Niedźwiedź biegał w pobliżu centrum miasta. Zobacz nagranie, które zarejestrował mieszkaniec

– Myślałem, że to duży pies, ale kiedy podjechałem bliżej ujrzałem przed sobą niedźwiedzia – relacjonuje mieszkaniec Sanoka, który nagrał drapieżnika biegającego jedną z ulic w
pobliżu centrum miasta.
Opisywana sytuacja wydarzyła się w czwartek około godziny 22:30 na ulicy Szopena w Sanoku.
Stoją tam domy, bar, w sąsiedztwie znajduje się m. in. uczelnia i dom kultury.
Sanoczanin jechał samochodem, kiedy nagle zauważył biegnące przed nim zwierzę. Początkowo
myślał, że to duży owczarek niemiecki, kiedy podjechał bliżej, okazało się, że to niedźwiedź.
Niecodzienne spotkanie mieszkaniec zarejestrował za pomocą kamery w telefonie.
Na miejsce wezwani zostali członkowie Fundacji Bieszczadziki, niedźwiedź został przez nich
przepłoszony poza miasto.
Ten sam osobnik był w ostatnich dniach widziany w innych okolicach Sanoka, między innym w
skansenie. W piątek włodarze gminy Sanok poinformowali, że drapieżnik w nocy przebywał na
terenie Trepczy. Jego lokalizację można weryfikować dzięki obroży telemetrycznej, którą ma
założoną.
Wcześniej niedźwiedź bytował w okolicy gminy Solina, ale zwierzę udało się uśpić i wywieźć w
głąb lasu z dala od ludzkich zabudowań. Teraz od kilku dni regularnie pojawia się w Sanoku i
sąsiednich miejscowościach.
O sprawie została poinformowana Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Rzeszowie.
– To młoda, bo około dwuletnia niedźwiedzica, która szuka swojego miejsca. Na jej nieszczęście
niestraszna jej bliskość ludzi. Antropomorfizując, są to błędy wychowawcze jej matki, bo to ona
pokazała jej łatwe źródło pokarmu jakimi są pozostawiane przez nas odpadki – wyjaśnia Łukasz
Lis, rzecznik RDOŚ w Rzeszowie.
Jak podkreśla rzecznik, sytuacji, w których dzikie zwierzęta zapuszczają się do miast RDOŚ
odnotowuje coraz więcej. – Regularnie wysyłamy pisma do samorządów informujące o
problematyce „zadomawiających się” w naszym sąsiedztwie niedźwiedzi, co jest wynikiem
niezabezpieczania śmietników i kompostowników. O ile samorządy i lokalni mieszkańcy nie są
bierni na nasze apele o zabezpieczanie swego rodzaju „stołówek dla niedźwiedzi”, to w sezonie
turystycznym sytuacja jest bardzo trudna do opanowania. Turyści często nie zdają sobie sprawy
z konsekwencji pozostawiania niezabezpieczonych resztek pokarmu. To co w dużym mieście
zwabi ewentualnie ptaki czy bezdomne koty, w Bieszczadach przybiera większą skalę – wyjaśnia
rzecznik i apeluje o przestrzeganie przepisów i regulaminów obowiązujących w bieszczadzkich
lasach i miejscach wypoczynku.

W województwie podkarpackim żyje największa populacja niedźwiedzi brunatnych w naszym
kraju. Ich występowanie koncentruje się głównie w regionie Bieszczadów. Szacuje się, że w
lasach regionu bytuje około 200 tych zwierząt. To około 90 procent polskiej populacji.
Więcej w poniedziałek w dzienniku Super Nowości

Martyna Sokołowska

Autor Wideo: Harris Boutsikaris