
Przed Sądem Rejonowym w Stalowej Woli odbyła się we wtorek kolejna po ponad dwumiesięcznej przerwie rozprawa procesu Grzegorza G. 38-letni mężczyzna jest oskarżony m.in. o spowodowanie wypadku drogowego, w którym 3 lipca 2021 roku zginęli 37-letnia Marzena K. i 39-letni Mariusz K. Małżonkowie osierocili trzech synów.
Na wokandzie wtorkowej rozprawy umieszczono nazwiska kilku świadków, którzy byli już przesłuchiwani przez policję i prokuraturę. To m.in. żołnierze Wojsk Obrony Terytorialnej, którzy wracali 3 lipca 2021 r. ze szkolenia i jako pierwsi znaleźli się na miejscu wypadku, a także strażacy, którzy brali udział w akcji ratunkowej uczestników zderzenia audi A4 i audi S7 w Jamnicy.
Niestety, sąd nie zezwolił wczoraj przedstawicielom mediów na relacjonowanie przebiegu rozprawy w związku z tym, że nieobecni świadkowie mogliby przed złożeniem własnych zeznań, poznać informacje przekazane sądowi przez inne osoby mające wiedzę na temat tego, co działo się tuż przed i tuż po tragicznym wypadku.
Świadkowie, z którymi udało nam się porozmawiać na sądowym korytarzu, nie kryli, że choć wydarzenia z tragicznego zdarzenia wciąż pozostają w ich pamięci, to jednak od tamtego czasu upłynęło już tyle miesięcy, że nie wszystkie szczegóły potrafią sobie przypomnieć.
Jeden ze świadków przyznał, że odpowiadał przed sądem spontanicznie, choć oprócz własnych przeżyć, jego wiedza na temat wypadku wynika także z tego, że czytał on artykuły i komentarze na temat wypadku i sam udzielił wywiadu. Świadek był na miejscu tragedii jako jeden z pierwszych, opinia publiczna poznała go jako osobę, która wyciągnęła synka tragicznie zmarłej pary z samochodu, a następnie przekazał go pod opiekę innej osobie. Auto tego mężczyzny zostało wyprzedzone przez pojazd, którym poruszał się oskarżony. Chwilę później doszło do wypadku.
We wtorkowej rozprawie uczestniczyli ponownie siostra i szwagierka zmarłego mężczyzny, które występują w sądzie w charakterze oskarżycieli posiłkowych. Była także pani pełnomocnik pokrzywdzonych dzieci małżeństwa K. Oskarżony przysłuchiwał się składanym przez świadków zeznaniom z dużą uwagą i zadawał im własne pytania. O uzupełnienie wypowiedzi prosili także adwokaci oskarżonego oraz prokurator i pełnomocniczki pokrzywdzonych. Sądowi zależy, aby najbardziej szczegółowo odtworzyć wydarzenia sprzed wypadku i sekunda po sekundzie ustalić, jak doszło do samej tragedii oraz jak wyglądała akcja ratunkowa, w której brało udział i przyglądało się wiele osób.
Przypomnijmy, prokuratura oskarżyła Grzegorza G. o to, że 3 lipca 2021 r. na drodze wojewódzkiej nr 877 w Stalowej Woli umyślnie naruszył zasady bezpieczeństwa w ruchu lądowym. Stało się to w ten sposób, że kierując samochodem osobowym marki Audi S7, znajdując się w stanie nietrzeźwości wynoszącym co najmniej 3 promile oraz pod wpływem leku Baclofen Polpharma (mającym negatywny wpływ na zdolności psychometryczne człowieka) poruszał się z niedozwoloną, niebezpieczną i niedostosowaną do panujących warunków drogowych prędkością. Prędkość ta wynosiła co najmniej 120 km/h i została przekroczona o co najmniej 30 km/h względem prędkości dozwolonej. W trakcie pokonywania zakrętu, mając ograniczoną widoczność podjął manewr wyprzedzania w miejscu niedozwolonym, doprowadzając do zderzenia z poruszającym się z naprzeciwka prawidłowym pasem ruchu pojazdem i w konsekwencji spowodował nieumyślnie wypadek, w wyniku którego kierujący tamtym pojazdem i jego pasażerka doznali wielonarządowych obrażeń ciała skutkujących ich zgonem na miejscu zdarzenia, a małoletni pasażer pojazdu doznał obrażeń ciała powodujących rozstrój zdrowia i naruszenie czynności narządów ruchu na okres powyżej 7 dni.
Drugi postawiony Grzegorzowi G. zarzut dotyczył tego, że w tym samym dniu prowadził w ruchu lądowym pojazd mechaniczny, znajdując się w stanie nietrzeźwości.
Grzegorz G. nie przyznaje się do postawionych mu zarzutów. Grozi mu do 14 lat pozbawienia wolności.
Małgorzata Rokoszewska


