
Ivana Agudo
na niewiele się zdał, bowiem Siarka
ostatecznie wróciła
z Jastrzębia na tarczy. Fot. Bogdan Myśliwiec
Siarka Tarnobrzeg nie przyczyniła się do powiększenia niechlubnej serii meczów bez zwycięstwa GKS-u Jastrzębie. Gospodarze pokonali podkarpackiego beniaminka, przełamując się po sześciu porażkach z rzędu i siedmiu spotkaniach bez wygranej. Mecz rozstrzygnął się w drugiej połowie.
Przed spotkaniem trener GKS-u Grzegorz Kurdziel zdradzał, że w jego zespole widać bardzo dużą złość, którą jastrzębianie koniecznie chcą przekuć na zdobycie punktów w starciu z Siarką. Przyjezdni również jechali na Górny Śląsk z chęcią przełamania się po dwóch wiosennych remisach, po których nadal okupywali miejsce w strefie spadkowej. Obie drużyny miały więc ogromną chrapkę na pełną pulę, dlatego zapowiadało się interesujące widowisko. Nim jednak zabrzmiał pierwszy gwizdek, trzeba było nastawić się na cierpliwość, bo intensywne opady śniegu opóźniły rozpoczęcie zawodów aż o 45 minut. Przy odśnieżaniu murawy pomagali nawet piłkarze dwóch drużyn. Dłuższe czekanie nie podziałało mobilizująco na rywalizujące zespoły, bo w pierwszej połowie kibice oglądali raczej przeciętne spotkanie, które rzadko porywało ich z miejsc. To Siarka miała jednak lepsze okazje, aby zejść na przerwę z korzystnym rezultatem. Miejscowych od utraty gola dwukrotnie uratował słupek, a na listę strzelców mógł wpisać się nowy nabytek Siarki Alan Lubaski. Nieskuteczność zemściła się na tarnobrzeżanach w drugiej odsłonie spotkania, w której fani obejrzeli już znacznie ciekawsze widowisko. GKS mocno przycisnął i niebawem mógł cieszyć się z wyjścia na prowadzenie. Gospodarze odebrali przyjezdnym piłkę, rozpoczęli szybko kontratak, futbolówka trafiła do wbiegającego w pole karne Daniela Stanclika, a ten, mając przed sobą tylko bramkarza, nie pomylił się, i uderzeniem od słupka zdobył swoją 10 bramkę w lidze. Na szczęście goście zareagowali w najlepszy możliwy sposób. Po dośrodkowaniu z lewej strony boiska nadbiegający na podanie Ivan Agudo mocnym strzałem nie dał żadnych szans golkiperowi jastrzębian. Błyskawiczna odpowiedź Siarki pozwalała mieć nadzieję, że pierwsze wiosenne zwycięstwo piłkarzy Łukasza Becelli może się ziścić. Niestety, wyrównujące trafienie podziałało mobilizująco tylko na zawodników gospodarzy. GKS nie spuścił głów, nastawił się na kontrataki, w których kolejny raz bardzo groźnie atakował defensywę siarkowców, która mocno się pogubiła. Nim gracze ze Śląska na dobre rozmontowali obronę beniaminka, wpierw od utraty gola uratował go Wojciech Muzyk, po którego interwencji piłka trafiła w poprzeczkę. W kolejnych sytuacjach tarnobrzeski bramkarz był już bezradny. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego najlepiej pod bramką gości zachował się Dariusz Kamiński, z bliska kierując futbolówkę do siatki. Pomocnik jastrzębian niebawem definitywnie przypieczętował triumf swojej ekipy. Kontratak spadkowicza z I ligi padł łupem 24-latka, który skutecznie sfinalizował podanie na dalszy słupek, dając GKS-owi pierwsze od ponad pięciu miesięcy zwycięstwo. Siarka natomiast na wygraną czeka od czterech spotkań. Beniaminek postara się przełamać w kolejnym meczu wyjazdowym, w którym w następnej kolejce siarkowców podejmie Radunia Stężyca. – Jesteśmy bardzo rozczarowani wynikiem meczu – nie krył na pomeczowej konferencji prasowej trener Siarki, Łukasz Becella. – Pierwszą połowę mieliśmy pod kontrolną, dwa razy trafiliśmy w słupek, gdzie przeciwnik w podobnej sytuacji zdobył bramkę na 1-0. Byliśmy przygotowani na to, że będzie to mecz walki, że trzeba będzie zbierać dużo tzw. drugich piłek. Po zmianie połów straciliśmy gola po faulu na naszym zawodniku, ale sędzia nie zawsze jest w stanie wychwycić takie przewinienia. Na szczęście fajnie zareagowaliśmy, zdobywając bardzo ładną bramkę. Wydawało się, że sytuacja jest opanowana, niby mieliśmy mecz pod kontrolą, ale tak to w piłce bywa, że wystarczy jedna sytuacja i można przegrywać. Tracimy bramkę z rzutu rożnego, gdzie ostatnio sporo ćwiczymy, jak zachować się podczas stałych fragmentów gry. Otworzyliśmy się, a przeciwnik nas skontrował – komentował szkoleniowiec gości, bardzo żałując straconych goli. – To my pomogliśmy rywalom zdobyć dwie ostatnie bramki – ubolewał opiekun tarnobrzeżan.
lukas
W innych meczach: Znicz Pruszków – Polonia Warszawa 1-0, Hutnik Kraków – Radunia Stężyca 1-3, Pogoń Siedlce – Górnik Polkowice 3-2, KKS Kalisz – Motor Lublin 0-1, Śląsk II Wrocław – Garbarnia Kraków 2-3, Stomil Olsztyn – Olimpia Elbląg 0-0, Wisła Puławy – Kotwica Kołobrzeg 2-1, Lech II Poznań – Zagłębie II Lubin 2-1.
1. Kotwica 22 41 34-22
2. KKS Kalisz 22 39 43-28
3. Znicz 22 38 33-25
4. Polonia 22 38 34-23
5. Wisła 22 37 38-24
6. Stomil 22 36 33-24
7. Olimpia 22 35 31-22
8. Motor 22 31 28-28
9. Pogoń 22 29 28-28
10. Lech II 22 29 29-32
11. Jastrzębie 22 27 24-32
12. Radunia 22 26 33-38
13. Górnik 22 24 30-35
14. Garbarnia 22 23 37-44
15. Hutnik 22 23 33-42
16. Siarka 22 22 26-35
17. Zagłębie II 22 22 29-52
18. Śląsk II 22 21 29-37
W następnym meczu: Radunia – Siarka (18.03. – godz. 16).


