
reprezentant Polski, trzykrotny mistrz Polski, w 2019 r. uznany za najlepszego gracza (MVP) polskiej ekstraklasy, syn Jarosława Zyskowskiego – pięciokrotnego mistrza kraju ze Śląskiem Wrocław. Fot. Wojciech Figurski/400mm.pl
Dzieci byłych czołowych polskich koszykarzy, m.in.: Adama Wójcika, Macieja Zielińskiego, Jarosława Zyskowskiego, Andrzeja Pluty czy Szymona Szewczyka, mają sportowe geny i rozwijają swoje talenty, ale sukcesy odnoszą także w innych dyscyplinach.
Tradycje rodzinne pod koszami kontynuują od kilku ładnych lat w ekstraklasie 29-letni Jarosław Zyskowski jr. (Enea BC Zastal Zielona Góra), trzykrotny mistrz Polski, w 2019 r. uznany najlepszym graczem (MVP) polskiej ekstraklasy – syn Jarosława Zyskowskiego, pięciokrotnego mistrza kraju ze Śląskiem Wrocław trzy dekady temu, czy 34-letni Kamil Łączyński (Anwil Włocławek), dwukrotny złoty medalista MP – syn Jacka Łączyńskiego, związanego przez większość kariery z Legią Warszawa i pierwszego zawodnika nad Wisłą, który w 1984 roku w oficjalnym spotkaniu zdobył punkty rzutem „za trzy”.
W koszykówkę grają także bliźniacy – 21-letni Jan (Śląsk Wrocław) i Szymon (University of Maryland Baltimore County, NCAA), synowie jednego z najlepszych zawodników w historii polskiego basketu – Adama Wójcika (m.in. osiem tytułów mistrza Polski), zmarłego w 2017 r. na białaczkę. Młodzi Wójcikowie podkreślają, że tata był i jest dla nich wzorem nie tylko koszykarza. Jan w 2021 r. wygrał w Lublinie konkurs wsadów podczas Pucharu Polski – wystąpił wtedy w koszulce śp. ojca. – Z tatą po treningach zawsze ćwiczyliśmy wsady. Ta koszulka na pewno mi pomogła, czułem, że on patrzy z góry i wspiera mnie – zaznaczył gracz Śląska Wrocław.
Chcą dorównać ojcu
Przy koszykówce zostali również synowie Andrzeja Pluty, znakomitego strzelca polskiej ligi i reprezentacji, szczególnie skutecznego w próbach z dystansu. 21-letni Andrzej jr. gra w Enea Abramczyk Astorii Bydgoszcz, a dwa lata młodszy Michał jest zawodnikiem Arged BM Stali Ostrów Wlkp. Pluta-senior wraz z żoną Justyną, którą poznał na koszykarskim parkiecie, zadecydowali blisko dekadę temu, że wyjadą do Hiszpanii, by synowie mogli szkolić się w najlepszych warunkach. Starszy z nich – Andrzej – nawet zadebiutował w hiszpańskiej lidze, uważanej za najsilniejszą w Europie, w barwach Realu Betis Sewilla w listopadzie 2016 r., w wieku 16 lat, pięciu miesięcy i 24 dni. Młodzi koszykarze po sześciu latach spędzonych w Hiszpanii (połowę tego okresu byli już bez rodziców) wrócili do Polski w 2020 r. – Synowie zawsze jeździli ze mną na zgrupowania, chodzili na mecze, więc koszykówka była dla nich naturalnym wyborem. Po drodze trenowali przez moment piłkę nożną, pływanie, czy – gdy byłem w Anwilu – przez dwa lata judo. Wszyscy zdajemy sobie sprawę, że są postrzegani przez pryzmat moich występów. Przynajmniej do tej pory, bo przecież chcą budować swoją historię. Uważam, że to porównywanie do mnie ma tyle samo plusów, co minusów – mów Pluta, dwukrotny mistrz Polski (2003 – Anwil i 2004
– Prokom Sopot). Po powrocie do Polski Andrzej jr. podpisał umowę we Włocławku, ale dopiero obecny sezon w Astorii jest dla niego przełomowym – gra dużo i otrzymał powołanie do seniorskiej reprezentacji kraju. – Andrzej często słyszy: „Dlaczego nie trafiłeś tego rzutu, tata trafiał czy mogłeś zostać w hali po treningu jeszcze pięć minut dłużej i rzucać, bo tata tak robił”. Taki los… Przyzwyczaił się i odpowiada: Tak, tata robił to, ale ja jestem inny, mam swoją drogę i wybory. Mnie cieszy, że obydwaj, dzięki pobytowi i treningom w Hiszpanii, są bardzo dobrze wyszkoleni technicznie. Teraz pozostało nabieranie seniorskiego doświadczenia, doskonalenie umiejętności, zrozumienie dorosłej koszykówki, która różni się od młodzieżowej – ocenił Pluta, który jest obecnie trenerem personalnym i razem z żoną prowadzi obozy koszykarskie oraz zajmuje się indywidualnym szkoleniem zawodniczek i zawodników.
Tomczyk za grzeczniutki
Za oceanem pierwszy rok spędza w lidze akademickiej NCAA Igor Milicic jr., syn trenera Biało-Czerwonych, Chorwata mającego polskie obywatelstwo. Młody Igor ma już za sobą debiut w seniorskiej reprezentacji Polski. W Energa Basket Lidze występują również: 25-letni Jakub Nizioł (Enea Abramczyk Astoria), syn Piotra, rozgrywającego Śląska, kolejny wrocławianin 22-letni Dominik Wilczek (Asseco Arka Gdynia), syn Tomasza, czterokrotnego mistrza kraju ze Śląskiem, czy 20-letni Wojciech Tomaszewski (Asseco Arka), syn Bartłomieja Tomaszewskiego, czterokrotnego wicemistrza kraju, który karierę rozpoczynał w Lechu Poznań. Koszykówkę trenuje też 17-letni Bartosz, młodszy syn Dominika Tomczyka, trzykrotnego mistrza Polski, jednego z najbardziej wszechstronnych i najlepszych graczy polskiej ligi przełomu XX i XXI wieku. Bartosz ze Śląskiem w kategorii U-17 zakwalifikował się do tegorocznych finałów MP. – Nie namawiałem syna do treningów. Zaczął sam w drugiej czy trzeciej klasie podstawówki. Na razie jest niższy ode mnie o trzy centymetry, ale jeszcze rośnie. Gra pod koszem, lubi też rzucać z dystansu. Na parkiecie nie jest mu łatwo… Po pierwsze wszyscy zawsze porównują go do mnie, a koszykówka bardzo się zmieniła. Po drugie – moim zdaniem – jest za grzeczniutki do naszej dyscypliny. Powtarzam mu, że musi być bardziej egoistyczny na parkiecie. To, co mi się u niego podoba, to nastawienie
– nie ma w nim złych emocji, gra przede wszystkim dla zespołu – mówi Tomczyk-senior, dyplomowany trener, nauczyciel WF-u i współpracownik wrocławskiej AWF oraz współkomentator meczów NBA w Canal+.
Softball zamiast
koszykówki
Sukcesy w zupełnie innych sportach odnoszą natomiast córki znanych koszykarzy. Aleksandra, córka byłego wieloletniego kapitana reprezentacji i Śląska, Macieja Zielińskiego, jest m.in. trzykrotną mistrzynią Polski w softballu (z zespołami Hrabiny/Panthers Wrocław). – W koszykówkę grałam tylko w szkole, na WF-ie. Nie dało się powiedzieć o moich występach, że było po nich widać, iż jestem córką takiego koszykarza. Nie zauważyłam u siebie talentu do tego sportu i koszykówka też mnie nie widziała. Softball spodobał mi się od pierwszego treningu, mimo że przepisy gry nie są wcale proste – mówi Aleksandra Zielińska, która obecnie jest zawodniczką włoskiego klubu II ligi.
Siatkówka lepsza niż basket
U progu kariery siatkarskiej jest 14-letnia Wiktoria, córka Szymona Szewczyka, trzykrotnego złotego medalisty MP, który wciąż gra w Anwilu Włocławek. 39-letni zawodnik sam kontynuuje rodzinne tradycje koszykarskie, gdyż jego tata Mirosław był rozgrywającym Pogoni i SKK Szczecin. Szymon Szewczyk jest niezwykle dumny z sukcesów Wiktorii. – W siatkówkę grała mama Wiktorii – Agnieszka, obecnie trenerka Pałacu Bydgoszcz, gdzie teraz przeniosła się także córka. Wiktoria rozpoczynała karierę w Jokerze Świecie, zdobyła tam w 2021 roku mistrzostwo Polski młodziczek, choć rocznikowo jest młodsza od boiskowych koleżanek. Wybrano ją najlepszą zawodniczką finałów MP. Wcześniej odnosiła sukcesy krajowe w tzw. Kinder Volley MP, czyli rywalizacji 10 – 13 lat. Sama chciała trenować siatkówkę, choć pierwszym sportem było pływanie. Szybko jednak z tego zrezygnowała, podobnie jak mój 10-letni syn, który obecnie trenuje koszykówkę w Astorii – powiedział koszykarz Anwilu i wielokrotny kadrowicz. Wiktoria Szewczyk, która ma 186 cm wzrostu i jest również, jak tata, powoływana do reprezentacji Polski, występuje na pozycji rozgrywającej. – Fachowcy twierdzą, że ma rewelacyjne palce i wyczucie. Interesują się nią zagraniczni skauci – z Włoch, Turcji USA, ale podchodzimy do tego ze spokojem. Obecnie gra w Pałacu Bydgoszcz, i co ciekawe, awansowała do finałów MP w trzech kategoriach wiekowych: młodziczek, kadetek i juniorek. W każdym zespole wychodzi na parkiet w podstawowej szóstce i z tego, co mi mówiono, jest prawdopodobnie pierwszą zawodniczką w historii, która walczyć będzie w jednym roku o mistrzostwo kraju w trzech różnych kategoriach wiekowych – podsumował koszykarz Anwilu.
rm


