
Jeszcze dwie niedziele i koniec. Po 36 latach giełda samochodowa na Załężu znika z Rzeszowa. Przewinęło się przez nią miliony ludzi, ojcowie przyprowadzali tam swoich synów, a jak dorośli, to oni też zabierali tam swoje dzieci. Marek Rak, właściciel i pomysłodawca giełdy mówi, że giełda się nie zamyka, a przenosi pod Przemyśl.
– To jest fenomen. Takiego miejsca i klimatu nie uświadczysz nigdzie indziej – mówią stali bywalcy giełdy. Bo niedzielna giełda to nie tylko miejsce, gdzie można kupić lub sprzedać samochód. Dla wielu to sposób spędzenia niedzieli. Najpierw do kościoła, a potem na Załęże pocieszyć oko memoryzacją, potem obowiązkowo kolejka po kiełbaskę lub szaszłyka i może jakiś drobiazg z oferty handlowej, żeby nie wracać z pustymi rekami. Bo giełda samochodowa już nie jest tylko motoryzacyjna, można tam się też ubrać, są stragany z odzieżą wszelkiego typu. Jest charakterystyczny zapach grilla i muzyka disco polo, ewentualnie biesiadna. To potrwa jeszcze dwie niedziele.
– Giełda zostaje przeniesiona do Skołoszowa. To 78 km od Rzeszowa. Jest dogodny dojazd autostradą – poinformował Marek Rak, prezes spółki ZRB Społem. Tam od jakiegoś czasu odbywa się Giełda Wschód. Do tej pory była w sobotę, ma to się zmienić. – Jest to jedyne miejsce do zorganizowania tej giełdy, z uwagi na potencjał terenu – przekonuje Marek Rak, choć jego spółka nie będzie już giełdą tam zarządzać. Przyznaje, że jest mu żal. – Ale nic nie trwa wiecznie – mówi. – Jak powiedział mój kolega, do wypożyczalni wideo, nikt z nas już nie chodzi. Świat się zmienia i struktura handlu się zmienia. Koszty rosną – dodaje.
Tajemnica handlowa
Klienci giełdy są decyzją właścicieli załamani. Napisali petycję do prezydenta Rzeszowa, aby giełda została tam, gdzie jest. „Giełda jest wspaniałym miejscem, gdzie z rodzinami i przyjaciółmi można wybrać się w niedzielę na dobrego grilla (kiełbaski, szaszłyki), jak również na oscypka, a nie każdy z nas może pojechać do Zakopanego” – tłumaczą. I dodają, że mogą się tam ubrać, bo nie każdego stać na zakupy w galeriach handlowych. Jednak decyzja jest już przesądzona. – Przyjęliśmy inną strategię rozwoju firmy – mówi prezes ZRB Społem. Co się za tym kryje? – To tajemnica handlowa. Jesteśmy spółką – nie chce zdradzać Marek Rak. W Urzędzie Miasta Rzeszowa inwestor z Warszawy złożył dokumenty o warunki zabudowy na terenie giełdy. Miałby tam powstać obiekt handlowo-usługowy.
Pukali nam w głowę
36 lat temu to Marek Rak zakładał Giełdę Samochodową w Rzeszowie. Miał 27 lat. – Jak weszliśmy na Załęże, w to orne pole, to wszyscy nam pukali w głowę. Że wioska, że nikt tam nie pojedzie. 36 lat ktoś jeździł, a giełda pękała w szwach. Miliony ludzi nas odwiedziło. Cały bum motoryzacyjny po zmianie ustrojowej, to przeszedł przez giełdę jak tajfun – wspomina Marek Rak. Teraz to się zmieniło, samochodów używanych jest coraz mniej, ze względu na to, że nowe ciężko jest kupić.
Giełda wędrowała po całym mieście
Pierwsza giełda samochodowa była na parkingu na Placu Wolności w Rzeszowie (tam, gdzie teraz jest skwer był parking). Później przeniosła się na parking przy cmentarzu na Wilkowyji. – Tam nie było jeszcze pochówków, cmentarz był wybudowany, był parking. Kiedy zaczęto chować zmarłych, to giełda przeniosła się na ul. Przemysłową – wymienia Marek Rak. Potem giełda była na parkingu przy WSK pod Lisią Górą, stamtąd na Rejtana, aż w końcu na Załęże, gdzie jest do dziś.
Więcej o kultowej Giełdzie Samochodowej na Załężu w piątkowych Super Nowościach.
Kinga Dereniowska


