już 16:8. Resoviacy ruszyli w pogoń i zaczęli niwelować dystans. Przy stanie 12:19 zdobyli z rzędu pięć punktów. Po bloku Kochanowskiego na Bartoszu Bednorzu strata do ZAKSY wynosiła dwa „oczka” (20:22). Końcówka należała już: do przyjezdnych, którzy nie dali sobie wydrzeć zwycięstwa. W kolejnym kędzierzynianie rozkręcali się z każdą kolejną akcją, a od połowy z łatwością już punktowali rywala. Po serii pięciu punktów z rzędu mistrzowie Polski wygrywali 20:13 i spokojnie kontrolowali wydarzenia na boisku doprowadzając do tie-breaka. W nim przy stanie 3:2 goście zdobyli z rzędu pięć punktów w czym duża zasługa świetnie zagrywającego Łukasza Kaczmarka. Przy zmianie stron mistrzowie Polski mieli czteropunktową przewagę. Po bloku na Kochanowskim zespół z Kędzierzyna-Koźla prowadził 12:7 i nie dał sobie już wydrzeć zwycięstwa, a w ostatnich akcjach nie do zatrzymania był Bartosz Bednorz. – Bardzo ciężkie spotkanie na bardzo trudnym terenie
– mówi wybrany MVP przyjmujący Grupy Azoty ZAKSA. – Ja w Rzeszowie nie grałem pięć lat i zapomniałem, jaka tutaj jest atmosfera i potencjał drzemie. Grało się nam naprawdę ciężko, ale znamy swoją wartość i jestem ogromnie dumny z tego zespołu, bo pokazaliśmy charakter. Pomimo ciosu zadanego na samym początku, komentarzy, okrzyków i różnych gestów ze strony kibiców, to jak gdyby tylko i wyłącznie nas to nakręciło. Więc zachowaliśmy chłodną głowę, spokój i wykorzystaliśmy to. Była to dla nas dodatkowa energia i cieszę się, że zwyciężyliśmy, bo teren jest naprawdę ciężki – mówi przyjmujący ekipy z Kędzierzyna-Koźla, która paradoksalnie – im mecz trwał dłużej – lepiej się prezentowała i nie było widać zmęczenia. – Sporo gramy ostatnio tych tie-breaków – mówi Bednorz i dodaje: – Czy gramy je dobrze, to nie wiem, ale na pewno chcemy ich unikać dlatego, że bardzo dużo zdrowia nas kosztują i czasu nie ma dużo na regenerację. W drugim meczu jak graliśmy w Warszawie, to po jednej i drugiej stronie pojawiały się już kontuzje. Życzyłbym sobie dużo zdrowia, braku kontuzji po jednej i drugiej stronie, bo to nie jest łatwe, a my chcemy stworzyć zawsze jak najładniejsze widowisko. Będziemy walczyć i naszym celem jest kolejne zwycięstwo – zapowiadał Bednorz, który w niedzielnym meczu zagrał fantastycznie. Miał 81-procentową skuteczność w ataku, gdzie skończył 22 na 27 akcji, a do tego dołożył jeszcze pięć asów serwisowych i nic dziwnego, że po raz drugi wybrany został MVP.
Bednorz Show
Początek inauguracyjnej partii niedzielnego meczu ekipa z Kędzierzyna-Koźla zaczęła efektownie od prowadzenia 5:0. Świetnie w polu zagrywki spisywał się David Smith, a resoviacy byli w dużych tarapatach. Generalnie przyjęcie nie było ich mocnym punktem w tym secie (24 proc. skuteczności), natomiast siła rażenia rywala w zagrywce była spora, czego efektem były cztery asy serwisowe, a sporo było sytuacji, gdy piłka wracała na stronę ZAKSY. Gospodarze nie mieli argumentów, żeby skutecznie się przeciwstawić rywalom. Jedynie w końcówce przy stanie 17:24 za sprawą serii zagrywek Macieja Muzaja miejscowi obronili cztery piłki setowe. W drugiej partii walka rozgorzała już w najlepsze, a stroną przeważającą byli gospodarze. Świetnie w ekipie gości spisywał się Bartosz Bednorz (85 proc. skuteczność ataku) i to po jednym z jego ataków przyjezdni wygrywali 21:19, a za chwilę 23:22. Odpowiedź resoviaków była błyskawiczna – dwa punkty z rzędu i to gospodarze mieli piłkę setową, ale jej nie wykorzystali, jak i kolejnej. Natomiast przy pierwszym setbolu kropkę nad i postawili goście za sprawą asa serwisowego Aleksandra Śliwki.
Niezrażeni takim obrotem sprawy gospodarze zrehabilitowali się w trzecim secie, gdzie od początku dyktowali warunki, bardzo dobrze spisując się w ataku (72 proc. skuteczności) i notując pięć punktowych bloków. Mistrzowie Polski szybko się jednak otrząsnęli i to oni nadawali ton wydarzeniom w IV secie. Niemal od samego początku rzeszowianie musieli odrabiać straty. Gdy jednak zbliżyli się na dystans punktu lub dwóch, kędzierzynianie odpowiadali serią, a do tego mieli w swych szeregach niesamowitego Bartosza Bednorza, który do świetnej dyspozycji w ataku dokładał skuteczną zagrywkę. Gdy przy stanie 18:20 stanął w polu zagrywki, z dużą łatwością raz za razem bombardował rywali – zdobywając cztery punkty z rzędu.
ASSECO RESOVIA Rzeszów – Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle 2-3 (25:22, 25:13, 21:25, 16:25, 12:15).
ASSECO RESOVIA: Drzyzga 1, DeFalco 8, Kochanowski 10, Muzaj 20, Cebulj 15, Kozamernik 10 oraz Zatorski (libero), Borges 2, Bucki 4, Kędzierski, Piotrowski, Mordyl 1.
Trener Giampaolo Medei
Grupa Azoty ZAKSA: Janusz 4, Śliwka 6, Smith 6, Kaczmarek 17, Bednorz 24, Huber oraz Shoji (libero), Paszycki, 5, Stępień, Kluth, Żaliński 1.
Trener Tuomas Sammelvuo
Sędziowali: M. Kolendowski i P. Burkiewicz. MVP: Bartosz Bednorz. Widzów: 4000.
RESOVIA kontra ZAKSA
50 atak (proc.) 45
43 przyjęcie (proc.) 36
12 zagrywka (asy) 8
10 blok (pkt) 12
28 po błędach (pkt) 31
23 błędy w zagr. 19
ASSECO RESOVIA Rzeszów – Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle 1-3 (21:25, 25:27, 25:18, 18:25).
ASSECO RESOVIA: Drzyzga 1, DeFalco 19, Kochanowski 9, Muzaj 19, Cebulj 8, Kozamernik 8 oraz Zatorski (libero), Borges 1, Kędzierski, Bucki 2. Mordyl 1.
Grupa Azoty ZAKSA: Janusz 2, Śliwka 9, Smith 7, Kaczmarek 16, Bednorz 29, Paszycki 10 oraz Shoji (libero), Kluth, Żaliński 1.
Sędziowali: Sz. Pindral i M. Niewiarowska. MVP: Bartosz Bednorz. Widzów 4200.
Stan półfinałowej rywalizacji (do 3 zwycięstw): 0-2. Kolejny mecz w Kędzierzynie-Koźlu 26.04.
RESOVIA kontra ZAKSA
58 atak (proc.) 55
34 przyjęcie (proc.) 45
8 zagrywka (asy) 128
9 blok (pkt) 10
26 po błędach (pkt) 29
16 błędy w zagr. 15
Rafał Myśliwiec


