Nowy budynek szpitala MSWiA fuszerką stulecia!

To nie sale zbombardowanego szpitala w Ukrainie, a pomieszczenia… nowego budynku szpitala MSWiA przy ul. Krakowskiej w Rzeszowie (nz. z lewej i prawej). Obecnie trwa remont wadliwych podłóg w salach, które jeszcze nie tak dawno wyglądały tak jak na zdjęciu poniżej i były – a przynajmniej miały być – gotowe na przyjęcie pacjentów. Fot. Archiwum

Kruszący się miejscami w rękach beton, zerwane wylewki i kupy gruzu w miejscach, gdzie jeszcze niedawno mieściły się oddziały chirurgiczny i neurologiczny oraz szpitalny oddział ratunkowy, gotowe na przyjęcie chorych – taki obraz zastaliśmy wczoraj w szpitalu Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji przy ul. Krakowskiej w Rzeszowie. W nowym budynku, w którym od co najmniej kilku miesięcy powinno przyjmować się pacjentów, nie przyjmuje się ich, bo ktoś wykonał skandaliczną fuszerkę budowlaną! Winnych na razie brak. Przynajmniej nikt do winy się nie poczuwa.

Sygnały o tym, że coś niedobrego dzieje się w nowym budynku MSWiA docierały do Super Nowości od sierpnia br. – „Na mieście” mówi się, że w budynku, w którym miał być nowoczesny szpitalny oddział ratunkowy, sala operacyjna jak z żurnala i lądowisko dla lotniczego pogotowia, kruszą się wylewki. To wygląda na zwykłą fuszerkę budowlaną, za którą ktoś powinien beknąć. Przecież placówka tylko przez kilka miesięcy była wykorzystywana jako szpital tymczasowy dla chorych na COVID-19. To jakiś przekręt” – napisał wtedy pan Andrzej z Rzeszowa.

Nie problemy, ale wady

Na nasze pytania o przyczyny i koszty napraw, dyrektor szpitala odpowiedział nam lakonicznie, że „w nowym budynku szpitala pojawiły się problemy związane z wykonaniem podłogi. Zgłoszenie wady nastąpiło w ramach gwarancji jakości, udzielonej SP ZOZ MSWiA w Rzeszowie przez wykonawcę inwestycji. Obecnie trwają rozmowy dotyczące usunięcia zgłoszonego problemu”.
Tymczasem już wtedy szpital wiedział, że nie chodzi o zwykłe problemy, ale o „wady podłóg na niemal wszystkich kondygnacjach nowo wybudowanego budynku, spowodowane uszkodzeniami w warstwie podkładu cementowego. Uszkodzeniami polegającymi na miejscowym rozkruszaniu się podkładu, bo „materiał, z którego wykonano wylewki, był tak słaby mechanicznie, że często ulegał rozkruszeniu w ręce, był osypliwy i miał porowatą strukturę”.
Tymczasem jeszcze w kwietniu br. Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji zapewniało nas, że „W budynku szpitala, po tym, jak przestał on pełnić funkcję szpitala covidowego, trwają prace, które mają na celu przywrócenie pomieszczeń szpitala do zaplanowanego wcześniej użytkowania. Oznacza to między innymi, że inwestycja polegająca na przebudowie i doposażeniu oddziałów szpitalnych w zakresie chorób układu krążenia będzie kontynuowana”.

Miał być, a nie ma i długo nie będzie

Dlaczego projekt, który zakładał utworzenie szpitalnego oddziału ratunkowego (SOR), mającego odciążyć jedyny w Rzeszowie SOR działający w Klinicznym Szpitalu Wojewódzkim nr 2 w Rzeszowie, z lądowiskiem dla śmigłowców LPR, nie został zakończony? Dlaczego obiekt posiadający 5 kondygnacji nadziemnych, częściowo podpiwniczony i połączony z budynkiem głównym na trzech poziomach – niskiego i wysokiego parteru oraz I piętra (koszt ponad 70 mln zł), wciąż stoi pusty i zamiast leczyć w nim pacjentów i przynosić zysk szpitalowi, generuje tylko straty (trzeba przecież go ogrzewać)?
– Kiedy 9 listopada br. zapytaliśmy ponownie, na jakim etapie są prace i kiedy planowane jest ich zakończenie i uruchomienie Szpitalnego Oddziału Ratunkowego, dyrektor Zbigniew Widomski odpowiedział równie lakonicznie jak wcześniej. Nie wspomniał ani słowa o zakresie i terminie zakończenia prac. A te są przecież znane. Budimex jako wykonawca robót naprawczych zaplanował zakończenie prac na sierpień 2023 roku.

Anna Moraniec