
– Jeżeli rządzący nie wycofają się z pomysłu, to zapowiadamy, że pójdziemy na zwolnienia lekarskie i rozpoczniemy protest w całej Polsce – ostrzegają operatorzy numeru alarmowego 112. To reakcja na zapisy, które znalazły się w ustawie
O ochronie ludności i stanie klęski żywiołowej, nad którą pracuje obecnie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych
i Administracji.
Operatorom chodzi o kontrowersyjne zapisy np. „W sytuacji zwiększenia lub przewidywanego zwiększenia natężenia ruchu alarmowego, czas dyżuru (…) może zostać wydłużony do 16 godzin” – czytamy w punkcie 5. art 148. „W ramach czasu wolnego, w sytuacji zwiększenia lub przewidywanego zwiększenia natężenia ruchu alarmowego, kierownik centrum lub jego zastępca może wyznaczyć operatorowi numerów alarmowych, starszemu operatorowi numerów alarmowych, koordynatorowi lub koordynatorowi trenerowi dodatkowe dyżury domowe, podczas których pracownik zobowiązany jest do stawienia się na stanowisku pracy w ciągu czterech godzin od wezwania” – brzmi z kolei punkt 8. Warto zwrócić uwagę, że w projekcie ustawy dodano też punkt 2, który mówi, że „przez czas pracy operatora numerów alarmowych, starszego operatora numerów alarmowych, koordynatora oraz koordynatora trenera rozumie się czas wykonywania zadań na stanowisku pracy”. Oznacza to, że operatorzy nie dostaną wynagrodzenia za tzw. czuwanie na wezwanie do pracy podczas dyżuru domowego.
To absurd!
Dla operatorów numeru alarmowego powyższe zapisy są niedopuszczalne z racji tego, że prace nad ustawą są na wczesnym etapie, liczą, że ministerstwo usunie opisane wyżej punkty. Nikt oczywiście nie chce wypowiedzieć się pod nazwiskiem. Pracownicy anonimowo zapowiadają jednak, że jeżeli przepisy wejdą w życie, w ramach protestu pójdą na zwolnienia lekarskie, a jeśli nic to nie zmieni, po prostu się zwolnią. – Zarabiamy mało, a obowiązków ciągle przybywa. Nie wyobrażamy sobie, by w dniu wolnym czekać na telefon od pracodawcy i robić to w dodatku za darmo. To absurd! – słyszymy. W Polsce działa 17 Centrów Powiadamiania Ratunkowego, rzeszowski CPR jest jednym z nich. Pracuje w nim ok. 60 osób, które rocznie odbierają 750 – 850 tys. zgłoszeń, część z nich jest oczywiście bezzasadna. Operatorzy numeru alarmowego 112 odbierają zgłoszenia, analizują je pod względem zasadności, a następnie przekazują dyspozytorom właściwych służb ratunkowych, pogotowiu, straży, policji, których zadaniem jest zadysponowanie sił i środków niezbędnych do prowadzenia działań. Nie trzeba nikogo przekonywać, jak ich strajk albo rezygnacja z pracy może sparaliżować cały system powiadamiania ratunkowego w Polsce.
Anna Moraniec


