
Dla wielu z nich pomoc przyszła za późno, trzeba je było uśpić. Fot. OTOZ Animals Krosno
54-letnia właścicielka hodowli kotów rasy maine coon i jej 27-letnia córka staną przed sądem za znęcanie się nad zwierzętami. Sąd Rejonowy w Jaśle uznał, że kobiety doprowadziły do skrajnego zaniedbania kotów. Zwierzęta były wychudzone, zarobaczone, chore. Skazał je za to na kary finansowe i zakaz posiadania jakichkolwiek zwierząt przez 10 lat. Odebrał im też wszystkie koty z hodowli. Prokuratura i OTOZ Animals odwołały się od tego wyroku. Chcą podwyższenia kary.
30 marca Sąd Rejonowy w Jaśle uznał, że właścicielka hodowli i jej córka są winne znęcania się nad zwierzętami i skazał każdą z nich za to na 20 tysięcy złotych grzywny i 10 tysięcy złotych nawiązki dla OTOZ Animals. Orzekł także zakaz posiadania przez oskarżone jakichkolwiek zwierząt przez okres 10 lat oraz przepadek wszystkich kotów, które zostały im odebrane z hodowli. Wyrok tzw. nakazowy, zapadł bez udziału stron, bo sąd uznał, że wina kobiet jest bezsporna.
Zażalenie na wyrok sądu złożyły zarówno Prokuratura Rejonowa w Jaśle, jak i Ogólnopolskie Towarzystwo Ochrony Zwierząt Animals z Krosna i Sanoka. Oba podmioty chcą dla oskarżonych wyższego wyroku. – Ten, który zapadł, jest nieadekwatny do stopnia winy i społecznej szkodliwości czynu popełnionego przez obie kobiety – powiedziała Super Nowościom Grażyna Krzyżanowska, prokuratorrejonowy w Jaśle.
Wyższej kary, chce też OTOZ Animals Sanok. Jak powiedziała nam Anna Michoń-Hus, inspektorka sanockiego OTOZ-u, działacze towarzystwa będą wnioskować o dożywotni zakaz posiadania jakichkolwiek zwierząt, zakaz prowadzenia hodowli oraz zasądzenia wyroku pozbawienia wolności.
Dramatyczne warunki w pseudohodowli
We wrześniu ubiegłego roku na teren jednej z prywatnej posesji w Jaśle, na której znajdowała się hodowla rasowych kotów, weszli inspektorzy OTOZ Animals z Krosna i Sanoka. Widok zwierząt, jakie tam zastali, szokował. Koty były skrajnie zaniedbane, wychudzone, zapchlone, brudne, z zaropiałymi oczami i sklejoną odchodami sierścią. Przebywały w zamkniętych pomieszczeniach, ukryte w łazience, szafach, tapczanach bez dostępu do świeżej wody i jedzenia. Na terenie posesji znaleziono też kocie szczątki, a w okolicy unosił się fetor rozkładających się zwłok zwierząt.
Działaczki OTOZ-u łącznie czterokrotnie interweniowały w pseudohodowli. W sumie odebrały 54-letniej właścicielce hodowli i jej 27-letniej córce ponad 140 kotów. Dla wielu z nich na pomoc było już za późno. Ze względu na skrajne zaniedbanie i niedożywienie oraz spowodowane tym choroby, trzeba było je uśpić.
Mimo że hodowla była legalna koty nie miały książeczek zdrowia, a właścicielki nie prowadziły żadnej ewidencji i dokumentacji hodowlanej.
Śledztwo w tej sprawie prowadziła Prokuratura Rejonowa w Jaśle. Postawiła obu kobietom – właścicielce hodowli i jej córce, zarzut znęcania się nad zwierzętami, za co grozi kara do trzech lat więzienia. Obie kobiety nie przyznały się do zarzucanych im czynów i odmówiły składania wyjaśnień.
Jak ustaliła prokuratura, zwierzęta były utrzymywane w niewłaściwych warunkach. Były skrajnie zaniedbane, nie miały dostępu do odpowiedniej ilości wody i pokarmu, co doprowadziło do śmierci co najmniej pięciu zwierząt oraz niedożywienia i wycieńczenia pozostałych. Kobiety nie zapewniły także kotom odpowiedniej opieki weterynaryjnej pomimo widocznych zmian chorobowych.
Martyna Sokołowska


