
– Za niespełna trzy tygodnie Asseco Resovia stanie przed szansą zdobycia pierwszego trofeum w tym sezonie. W efektownym stylu zespół awansował do Final Four TAURON pucharu Polski, pokonując w trzech setach Ślepsk Malow Suwałki.
– Bardzo się cieszymy z wyniku, myślę, że zagraliśmy bardzo dobre spotkanie. Przed nami teraz mecz z AZS-em Olsztyn i LUK-iem Lublin, a później jedziemy do Krakowa na finałowy turniej. Na pewno damy z siebie wszystko. Jestem przekonany, że będziemy dobrze trenować. Cieszy to, że drużyna jest skoncentrowana, bo w takich meczach, jak ten ćwierćfinałowy z Suwałkami, jest bardzo ważne, aby mentalnie być gotowym do tego, żeby nie odpuszczać w żadnym momencie, szczególnie kiedy uzyskuje się przewagę, aby nie następował moment rozluźnienia. Pracujemy, trenujemy, walczymy, damy z siebie wszystko, a co z tego wyjdzie, to jak zwykle zweryfikuje parkiet w Krakowie.
– W ub. sezonie Asseco Resovia w półfinale Pucharu Polski we Wrocławiu zmierzyła się z Jastrzębskim Węglem. Teraz historia się powtarza i w Krakowie znów na drodze staje zespół z Jastrzębia z trenerem Marcelo Mendezem, który wówczas prowadził ekipę z Rzeszowa…
– Odkąd pojawiłem się w klubie, nie wygrałem jeszcze nigdy z zespołem z Jastrzębia, tak że mam nadzieję, że ten pierwszy raz będzie właśnie teraz w półfinale. Do rozegrania mamy też zaległy mecz 22 marca w Rzeszowie z Jastrzębskim Węglem, ale wcześniej spotykamy się w półfinale Pucharu Polski w Krakowie. Liczę więc, że wygrywać z tą drużyną zaczniemy już w PP, a potem pójdziemy za ciosem i wygramy w PlusLidze. Na pewno będzie to ciężki mecz, ale damy z siebie wszystko.
– Lokalizacja w tym roku Final Four TAURON Pucharu Polski dla kibiców z Rzeszowa jest bardzo dobra. Do TAURON Areny w Krakowie to raptem 1,5 godziny jazdy samochodem, a do tego bardzo przystępne są ceny biletów…
– Wierzę w to, że wielu kibiców z Rzeszowa pojawi się w hali w Krakowie. Naprawdę nasza publiczność szczególnie w tych meczach, nazwijmy to, z zespołami z czołówki jest często dla nas dodatkowym zawodnikiem. Dlatego bardzo na nich liczymy i proszę wszystkich kibiców o to, żeby, jeśli nie mają planów na ten weekend, na który zaplanowany jest Puchar Polski, żeby wybrali się do Krakowa. Mogę obiecać, że damy z siebie wszystko, aby z Jastrzębiem walczyć i wygrać.
– Jest w zespole nowy gracz Maurico Borges. Kiedy pojawiły się pierwsze symptomy i pomysły na to, żeby w sytuacji kontuzji Thibaulta Rossarda sięgnąć po wzmocnienie?
– Okienko transferowe zostało zamknięte 31 stycznia. Tibo boryka się z problemami zdrowotnymi i jego forma faluje. Natomiast też robimy wszystko, aby pomóc mu wrócić do pełnej dyspozycji. Jesteśmy zadowoleni, że udało nam pozyskać Maurício Borgesa, bo jestem przekonany, że jest to zawodnik z charakterem, oraz, że jest to gracz, który w mojej opinii, będzie prezentował się w naszym klubie dużo lepiej niż w Czarnych Radom. Jego transfer to jest temat ostatnich dni. Nie zastanawialiśmy się w okresie świątecznym nad tym, aby zespół wzmacniać, natomiast ta sytuacja zdrowotna w drużynie w ciągu kilku ostatnich dni spowodowała, że zdecydowaliśmy się na ruch, aby pozyskać jeszcze kolejnego zawodnika. Po zamknięciu okienka Tibo nie spełnia kryteriów do transferu medycznego, gdyby jego problemy okazały się na tyle poważne, że wykluczałyby jego grę w kluczowej części sezonu. Tak więc podjęliśmy taki ruch bardzo szybko. Doszliśmy do porozumienia z klubem z Radomia i Maurício jest z nami.
– Maurício Borges był jedynym kandydatem, czy byli też brani pod uwagę inni gracze?
– Był wyborem spośród kilku zawodników, ale jeszcze w ubiegłym sezonie rozmawiałem wiele z trenerem Marcelo Mendezem. Wszyscy, którzy pracowali z tym zawodnikiem, wystawiali mu bardzo dobre referencje. Na pewno jego początek i gra w Czarnych nie była do końca na miarę oczekiwań włodarzy klubu z Radomia, ale to jest już przeszłość. Często zmiana klubu dla takiego zawodnika, który jest doświadczony, utytułowany i gra w siatkówkę bardzo dobrze, jest też bodźcem do tego, aby grać lepiej niż dotychczas.
– Jaką rolę w wyborze odegrał trener Giampaolo Medei? Czy trener wskazał tego konkretnego zawodnika bez namysłu, czy była analiza kilku zawodników?
– Analizowaliśmy rynek, natomiast trener w momencie, kiedy podejmowaliśmy tę decyzję, był przekonany. Wszyscy razem z całym sztabem uznaliśmy, że jest to dla nas dobra decyzja, zawodnik, którego potrzebujemy i który w naszej ocenie może nam pomóc.
– Jego zdobycze punktowe na pewno nie są imponujące, patrząc na ten sezon, więc domniemywam, że z myślą o tym transferze stawiacie bardziej na poprawne przyjęcia?
– Myślę, że to jest zawodnik, który może nam pomóc w przyjęciu, ale też może pomóc w ataku. To jest tak, że jak patrzy się na te suche liczby, skuteczność ataku, czy efektywność, to często wpływa na to wiele rzeczy, np. przyjęcie, z jakim rozgrywającym gra dany zawodnik, czy on potrzebuje piłek szybszych, czy wolniejszych. Wierzymy, że Maurício nam pomoże. Na pewno jest zawodnikiem, który grał o wielkie trofea i który mentalnie z pewnością nie będzie bał się żadnej drużyny, ani zawodnika po drugiej stronie siatki. Walczymy i pracujemy, ale ponownie powiem, że zweryfikuje to boisko. Teraz można snuć dowolne teorie, ale znaczenie ma gra na parkiecie i końcowy wynik.
– Maurício Borges miał być gwiazdą PlusLigi, ale jak do tej pory, delikatnie mówiąc, jest bardzo przeciętnie. Pojawiły się nawet głosy dezaprobaty ze strony kibiców dotyczące jego pojawienia się w klubie.
– Są różne głosy. Pozytywne i negatywne, jak to zawsze jest w sporcie i siatkówce. Każdy ma prawo do swojej opinii. Szczerze mówiąc, w ogóle się nad tym nie zastanawiamy, a nawet odcinamy od komentarzy czy to pozytywnych, czy negatywnych, bo po prostu trzeba pracować, a to, co ma znaczenie, to nie są komentarze, tylko jakość zespołu i wyniki. To się liczy i na tym się koncentrujemy.
Rozmawiał Rafał Myśliwiec


