Maszt telefonii komórkowej w Zarębkach?

Maszt ma stanąć na działce nr 1052. Fot. Google Maps

Do Urzędu Miejskiego w Kolbuszowej wpłynął wniosek w sprawie budowy stacji bazowej telefonii komórkowej. Plany są takie, że maszt stanie w Zarębkach, obok drogi krajowej nr 9, naprzeciwko gminnego traktu na Dubas. Okoliczni mieszkańcy nie kryją zaskoczenia tą informacją. I już teraz zapowiadają protesty.

O tym, że jeden z operatorów komórkowych szuka miejsca dla swej wieży w Zarębkach, mówi się od dawna. Najpierw próbował ulokować swój nadajnik w okolicy domu weselnego. Nie znalazł tam jednak chętnego, który wydzierżawiłby mu swoją działkę. To jednak nie zniechęciło go do poszukiwań, które zakończyły się dla niego sukcesem. Maszt ma stanąć na działce nr 1052, obok krajowej „dziewiątki”, naprzeciwko drogi na Dubas.

„Rakotwórcze pole magnetyczne”

Świadczy o tym pismo, które inwestor przysłał do Urzędu Miejskiego. Jest to wniosek o wydanie decyzji o ustaleniu lokalizacji inwestycji celu publicznego dotyczącej budowy stacji bazowej telefonii komórkowej wraz z infrastrukturą. Irena Dąbek, kierownik Referatu Budownictwa i Planowania Przestrzennego w magistracie, poinformowała, że inwestor został wezwany do uzupełnienia dokumentacji w zakresie opracowania decyzji środowiskowej.
Co na to mieszkańcy? Jedna z kobiet, która ma nieruchomość w pobliżu planowanego masztu, nie kryje wręcz przerażenia:
– Takie nadajniki wytwarzają rakotwórcze pole magnetyczne. Ma to wpływ na wzrost zachorowalności na glejaka, białaczkę i inne nowotwory oraz choroby natury psychicznej. Najbardziej uderzy to w dzieci. Nie bez znaczenia jest wpływ takiego nadajnika na środowisko i zwierzęta – alarmuje mieszkanka.
To nie jedyne plany tego operatora telefonii komórkowej względem terenów gminy Kolbuszowa. Firma ta złożyła również wnioski w sprawie budowy stacji bazowej telefonii komórkowej w Nowej Wsi i Kolbuszowej Górnej. Wcześniej, dwa lata temu, ten sam inwestor wybudował swoją wieżę w Świerczowie. Stało się tak pomimo protestów lokalnej społeczności i dramatycznych apeli najbliższych sąsiadów budowli.

Paweł Galek