Mleko się rozlało…

Kto ma miękkie serce, musi mieć
twardą d…ę – dosadnie skomentował praktyki NFZ Marek Krupowczyk, lekarz rodzinny, ekspert Porozumienia
Podkarpackiego. Fot. Archiwum

„Nie zgadzamy się na praktyki stosowane przez NFZ, który traktuje jak malwersantów lekarzy mających na względzie przede wszystkim dobro chorego dziecka” – pisze w stanowisku Zarząd Główny Polskiego Towarzystwa Gastroenterologii, Hepatologii i Żywienia Dzieci (PTGHiŻD). – Lekarze nie mogą płacić za ratowanie życia! Konieczne są pilne zmiany w zasadach określania poziomu refundacji dla pacjenta – wtóruje mu Bożena Janicka, prezes Porozumienia Pracodawców Ochrony Zdrowia (PPOZ).

Protesty i apele towarzystw i organizacji związanych z ochroną zdrowia dotyczą sytuacji, o której w Super Nowościach pisaliśmy 3 lutego. Kilka dni wcześniej Narodowy Fundusz Zdrowia wysłał wezwania do zapłaty ogromnych kwot do kilkunastu lekarzy w Polsce. Wśród nich do doktor neonatolog Jolanty Tyczyńskiej, która w styczniu otrzymała wezwanie do zapłaty 160 tys. zł. Według lekarki, za uratowanie życia kilkunaściorgu dzieciom. Według NFZ, za wyłudzenie nienależnej refundacji za mleko Neocate LCP. Problem polega na tym, że preparat jest refundowany dla dzieci tylko do 12. miesiąca życia.
– Dzieci po ukończeniu pierwszego roku życia, zgodnie z wytycznymi NFZ, powinny przejść na inny, nieco tańszy preparat. Ale tak się w życiu zdarza, że dzieci nie chcą chorować według przepisów i wytycznych urzędników – mówi Wojciech Perekitko, lekarz z woj. lubuskiego, też ukarany. I tłumaczy: – Nie mieliśmy wyjścia, jak tylko ratować im życie preparatem, który dobrze dzieci te działał. Dlatego chociaż miały więcej niż rok, nadal przepisywaliśmy im Neocate LCP.
– Kto ma miękkie serce, musi mieć twardą d…ę – dosadnie skomentował wtedy Marek Krupowczyk, lekarz rodzinny, ekspert Porozumienia Podkarpackiego.

Przepis sobie, życie sobie

Według NFZ, lekarze mogli wystawiać recepty na ten preparat, ale w 100 proc. odpłatne, medycy jednak, znając cenę preparatu (ok. 150 zł za opakowanie, obecnie ok. 170 zł) i wiedząc, że dziecku i tak refundacja się należy (tyle, że innego preparatu), zdecydowali się na wystawianie recept z odpłatnością zryczałtowaną (3 zł), na tolerowaną przez nie mieszankę.
Temat podjął na wtorkowej, 10 lutego, konferencji Ogólnopolski Związek Zawodowy Lekarzy (OZZL), przypominając postulat zgłaszany od wielu lat, by refundacja była przypisana do pacjenta, a nie za każdym razem określana przez lekarza. Choć być może nie we wszystkich jednostkach chorobowych jest to możliwe, w wielu byłoby to banalnie proste, bo w tej chwili NFZ dysponuje i danymi, i narzędziami cyfrowymi do ich agregacji. – Nie możemy być traktowani jak potencjalni przestępcy – mówili członkowie władz OZZL.
W sprawie refundacji Neocate LCP głos zabrało również PPOZ, zrzeszające lekarzy rodzinnych, którzy już od przynajmniej roku sygnalizowali problemy z nakładaniem przez NFZ kar za – zdaniem Funduszu – nienależnie wystawione recepty refundowane. Lekarze stoją na stanowisku, że niezależnie od konieczności rozstrzygnięcia sporu wokół refundacji tego konkretnego preparatu żywieniowego, niezbędne są pilne zmiany w przepisach refundacyjnych. – Nie może być tak, że lekarze mają płacić za leczenie i ratowanie życia! – podkreślają.
Władze PTGHiŻD zaapelowały natomiast „o konstytucyjne prawo do obrony i możliwość działania zgodnego z wiedzą lekarską i współczesnymi zasadami dobrej praktyki klinicznej. Zgłosiły też gotowość do dyskusji nad rozwiązaniami, które pozwoliłyby w przyszłości „uniknąć tak kontrowersyjnych spraw”.

Anna Moraniec