„Nie oddamy ojcowizny!” Rzeszowianie bronią swoich działek

Mieszkańcy obawiają się, że na przekształceniach ich działek w tereny zielone jedynie stracą i to sporo. Fot. Wit Hadło

Dzisiaj halą na Podpromiu zawładnąć mają nie kibice siatkówki, a mieszkańcy pięciu rzeszowskich osiedli, którzy zamierzają licznie stawić się o godzinie 17 na spotkaniu z prezydentem Konradem Fijołkiem. W tym miejscu odbędzie się dyskusja miejskich urzędników i właścicieli działek na temat tworzenia w mieście tzw. zieleni krajobrazowej. Mieszkańcy obawiają się, że w wyniku decyzji magistratu zabrane im będą prywatne grunty. Władzom Rzeszowa zależy na kompromisie z posiadaczami gruntów i już zapowiedziano, że poprawione zostanie w tym celu Studium Uwarunkowań
i Kierunków Zagospodarowania Przestrzennego Miasta. Czy obu stronom uda się dogadać w tej kwestii tak, żeby mieszkańcy nie byli stratni?

Mieszkańcy chcą wiedzieć, czy po przekształceniu w teren zielony ich działek na osiedlach: Przybyszówka, Budziwój, Bzianka, Słocina i Matysówka, będą mogli budować domy i czy uda się powstrzymać spadek cen gruntu z 25 tys. zł za ar do 4 tys. zł.
– Nie sprzedamy swoich działek za bezcen – mówią mieszkańcy osiedla Budziwój. – Miasto zabetonowało centrum Rzeszowa i brzegi przy Wisłoku, a teraz na siłę chce zabrać osobom prywatnym ich działki i tam tworzyć tereny zielone.
– 12 lat temu Rzeszów powiększył się o Budziwój i były prezydent Tadeusz Ferenc mówił, że na tym skorzystamy, bo wartość działek wzrośnie – powiedział jeden z mieszkańców tego osiedla.
– Rzeczywiście tak się stało. Cena za ar wyniosła od 20 do 25 tys. zł, ale ja swojego gruntu nie sprzedałem, bo to moja ojcowizna i czekałem na stosowną chwilę. A teraz, gdy będzie gotowe Studium Uwarunkowań, to mój teren będzie traktowany jako pole rolne i jego wartość bardzo zmaleje. Mam do sprzedaży 90 arów po starej cenie i wtedy łączna wartość wyniosłaby 1,8 mln zł, a po zmianach, gdyby cena wynosiła tylko 500 zł za ar, to zaledwie 45 tys. zł.

Zablokować zabudowę miasta bez ładu

Andrzej Dec (PO), przewodniczący Rady Miasta Rzeszowa, zapewniał na łamach Super Nowości, że ta cena (500 zł za ar) jest wyssana z palca i jeśli spadnie wartość gruntu, to nieznacznie. Dodał, że jeszcze do czasu przegłosowania przez Radę Miasta nowego Studium Uwarunkowań i Kierunków Zagospodarowania Przestrzennego Miasta Rzeszowa, nadal jeśli ktoś będzie chciał sprzedać swoją ziemię, to zrobi to bez przeszkód po dotychczasowej cenie, czyli za 20 czy 25 tys. zł. Nowe studium może być gotowe dopiero w 2023 r.
– Chcemy zablokować nadmierne rozlewanie się miasta, czyli budowanie bez ładu i składu. Konieczne jest wypracowanie kompromisu z mieszkańcami i w tym celu organizowane są spotkania z mieszkańcami osiedli – stwierdził radny Dec.

Miasto: – Ochronimy obszary z domami jednorodzinnymi

W tej sprawie dla Super Nowości wypowiedział się też prezydent Konrad Fijołek, który podkreślił, że: „władze miasta chcą chronić obszary z domami jednorodzinnymi przed wysoką zabudową i w ten sposób ograniczyć prawo dysponowania gruntem deweloperowi. Rozmawiamy z ludźmi, słuchamy ich uwag. Dla mieszkańców ważne jest prawo dysponowania gruntem i rozumiemy to. Ale trzeba pamiętać, że zawsze jest pewna trudność, bo planowanie miasta może czasem ograniczyć takie prawo. Tak jest w przypadku, gdy miasto chce wybudować na takim terenie np. drogę. Podobnie jest w przypadku studium. Trzeba znaleźć złoty środek”.
Najwyższa Izba Kontroli opublikowała raport dotyczący kontroli ochrony terenów zielonych przez zabudowę na terenie polskich miast. Rzeszów nie wypada w raporcie najlepiej. W tym mieście jest tylko 16 procent terenów zielonych i władze miasta mają w planach poszerzenie ich do 30 procent.

Tereny zielone „tak”, ale nie kosztem mieszkańców

Przed spotkaniem z prezydentem Rzeszowa w sprawie Studium Uwarunkowań i Kierunków Zagospodarowania Przestrzennego Miasta Rzeszowa o godz. 16.30 przy hali na Podpromiu odbędzie się pikieta mieszkańców przeciwko betonowaniu miasta. Zdaniem organizatorów, miasto sprzedaje swoje działki deweloperom, tak jak miało to miejsce m. in. na terenie Olszynek, gdzie zamiast terenów zielonych powstały wielkie wieżowce. – Zakłóciło to architekturę – dodają osoby planujące pikietę – oraz zaburzyło tzw. korytarz powietrzny, który jest niezwykle istotny w tak upalne dni, jakie te w ostatnich dniach. – Chcemy w mieście więcej zieleni, zaprzestania wycinania drzew na rzecz betonu. Chcemy tereny zielone, ale nie kosztem mieszkańców. To miasto niech zaprzestanie sprzedaży swoich terenów zielonych. Bądź tam z nami i wyraź swój sprzeciw! – apelują organizatorzy pikiety.

Mariusz Andres