
w przemyskim Narodnym Dimie (Domu Ukraińskim). Tu jednak nie ma warunków ani
do jego eksponowania, ani konserwacji. Teraz trafi do MNZP. Na zdj. fragment dzieła. Fot. Mariusz P. Sidor
Do Medyki, gdzie pojawiały się kolejne tysiące uchodźców z Ukrainy, przyjechał meksykański malarz, Robert Marquez. Przybył tu w pierwszych dniach wojny aż z USA. Zrobił to z potrzeby serca. Emocje i obserwacje przeniósł na kilka płyt wiórowych i stare drzwi. Cierpienie, strach, ból, rezygnację, wdzięczność… A potem zostawił swe dzieło, by ruszyć na Ukrainę, do Irpienia. Wojenny obraz Marqueza został sam przy granicy.
Dzieło umieszczono w namiocie, ale było narażone na padający jeszcze wówczas śnieg, a także na deszcz i silny wiatr. Przed zniszczeniem uratowali go działacze przemyskiego Oddziału Związku Ukraińców w Polsce i zabrali do Narodnego Dimu (Domu Ukraińskiego) przy Kościuszki 5 w Przemyślu. Tu jednak nie ma miejsca na eksponowanie tak dużego malowidła, bo wszystkie pomieszczenia są wykorzystywane do udzielania pomocy uchodźcom z Ukrainy.
Nawiązanie do Picassa
Na szczęście obrazem Marqueza zainteresowało się Muzeum Narodowe Ziemi Przemyskiej. Historyk sztuki, Katarzyna Winiarska, kierownik Działu Sztuki, Rzemiosła i Etnografii MNZP zdradza garść szczegółów dotyczących obrazu. – Obraz Roberta Marqueza namalowany został farbami akrylowymi na kilku płytach wiórowych różnej szerokości, wysokich na ponad 2 metry oraz na starych drzwiach – wyjaśnia specjalistka. – Składa się on z dwóch części kompozycyjnych. Jedna, monochromatyczna, utrzymana w błękitach, powtarza kompozycję „Guernici” Pabla Picassa, druga jest artystyczną interpretacją współczesnych wydarzeń związanych z wojną w Ukrainie – tłumaczy. – Roberto Marquez porzucił swój styl i odwołał się do wielkiego Pabla Picassa i jego wybitnego dzieła – „Guernica” z 1937 roku. Myślę, że jest to zabieg celowy, bo artysta pokazuje w ten sposób, jak aktualna jest (niestety) tematyka obrazu sprzed 85 lat. „Guernica” Picassa upamiętnia wydarzenie z czasów wojny domowej w Hiszpanii, kiedy to w 1937 roku zbombardowane zostało przez Niemców miasto Guernica. Tematem obrazu są ofiary tamtej wojny: – ludzie i zwierzęta. Obraz Marqueza każe nam pochylić się nad ofiarami agresji rosyjskiej w Ukrainie. Dla jasności wypowiedzi zestawia „picassowską” kompozycję, która podobnie jak u mistrza jest monochromatyczna („Guernica” Picassa utrzymana jest w szarościach), z własną, kolorową. Tu również widzimy zwierzęta i ludzi, dramatycznie wyciągnięte ku niebu ręce, a także instrumenty, bo kultura i sztuka też są ofiarami wojny. Swoją artystyczną wypowiedź wzmocnił słowami „STOP WAR NOW” napisanymi na obu częściach obrazu
– kontynuuje J. Winiarska. – Trudno tu mówić o walorach artystycznych pracy Roberta Marqueza, bo nie one są tutaj najważniejsze, lecz treść i emocje, które chciał nam przekazać twórca. Jest to tzw. sztuka dnia dzisiejszego, „art of today”. Na obiektywną, krytyczną ocenę potrzeba dystansu i czasu – podkreśla.
Roberto Marquez odwiedzi nas w Noc Muzeów?
Jak poinformował nas dyrektor MNZP, Jan Jarosz, obraz już wkrótce zostanie zabrany z Narodnego Dimu i przetransportowany do przemyskiego muzeum. – Wymaga to zgody Roberto Marqueza – podkreśla Jan Jarosz. – Na szczęście jesteśmy z nim w stałym kontakcie mailowym i taką zgodę uzyskaliśmy – zdradził szef MNZP. Kiedy dzieło Marqueza znajdzie się już w gmachu muzeum przy Barka Joselewicza w Przemyślu, muzealników czeka sporo pracy. – Ile tej pracy nas czeka, będzie można ocenić, gdy obraz już do nas dotrze – wyjaśnia Błażej Szyszkowski, kierownik działu konserwacji MNZP. – Na pewno będzie wymagał starannej konserwacji, bo przecież był narażony na działanie śniegu, deszczu i wiatru, nim jeszcze wyschła farba – tłumaczy ekspert. – Chciałbym podkreślić, że obraz ocalał dzięki zaangażowaniu Związku Ukraińców w Polsce. Gdyby nie został przez jego członków zabrany z granicy, uległby zniszczeniu – zauważa B. Szyszkowski. – U nas będzie bezpieczny i na pewno się nim zaopiekujemy – dodaje z uśmiechem.
Na razie trudno powiedzieć, kiedy zwiedzający MNZP będą mogli oglądać dzieło R. Marqueza, jednak… – Autor przebywa nadal w Ukrainie, ale bardzo chcielibyśmy, żeby odwiedził nas podczas tegorocznej Nocy Muzeów – zdradza nam dyrektor Jan Jarosz. – Rozmawialiśmy już o tym z R. Marquezem i jest spora szansa, że tak się stanie. Wizyta autora w naszym muzeum byłaby wspaniałą okazją do wyeksponowania jego obrazu – dodaje.
Jest więc nadzieja, że zobaczymy nie tylko dzieło w pełnej krasie, ale także poznamy bliżej jego autora. Teraz pozostaje nam trzymać kciuki za muzealników z Przemyśla, by udało się im dobrze zaopiekować sztuką dnia dzisiejszego.
Monika Kamińska


