Odkomarzać, czy nie?

Odkomarzanie zielonych terenów ma tyle samo zwolenników, co przeciwników. Jaką decyzję w tej sprawie podejmą władze Rzeszowa? Fot. Jakub Orzechowski / Agencja Wyborcza.pl

Nie zapadła jeszcze decyzja, czy w Rzeszowie robić odkomarzanie zielonych terenów miasta. Za opryskami na komary i kleszcze optuje komisja zdrowia rodziny i pomocy społecznej Rady Miasta Rzeszowa. Przeciw jest prezydent i część radnych i naukowców. Mieszkańcy, jak zawsze, są podzieleni. Argumenty obu stron brzmią logicznie.

Zwolennicy tego pomysłu przekonują, że opryski są konieczne (dla komfortu życia bez chmary komarów wokół głowy), zdrowia, bo chronią przed kleszczami, a więc boreliozą, w dodatku są bezpieczne dla ludzi. Przeciwnicy dowodzą, że są niepotrzebne, gdyż szkodzą innym pożytecznym owadom np. pszczołom, a w dodatku negatywnie wpływają na zdrowie ludzi, szczególnie dzieci, bo mogą zaburzać procesy metaboliczne organizmu.

Za…

Sławomir Gołąb, radny Rozwoju Rzeszowa i przewodniczący komisji zdrowia, rodziny i pomocy społecznej (to z inicjatywy tej komisji kilka lat temu Rzeszów rozpoczął chemiczne opryski) na poniedziałkowej konferencji mówił: – W ubiegłym roku sanepid zanotował 80 przypadków boreliozy w Rzeszowie. Każdy przypadek boreliozy jest smutny i ma ogromne konsekwencje na przyszłość. Zdrowie człowieka jest najważniejsze i dlatego jestem za opryskami. Poza tym, poczytałem sobie o łańcuchu pokarmowym, co je kleszcze i co kleszcze jedzą, więc gdyby ich nie było, nic strasznego by się nie stało – przekonywał. Ze statystyk sanepidu wynika, że w ubiegłym roku w Rzeszowie i powiecie rzeszowskim boreliozą zakażonych było 191 osób, w tym u 5 potwierdzono zmiany stawowe. W 2020 r. chorobę wykryto u 187 pacjentów, w tym u 4 z objawami neurologicznymi. W 2019 r. sanepid odnotował 205 zachorowań, a w 2018 r. – 238. – Jesteśmy za opryskami, mieszkamy w okolicach Strugu i czasami trudno wyjść na spacer czy posiedzieć na tarasie, bo komary krążą całymi chmarami – mówi pani Agata, mieszkająca na osiedlu Biała.

Przeciw…

Już w ubiegłym roku nie było chemicznego odkomarzania. Prezydent posłuchał wtedy ekspertów, którzy mówili, że opryski nie zabijają tylko komarów i kleszczy, ale i inne pożyteczne żyjątka: pszczoły, chrabąszcze, motyle, dżdżownice. Postawiono wtedy na jeżyki, małe, ale żarłoczne ptaki, z których każdy w ciągu jednego dnia potrafi zjeść kilkadziesiąt tysięcy tych owadów. – To dobry, naturalny i ekologiczny sposób. Oszczędza pożyteczne owady, których populacje trudno potem odbudować i chroni przyrodę, nie wiemy przecież, jak opryski działają np. na ptaki, jeże czy rośliny. Komary i kleszcze są i będę, nie da się zabić ich wszystkich, a dodatkowo trujemy przyrodę wokół, nie wyłączając siebie. Lepiej postawić na edukację, uświadomić ludziom, że wracając ze spaceru należy sprawdzić swoje czy dziecka ciało by upewnić się, czy nie wbił się nam kleszcz, jego szybkie usunięcie nie
grozi zachorowaniem. Najłatwiej jest wykupić usługę i udawać, że wszystko w porządku – mówi Super Nowościom Witold Walawender, radny Rozwoju Rzeszowa. I dodaje, że można przecież stosować preparaty odstraszające i komary, i kleszcze.
Miejskiego odkomarzania nie chce też dr hab. Bartosz Piechowicz, prof. UR, bo opryski wykonywane są środkami owadobójczymi, głównie substancjami z grupy pyretroidów, które, według niego, zaburzają procesy metaboliczne, po dłuższej ekspozycji mogą też powodować choroby neurodegeneracyjne. – Jestem przeciwna stosowaniu chemicznych preparatów, bowiem razem z komarami giną pszczoły będące poza ulami – mówi pani Agnieszka z Rzeszowa, która jest przeciwna chemicznym opryskom.

Opryski bezpieczne dla ludzi i środowiska

Krzysztof Grzebyk z firmy Inpest, który dwa lata temu odkomarzał Rzeszów zapewnia, że opryski są bezpieczne dla ludzi i środowiska. Do zwalczania komarów i kleszczy wykorzystywane są preparaty biobójcze znajdujące się w aktualnym Wykazie Produktów Biobójczych Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych, Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych w Warszawie. – Stosowane są tylko w odpowiednich porach, wtedy, kiedy pszczoły już śpią. Mgła utrzymuje się przez około 1,5 godziny, później jest działanie tylko kontaktowe – wyjaśnia. Przyznaje jednak, że trucizna ma ograniczony czas działania i tylko systematyczne odkomarzanie ma sens.

Anna Moraniec