
Trzy mecze bez zwycięstwa i 204 minuty bez strzelonej bramki – te niekorzystne statystyki piłkarze PGE Stali Mielec będą chcieli przełamać w piątkowy wieczór w pojedynku z aktualnym liderem PKO BP Ekstraklasy, Rakowem Częstochowa.
– Minęły dwie kolejki, w których nie strzeliliśmy gola. Nie można jednak na razie mówić o jakimś kryzysie pod tym względem, bo w ostatnich dwóch kolejkach ogólnie padało mało bramek. Warunki pogodowe również nie pomagały w płynnej i normalnej grze, więc to także miało wpływ. I w spotkaniu z Lechem (0-0), i w meczu z Radomiakiem (0-1), mieliśmy jednak sytuacje. Szkoda, że ich nie wykorzystaliśmy. Pracujemy w każdym razie nad tym na treningach. Nie chodzi o kilka dni, a o systematyczną pracę w każdym mikrocyklu treningowym. Mam nadzieję, że przyniesie to efekt w spotkaniu z Rakowem – analizuje dotychczasowe występy swoich podopiecznych w rundzie wiosennej Adam Majewski, trener PGE Stali Mielec. Jej kibice już zdążyli zatęsknić za Saidem Hamuliciem, który w zimowej przerwie przeniósł się do francuskiej Tuluzy. W drużynie z Solskiego 1 na razie nie widać zawodnika, który mógłby pod względem skuteczności zastąpić holenderskiego napastnika. Sprowadzonemu z Piasta Gliwice Rauno Sappinenowi wprawdzie nie można odmówić woli walki, ale na razie na listę strzelców w barwach mieleckiej drużynie nie zdołał się on wpisać. – Nie zgadzam się z krytyką dotyczącą Rauno. Zdaję sobie sprawę, że po odejściu Hamulicia wszyscy spodziewali się tego, że trafi do nas napastnik, który będzie zdobywał mnóstwo bramek. To jest jednak zupełnie inny typ zawodnika niż Said, więc nie ma w naszych szeregach paniki. To piłkarz o określonych umiejętnościach i doświadczeniu, więc prędzej czy później zacznie zdobywać bramki – przekonuje opiekun ekipy z Mielca. Ten, w piątek będzie miał do dyspozycji nowego/starego piłkarza (grał w Mielcu w rundzie jesiennej poprzedniego sezonu – przyp. red.) Koki Hinokio, który w tym tygodniu na zasadzie transferu definitywnego z Zagłębia Lubin trafił do PGE Stali. – To nadal młody i perspektywiczny zawodnik. Był on już w Mielcu, sprawdził się, zna to środowisko i myślę, że może dać jeszcze wiele dobrego Stali – ocenia japońskiego zawodnika trener ekipy z Mielca. W pojedynku z Rakowem zabraknie z kolei pauzującego za kartki Mateusza Matrasa. – Wiemy, jaką klasę prezentuje Raków. To jest lider, a dodatkowo patrząc w nasz terminarz, to wcale on nas nie rozpieszcza. W I kolejce graliśmy z mistrzem Polski, teraz gramy z liderem i drużyną, która zmierza ku mistrzostwu. Liga pokazuje jednak, że każdy może wygrać z każdym. Raków to klasowa drużyna, ale liczymy, że po raz kolejny sprawimy niespodziankę
– mówi trener Majewski.
Częstochowianie przyjadą do Mielca mając 7 pkt przewagi nad wiceliderem tabeli, Legią Warszawa. Ekipa spod Jasnej Góry wiosną również nie pokazała jeszcze pełni swoich możliwości, ale w przeciwieństwie do PGE Stali, zdobyła już 4 pkt (1-1 z Wartą Poznań i 1-0 z Piastem Gliwice). – Dobrze wystartowaliśmy, chociaż spotkania, które za nami, były trudne. Wchodzimy już w swój rytm i wierzę, że zakończymy mecz zwycięstwem
– mówił przed wyjazdem na Podkarpacie Marek Papszun, trener Rakowa, który w jesiennym meczu mocno męczył się z PGE Stalą, by ostatecznie pokonać przeciwnika przed własną publicznością 3-2. – Nie patrzę na to, czy zespół jest niżej notowany, czy nie. Idąc tym tropem, to dzisiaj także Legia jest niżej notowana od nas. Ja w każdym razie nawet nie wiem, ile Stal ma punktów na swoim koncie. Nie możemy patrzeć na to z kim gramy, czy gdzie gramy. W klubie i w drużynie musi być tylko determinacja, aby kolejny mecz wygrać. Jeśli ktoś myśli inaczej, to musi to nastawienie zmienić – przekonuje opiekun ekipy z Częstochowy, który w piątek nie będzie mógł skorzystać z usług Frana Tudora (pauzuje za kartki).
PGE STAL – RAKÓW
piĄtek, godz. 18
(transmisja Canal+ Sport).
Marcin Jeżowski


